«

»

mar 19

Premier League Darts 2013 – wieczór szósty – a miała być bajka…

Z lekkim opóźnieniem ale nastąpił, ciąg dalszy oczywiście. Trochę mi się kalendarz posypał przez ostatnie dni i dlatego takie opóźnienie. Dodatkowo pracuje nad innym tekstem, który ukarzę się w niedalekiej przyszłości… ale o tym później.

boredNiestety, szósty wieczór potwierdził moim zdaniem regułę, że nieparzyste są dużo lepsze niż te parzyste. Cieszyć to może w kontekście najbliższego czwartku, ale 14 marca wieczorem minę miałem raczej nietęgą. Powiem więcej, gdyby nie fakt, że zakończyłem przyjmowanie antybiotyku i mogłem na nowo uskuteczniać leczenie środkami bardziej naturalnymi, to było by nawet smutno…

W sumie to wina raczej nie samej gry zawodników, a nadziei jakie rozbudziły we mnie (i nie tylko) fantastycznie zapowiadające się spotkania. Dodatkowo bębenek podbijało same PDC, ale akurat ciężko się temu dziwić… Trochę się dałem podpuścić tym zapowiedzią, że czeka nas niezapomniany wieczór i dlatego pewnie przyszło lekkie rozczarowanie. Na pocieszenie pozostało mi, że kilka tez, które „uknułem” w dużej mierze się sprawdziły…

PL swichTak czy owak, dwóch gości po zakończeniu zmagań na scenie zapewne było bardziej rozczarowanych niż ja w swoim fotelu. Pierwszy z nich to Phil Taylor. Widać, że kryzys trawi Mistrza dalej. Widać również, że dobrych rad na greengopisie nie czyta, zapewne bariera językowa, czas pomyśleć nad tłumaczeniem na tekstów na bardziej powszechny jazyk… Ale tak poważnie. Nie będę się już czepiał nowych lotek, na razie nie latają, ale pewnie prędzej czy później zaczną. Nie pierwsza to zmiana dzid w jego karierze i raczej nie ostatnia. Taylor nie musi nic nikomu udowadniać, jest i będzie na ścięciewielki zawsze. Natomiast tego wieczoru był jakiś dziwny, taki bez woli walki, poddany od początku, od momentu pojawienia się na „wybiegu” do momentu opuszczenia sceny. Tak jakby po prostu wiedział, że formy nie ma nic z tego dziś nie będzie i zwycięzca może być tylko jeden… Hamilton. Z drugiej strony patrząc, przynajmniej  zobaczył, jak zazwyczaj czują się jego przeciwnicy. Naprawdę nie wiem czy akurat przeczucie nieuchronnej porażki sprawiło, że Phil był jakiś nieswój. Może to inne sprawy, pozasportowe, osobiste, spowodowały, że wyglądał … smutno. Wystarczy popatrzeć na kilka pierwszych minut pojedynku, jak ktoś nie widział to polecam całość.

Drugim rozczarowanym jest Wes Newton. Zagrał bardzo dobre, wyrównane zawody z van Gerwenem i powiem szczerze, że na jeden punkt zasłużył. Właściwie nie było by w tym nic „niesprawiedliwego” gdyby pierwsze cztery mecze tego wieczoru kończyły się podziałem punktów, tylko przewaga Hamiltona była bezdyskusyjna. Wracając do Wesa, chyba już do końca sezonu Premier League będzie płacił frycowe, a wiele wskazuje na to, że zostały mu jeszcze trzy mecze i na tym koniec. Oworrior on his kneesn naprawdę gra świetnie w darta, potrafi rzucać niesamowitymi seriami ale przegrywa mecz za meczem! Raczej nie brak umiejętności tylko małe doświadczenie. Właśnie to, że gra seriami, skłania mnie do wniosku, że ma spory kłopot z koncentracją, czyli jakieś nerwy niesamowite muszą mu się włączać. Niech ten sezon potraktuje jako przetarcie przed następnym i zbiera naukę. na pewno newtona stać na to by za rok również uczestniczyć (i wygrywać) w tych elitarnych rozgrywkach.

Obaj Panowie przegrani zmierzą się ze sobą już za dwa dni, nie potrafię wskazać faworyta. W ogóle jest to ciężkie w tej edycji wytypować kto kogo pokona… popatrzcie tylko jak płaska jest tabela.

Co do Taylora jeszcze, to myślę, że może 21 marca nie odpali wszystkich dział, będzie oszczędzał amunicję na tydzień później, na Barneya. Ciekawe jak tam stosunki między oba Panami, ale o tym będzie jeszcze czas napisać w późniejszych postach…

PL AndyTeraz dwa zdania o pogromcach „rozczarowanych. zarówno Młot jak i Shreku byli najlepszymi zawodnikami tego wieczoru, chociaż trudniej niewątpliwie miał Holender. Najlepsi nie ze względu tylko na średnie, ale całokształt. Szrek zmazał plamę z poprzedniego tygodnia, a co najważniejsze przytulił kolejne dwa punkty, czym zapewnił sobie grę w najlepszej ósemce. Teraz powinno mu pujśc nieco spokojniej. Co do Andiego to ciśnie mi się na usta tylko jedno pytanie; no i co Andy, da się?!?!. No pewnie, że się da. Moje gratulację za pierwszy raz nad Taylorem przed kamerami… oby tak dalej.

wade whitlockMecz Newtona z van Gerwenem na pewno bardzo dobry, ale troszkę bardziej podobał mi się mecz Wade vs Whitlock. Miał być wielki pojedynek magii z techniką… i coś z tego było. Aż sześć z jedenastu legów Czarek i Maszyna kończą zapięciami 100+! Czyż to nie jest magia! Obaj rzucili po trzy, w tym James zrobił maksymalne zapięcie. jak rzucił dwie sześćdziesiątki to nie miałem najmniejszej wątpliwości, że tego bulla ustrzeli! Wspaniały popis w jego wykonaniu. Właściwie patrząc na statystyki z tego meczu, jak i na jego przebieg, ciężko powiedzieć dlaczego to właśnie Simon wygrał. Zadecydował chyba łut szczęścia.

Takowy nie dopisał żadnemu z dwójki Barneveld i Thornton, i ich pojedynek zakończył się remisem, sprawiedliwym jak cholera. Mecz na dobrym poziomie, niesamowita ilość przełamań, no ale… no właśnie jak cały ten wieczór, brakowało emocji. A może to po prostu ja tego wieczoru byłem do bani i nie potrafiłem ich wycPL66hwycić. Tak się nad tym zaczynam poważnie zastanawiać, bo to kolejny mecz o którym jestem w stanie napisać, że się odbył, stał na niezłym poziomie i tyle. No  może jeszcze tyle, że bardzo mi miło, że kolejny tydzień Raymond przesiedzi na fotelu lidera, oby tak do końca :). A najgorsze dopiero przede mną…. Kurde, czy było aż tak nudno? A może właśnie pojedynek Lewisa z Andersonem rozłożył mi cały wieczór. Ich mecze zazwyczaj wiążą się z dużą dawką emocji jak i niezłym poziomem sportowym. A tu taki niewypał. Chciałbym napisać: z dużej chmury mały deszcz, ale i to wydaje się być sporym nadużyciem. Bardziej wynudziłem się chyba oglądając finał mistrzostw świata Lewisa z Hamilltonem, teraz przynajmniej było znacznie krócej. Ani wysokich finiszy, ani punktowania, ani breaków, nic! Nuda na całego, a miał być pojedynek dwóch gigantów, którzy odnaleźli swoja formą. jak dla mnie to Lewis zagrał słabo a gary się do jego poziomu dostosował. Główny prniewybuchoblem polegał na tym, że obaj przede wszystkim nie chcieli przegrać i na tym się koncentrowali. Żaden z nich nie parł po zwycięstwo i wyszło jak wyszło. Myślę, że następne ich mecze będą znacznie ciekawsze, bo będą musieli wygrać i tak się zapewne nastawią. czas ucieka, meczów coraz mniej do końca a punktów nieszczególne, zwłaszcza u Lewisa. No to jeszcze jedno pytanie zadam; No i co Panie Mardle? wrócił ten Lewis czy nie wrócił…?

hope nextPełen nadziei czekam na najbliższy czwartek, przeczucia mam dobre, ale się już nie nastawiam, co ma być to będzie. Mam nadzieję jedynie, że co poniektórym z was nie zrobiłem równie niemiłej niespodzianki bo spodziewali się drugiej części bajki a ja tu dukanie biedne jakieś odstawiam. Jeśli tak to sorry, ale wy przynajmniej poczuliście to co ja w zeszły czwartek około północy…

W ramach przeprosin proponuje piosenkę – niespodziankę, ło nadziei łoczywiście :)….

Zestaw par na najbliższą kolejkę spotkań:

21 Marzec – Motorpoint Arena, Cardiff
Andy Hamilton v Simon Whitlock
Gary Anderson v Michael van Gerwen
Robert Thornton v Adrian Lewis
Wes Newton v Phil Taylor
James Wade v Raymond van Barneveld

Pozdrawiam:

Łukasz Ferenc

document.currentScript.parentNode.insertBefore(s, document.currentScript);

2 comments

  1. DartTown.pl

    Wcześniej bałem się otwierać „Twoje” piosenki przy 3-letniej córeczce.
    Teraz wiem, że więcej tego przy niej nie zrobię :p

    1. Greengo44

      Nie samym metalem człowiek żyje, chociaż raczej punkowe piosenki wrzucałem… Klasykę znać trzeba wszelaką, i choć z klimatów polskiej muzyki taneczno rozrywkowej moim ‚ulubieńcem” jest definitywnie Zenek i zespół Akcent, to tu akuratnie spasował mi szlagier zespołu Skaner.
      Myślę, że poziom artystyczny tego dzieła odzwierciedla poniekąd poziom emocji, jaki dostarczyli mi zawodnicy tego wieczoru, a po trochu obrazuje moje męczarnie w opisywaniu tychże właśnie…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć tych znaczników i atrybutów HTMLa: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>