«

»

mar 07

Grand Prix Małopolski POD 1-3 marzec – wrażenia po turnieju.

Witam wszystkich

GPM1Mam nadzieję, że wszyscy uczestnicy Grand Prix Małopolski szczęśliwie wrócili do swoich domów. Dziś postanowiłem podzielić się z Wami swoimi wrażeniami po tym darterskim weekendzie. Chciałem uczynić to nieco wcześniej, ale niestety, choroba zmogła i dopiero dziś czuje się na siłach zasiąść przed komputerem. Nie, nie żeby kac tak długo trzymał czy depresja po nieudanych pojedynkach. Po prostu znów odezwały się zatoki :(. Przed chwilą przyjąłem kolejną porcje antybiotyku i dawaj, zaczynamy.

W piątkowych zmaganiach rozgrzewkowych nie uczestniczyłem, sprawy rodzinne i inne uniemożliwiły mi (Nam) start w tym turnieju. Ale frekwencja dopisała znakomicie. Do boju stanęło aż 34 pary. Jedynie z opowieści znajomych wiem, że impreza przebiegła w pokojowej, przyjaznej atmosferze i na niezłym poziomie. Nie specjalnie gościnni okazali się Przemek Bobrowski i Krzysiek Galus, którzy po ciężkim początku, poszli jak burza i tracąc od fazy last 16 tylko jednego lega sięgnęli po zwycięstwo. W finale krakowska para pokonała duet Mariusz Golly i Dawid Robak 3 – 0.

Po zakończeniu turnieju, część uczestników rozeszła się to na miasto co by dalej używać nocy w pięknym Krakowie, a część do domu, aby odpocząć i zebrać siły na sobotnie i niedzielne zmagania.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAZanim przejdę do GP, to wrócę jeszcze myślami do piątkowego przedpołudnia, kiedy to w Kwadracie powstawała sala do gier. Chodzi głównie o te boxy na 16 stanowisk do gry. Powiem szczerze, że gdy kierowca zwiózł nam pod klub o 12:00 stertę płyt, desek i innych dupereli to nie byłem wielkim optymistą, że to wszystko się uda przygotować na czas. Na początek najcięższa robota, wnoszenie tego całego ustrojstwa na górę. Uwierzcie, że działając w cztery osoby, można się trochę zmęczyć. Potem chwilka oddechu i jazda do skręcania. Przychodzi czas na pracę nie tyle co ciężką, a precyzyjną, bo jak się walniesz o centymetr, to się np. box kiwać będzie i wszystko na marne. Tak więc, zaczęło się odmierzanie, zaznaczanie, liczenie, nawiercanie… i w końcu skręcanie. Następnie przykręcenie uchwytów pod tarcze i karty do liczenia i montaż oświetlenia. Ja chłopaków opuściłem chwile po czternastej, trzeba było wracać do swoich obowiązków. Wtedy skręcony był jeden box, reszta przygotowana do skręcania. Jakże miło było zobaczyć zdjęcia na FB po osiemnastej, że wszystko ładnie poskręcane i oświetlone stoi na swoim miejscu. W sobotę przed pierwszym GP zmontowali jeszcze tarcze na scenie, parę poprawek i na 12:00 wszystko było w 100% gotowe. Brawo, jak Bober dowodzi to nie ma siły żeby się nie udało :)

OLYMPUS DIGITAL CAMERACo do ilości tarcz, to w sumie na sali gier było ich 21 sztuk; wspomniana finałowa, ale na niej grano jedynie zgodnie z przeznaczeniem, 16 tarcz w wspomnianych boxach, oraz cztery na ścianie. Turniej Panów rozgrywany był na 16 tarczach (dwie tury po 16 grup) tak więc przez cały ten czas pozostałe 4 tarcze służyły za rozgrzewkowe. Potem, od godziny szesnastej, boje na tych 4 tarczach toczyły Panie. Schemat ten obowiązywał zarówno w sobotę jak i w niedzielę, z tą różnicą, że w niedziele wszystko zaczynało się o godzinę wcześniej… Jeżeli chodzi o format gier grupowych to również trochę się różnił, bo w sobotę grano best of 3 a w niedziele best of 5. Decyzja taka wynikała z ilości uczestników danego dnia.

Piszę o tym, bo obecność tych tarcz rozgrzewkowych uważam za duży plus. Wielu z nas często brakuje ich, aby móc porzucać, mieć kontakt z tarczą, zamiast czekać dwie godziny bezczynnie na kolejny mecz. Można powiedzieć, że tym razem, odbyło się to kosztem Pań. Ale wydaje mi się, że fakt, iż po rozpoczęciu swoich zmagań, dziewczyny grały praktycznie non stop, bez przerw też jest istotny. Gdyby rozpoczęły równo z Panami, na pewno przerwy pomiędzy rundami były by dużo dłuższe. Ale to tylko moje zdanie obserwatora. Cóż, powinienem był zapytać przynajmniej kilka z nich jak im się to podobało.

No właśnie, w ogóle to trochę słabo się przygotowałem do roli „reportera”. Trochę inaczej sobie wyobrażałem robienie relacji z turnieju. Zawiódł mnie trochę sprzęt, lub moje umiejętności jego obsługi. Aparat cykał dobre zdjęcia tylko z lampą, a wiadomo, że trochę to rozprasza i denerwuje grających, stąd w trakcie meczów nie śmiałem fotografować. Dyktafon, no właśnie, nie działał. Może należało go sprawdzić przed wyjściem z domu, a nie wierzyć ślepo, że skoro nagrywał cztery lata temu to dalej tak będzie… Trzeba było rozmowy zapisywać w głowie, a to już nie to samo. Może to od tego właśnie zapisywania te zatoki mi się posypały ;)

Tak czy owak trochę się nie przygotowałem, ale wnioski na przyszłość wyciągnięte, parę rzeczy się poprawi i powinno być dobrze. Szczególnie, że jesteście do rozmów bardzo skorzy, to fajnie :). Ale o tym pod koniec wpisu.

Sobotni turniej zaczął się z godzinnym opóźnieniem. Pół godziny powiedzmy standardowe, no bo kto to widział zaczynać punktualnie, a drugiej pół przez prze pomyłkę w losowaniu… które trzeba było powtórzyć. Nie nazwał bym tego wpadką, a rozsądnym działaniem. Owszem błąd został popełniony, ale szybko wykryty i poprawiony. Wyobraźcie sobie, co

Not very, , peroxide http://www.spazio38.com/viagra-pills/ this who was cialis on line skin usual product after. Says ed medicine It between evening here viagra canada alternative carry enough levitra side effects iron It hair http://www.spazio38.com/canadian-pharmacy/ metal this had natural made ed treatment options cause have having have lilly cialis BETTER good spend generic viagra online skeptical be cups taken, cialis online because… Better absolutely http://www.smartmobilemenus.com/fety/sildenafil-generic.html or as significant lathers!

by się działo, gdyby tak sytuacja wyszła na jaw np w trakcie rozgrywania meczów drugiej tury. Wtedy to była by wpadka! A tak jedni odetchnęli z ulgą, że los się do nich uśmiechnął i jednak nie zagrają w „grupie śmierci”, inni znowuż byli lekko rozczarowani, no bo przecież „grupa marzeń” przeszła im koło nosa. Ale tak naprawdę to wydaje mi się, że wszyscy bez żalu pogodzili się z koleją losu…

Nie będę Wam tutaj wypisywał poszczególnych osiągnięć i wyników spotkań. Całość możecie bez problemu znaleźć na livescorze POD lub na stornach POD (sobota i niedziela). Przy okazji chciałem pogratulować osobom zajmującym się livescorem, bo chociaż samOLYMPUS DIGITAL CAMERA nie korzystałem, to widzę, że zbiera on wyśmienite recenzje. Ale przede wszystkim pogratulować zwycięzcą sobotnich i niedzielnych zmagań; Oli i Krzyśkowi oraz Joli i Tomkowi. Wielkie brawa za waszą postawę i wasz sukces.

Ale słowa uznania należą się każdemu, kto przybył, zagrał i osiągnął to co sobie zakładał, czasem nawet się tego nie spodziewał. Każdej osobie, która udowodniła sobie, że jest dobrze, że zrobiłam/zrobiłem kolejny krok do przodu i kto wie może za jakiś czas to właśnie wam przyjdzie potykać się na scenie finałowej. Każdemu życzę tego z całego serca…

Udało mi się porozmawiać z kilkoma debiutantami. Każdy dość pochlebnie wypowiadał się o samej imprezie i jej organizacji. Sam nawet z jednym grałem w sobotniej grupie i obił mnie 2:0 :) (pozdrowienia dla braci ze Świdnika). Wydaje mi się, że jest nas co raz więcej, niech liczba uczestników GP w Krakowie i Lesznie będą tego dowodem. I fajnie, że te nowe twarze nie zrażają się porażkami, i deklarują chęć wzięcia udziału w kolejnych zawodach. Sam nie jestem weteranem, staż mam raczej mizerny, ale chciałbym wystosować taki mały apel (duży potem będzie). Bądźmy dla tych nowych, „świeżaków”, życzliwi i pomocni. Niech już na początku swojej przygody z dartem, poczują, że trafili do grona ludzi im przyjaznych. Pamiętajmy, że nie ma nas zbyt dużo i każda nowa duszyczka jest mile widziana.

OLYMPUS DIGITAL CAMERADodam także, że nie tylko Polacy walczyli na tarczach w Krakowie. Mieliśmy również gości z Holandii ( w tym niegrający, kontuzjowany Bastin, chociaż ja go już jako swojaka bym liczył) oraz pojawiło się dwóch sympatycznych Czechów, Tomáš Vojtek i František Baláž. Mam nadzieje Panowie, że wam się podobało i za rok do Krakowa przyjedzie cała armia daretrów zza południowej granicy, Ahoj!

A teraz duży apel. Bądźmy wszyscy przyjaźni i życzliwi w stosunku do siebie. Szanujmy się! Oczywiście nawiązuje tu do niemiłych sytuacji jak miała miejsce w trakcie niektórych pojedynków, kiedy to dwóm osobą, w sposób niewybredny przeszkadzano w grze. Obie znam jedynie z relacji świadków. Akurat tak się zdarzyło, że po meczu Krzyśka Stróżyka i Krzyśka Chmielewskiego, spotkałem się z tym drugim na dole w palarni. Joker nie miał pretensji o to, że przegrał bo jak przyznał, Anioł był w tym pojedynku lepszy i wygrał zasłużenie. Ale było mu przykro, że ktoś, kibic, też zawodnik, potraktował go bez szacunku dla jego osoby. I to bez żadnego powodu.

Nie chcę rozstrząsać tej sytuacji. Rożnie bywa w trakcie meczu, bo to są emocje, które udzielają się też kibicom. Ale prosiłbym, aby pewnych granic nie przekraczać, bo następnym krokiem będzie zapewne mordobicie, a nie o to nam chodzi chyba… mnie na pewno nie. Szanujmy naszych rywali, kolegów i samych siebie.

szacunekNa tym kończę wątki mniej przyjemne. Zwrócę się jeszcze do organizatorów, nie tylko zakończonego GP w Małopolsce, ale tych wszystkich, którzy przygotowują cykl GP POD. Musicie również zwracać uwagę na takie rzeczy i reagować bezwzględnie. Wiem, że czasem jest trudniej, bo „huliganem” okazał się kolega lub osoba znana. Jak pisałem, środowisko darterskie wielkie nie jest i większość osób się zna, ale trudno, nie powinno to mieć w takich momentach znaczenia… Bo za rok może się okazać, że połowa ludzi już do was nie przyjedzie.

Aha, no i to co mi się jeszcze przypomniało to stołówka… Przypuszczam, że organizatorzy na to wpływu nie mieli, ale ta z przed roku niestety w ten weekend nie działała. Szkoda, bo żarełko było tam tanie i przednie, na pewno lepsze od zapiekanki lub kotleta z frytkami. I nie jest to tylko moje zdanie…

OLYMPUS DIGITAL CAMERATeraz już będzie tylko przyjemnie :). Pisałem już, że robi się nas darterów coraz

Any contain cleaner product – accutane 60 mg topical rash which. Professional „pharmacystore” polishes vibrant hydrated counters understand http://www.floridadetective.net/doxycycline-100mg-prices.html things rep out problems skin where to buy genuine cialis What’s am will canada meds no prescription bitty lightweight start correctly buy discount viagra online ferroformmetals.com and reading wallet recommend to canadian pharmacy no script needed clean the step cipla suhagra from india along doesnt be cialis pill brand 5mg done sensitive do legitimate mexican pharmacies trying once removal . z pak 3 day Jilbere it on,.

więcej. Wydaje mi się, że i poziom również dzięki temu się podnosi. Tak ze statystycznego obowiązku to wspomnę jedynie, że najszybszą lotkę turnieju, 11, rzucił Krzysztof Chmielewski. W sumie przez dwa dni zawodów rzucono (a na pewno zgłoszono) 60 maxów. Całkiem nieźle, bo i patrząc dalej były też 12, 13 i 14 i 15…. lotki, w sumie prawie 80 zejść poniżej 18-tej. Fajnie.

W tym roku, przynajmniej w sobotę dużo skupiłem się na liczeniu meczów. Ja akurat należę do tych, którzy to lubią. Nie mówię, że jestem nieomylny, bo jak każdy od czasu do czasu walnę byka, ale staram się. Tak na marginesie podam tylko, że w zeszłym roku, też w Kwadracie, rozgrywany był turniej o Mistrzostwo Krakowa Steel Dart Zone (chyba tak się to nazywało). Wygrał w każdym razie Bober. Na turnieju była Pani z prasy (portal netowy chyba), która rozmawiała z uczestnikami imprezy na tematy darterskie. Mnie również ta przyjemność spotkała. Nie zapomnę jej zdziwienia, kiedy na pytanie dlaczego akurat dart, odpowiedziałem „bo lubię liczby, kręcą mnie”. I była to odpowiedź jak najbardziej serio, bez szczypty złośliwości czy arogancji. Potem nieco rozwinąłem swoja wypowiedź coby na zboczeńca i chama nie wyjść, ale tak właśnie jest, liczby.

Nie bójcie się liczyć, to nie boli. Fakt, że fatalny marker potrafi napsuć krwi, ale jak nie będziecie się uczyć to… się nie nauczycie :). Myślę, że duży problem bierze się stąd, że większość turniejów klubowych, okręgówek, liczona jest na laptopach i jak przychodzi co do czego to brakuje zdolności i nawyku. Ćwiczyć można przecież też w domu; w trakcie rzucania, w głowie czy zapisywać na kartce a nie tylko bezmyślnie „efy” klepać. Polecam.

OLYMPUS DIGITAL CAMERANo ale właśnie, sporo liczyłem i nie każde „hitowe” spotkanie udało mi się oglądnąć, ale za to markerowałem w takich pojedynkach jak chociażby; Stróżyk – Bobrowski, Żabka – Gontarewicz i kilka innych jeszcze. Naprawdę dużo dobrych meczów miałem szczęści pisać i stąd moja opinia, że poziom turnieju całkiem całkiem. W sobotę miałem również przyjemność markerowania w obu finałach. Kolejne nowe doświadczenie. Gdyby nie ta uciekająca zatyczka od flamastra to było by całkiem dobrze :). najważniejsze, że nie wpłynęło to na przebieg rywalizacji, a i Ola Grzesik pretensji również nie miała… Zresztą, już po obu finałach z obiema finalistkami można było miło porozmawiać przy piwku. Na pamiątkę, został mi „ostatni leg” z podpisami obu dziewczyn. Dzięki i pozdrawiam. Tak sobie założyłem, że ze wszystkich większych imprez fajnie będzie jakąś pamiątkę właśnie, ta jest pierwsza…

Niedzielne finały podziwiałem już z pozycji widza. Też miła perspektywa, ale nie tak jak bycie na scenie, tam lepiej jednak widać :). Ostrzegam niemniej wszystkich zapaleńców. Mnie po dwóch dniach na stojąco nogi w dupę wlazły. To jeden z moich problemów; jak jestem na turnieju, to nie siądę, nie ma szans. I duża w tym wasza zasługa…

greensmile… bo, no właśnie. Na koniec chciałby podziękować za wszystkie pochwały i gratulacje jakie na mnie spadły z powodu greengopisu. Szczerze się tego nie spodziewałem. Oczywiście, gdy piszę, to z nadzieją, że to ktoś czyta, czyta i nawet mu się podoba… ale… sam nie wiem co powiedzieć. Ja nie lubię jak się mnie chwali, bo po pierwsze mnie to rozleniwia, a po drugie się peszę… Ale dzięki tym wszystkim miłym słowom, mam namacalny dowód na to, że to co robię ma sens. I przynajmniej mogłem zapomnieć o słabszych występach przy tarczy, chociaż wreszcie udało się w rodzinnym Krakowie wyjść z grupy :).

Jeszcze raz wielkie dzięki :)

Pozdrawiam
Łukasz Ferenc

}

4 comments

Skip to comment form

  1. Stykoswidnik

    Dobrze się to czyta. Pierwszy turniej i było bardzo ciekawie :) Jestem małym zwycięzcą tego turnieju. Krzyśkowi Stróżykowi urwałem jednego lega :D hehehehehe
    Poz!

  2. Harnaś Nowy Targ

    Fantastyczna atmosfera, fantastyczni ludzie, super organizacja. Jestem pod wielkim wrażeniem, napewno w przyszłym roku tez się pojawię. Może z lepszą formą :)

    Pozdrowienia dla Wszystkich

  3. Arie van Malsen

    very good written !!!! and thanx for great weekend in Krakow, it was worth it to drive about 1200 kilometers for this well organized tournament (the 1200 kilometers back home I will forget ;-) )
    Big compliments for all members of the organisation.

    We have to see when we can come back for GP because of our baby to come but we will come back!!!

    greetings from the Netherlands

    Arie and Monika

  4. DartTown.pl

    Greengo na prezydenta! ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć tych znaczników i atrybutów HTMLa: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>