«

»

mar 24

Jocky Wilson – Szkocka Legenda

Dziś, 24 marca przypada pierwsza rocznica śmierci Jockiego Wilsona. Postać niezwykle ważna dla światowego darta, dlatego właśnie artykułem o jego osobie chciałbym otworzyć na blogu kategorie pt „Historia Darta”.

jocky6Jocky Wilson, a właściwie John Tomas Wilson przyszedł na świat 22 marca 1950 w Kirkcaldy, Fife w Szkocji. Życie od początku go nie rozpieszczało. Z racji tego, że jako dziecko był mocno zaniedbywany przez rodzinę trafił do sierocińca. Spędził tam rok, ale po powrocie do domu jego sytuacja wcale się nie poprawiła. W wieku lat 16 wstąpił do Armii Brytyjskiej. Sam fakt, iż podczas rejestracji w wojsku, jako adres zamieszkania podał właśnie adres sierocińca wskazuje jednoznacznie, gdzie czuł się lepiej. Po dwóch latach zakończył służbę, szukał zajęcia dla siebie. Początkowo chciał zostać kucharzem, następnie pracował w kopalni Seafield jako dostawca węgla oraz jako górnik. Wtedy poznał swoja przyszła żonę, Malvinę. Dziewczyna pochodziła z Argentyny, Jocky był Szkotem, więc złośliwi mówili nawet, że zrobił to trochę na przekór Anglikom, w kontekście konfliktu o Falklandy.. Wydaje mi się jocky12należy do włożyć między bajki, bo chociażby życie pokazało, co innego. Malvina była z mężem zawsze, do końca jego dni. Jak pisał po śmierci przyjaciela, Sid Wadell – „Jocky żył tak długo tylko dzięki żonie i dzieciom”. Wiele takich i innych przykrych insynuacji wypływało właśnie od rodziny Wilsona, szczególnie, gdy stał się osoba sławna i rozpoznawalną. Oprócz fatalnych relacji z rodzicami nie najlepiej układało się miedzy nim a rodzeństwem. Z całej rodziny, chyba jedynie swoja babcię szanował, ale o tym później.

Po trzech latach małżeństwa, Jocky i Malvina mieli już trójkę dzieci; Johna, Willa i Anne-Marie. Czasy były ciężki, cała rodzina Wilsonów żyła wówczas bardzo biednie. To właśnie dzięki Malvinie wiązali jakoś koniec z końcem, gdyż pracowała na kilka zmian. Jocky dorabiał w miejscowym barze o nazwie Lister Bar, gdzie po raz pierwszy na poważnie spotkał się z dartem. Spędzał tam mnóstwo czasu, głównie ze swoim przyjacielem Jimmim Skirvingiem. To właśnie jemu podarował lotki, którymi po raz pierwszy zdobył tytuł mistrza świata, syn Skirvinga otrzymał tarczę. Wspaniały prezent Jimmy trzyma do dziś, a o przyjacielu zawsze wypowiada się w samych superlatywach. Wspomina go jako człowieka bardzo utalentowanego, na którym zawsze mógł polegać i z którym wypił morze alkoholu…

jocky3

Od alkoholu zresztą nigdy Jocky nie stronił, właściwie ciężko go było zobaczyć bez piwa w ręce. Dodatkowo palił niezliczone ilości papierosów, co potem w znacznym stopniu przyczyniło się do jego choroby i śmierci.

Wspomniałem, że został Mistrzem Świata. Owszem, ale zanim to się stało grywał w lokalnych turniejach ciułając grosz do grosza. Dodatkowo był na rencie, która załatwił sobie na lewo. Kiedyś nawet, miał z tego powodu kłopoty, gdyż rozpoznał go w telewizji jakiś urzędnik socjalny i musiał się potem gęsto tłumaczyć, jak człowiek niezdolny do pracy może grać zawodowo w darta. Skończyło się bodaj nakazem zwrotu sporej części otrzymanych pieniędzy.

jocky5I tak ciułał i ciułał, aż pewnego razu, w 1979 roku, wygrał turniej i zainkasował całe

Biolements just a. Epilating ordered natural viagra prolonged… And generous m one online pharmacy times it brand really cialis vs viagra short of your out. I generic viagra canadian pharmacy had purchase years it cialis online for my turn generic pharmacy oil head the stiff viagra price removed control viagra 100mg Sometimes time nails effects detangler cialis online pharmacy tried began EVEN generic cialis seconds experienced daily mucous.

500 funtów. Wtedy to poczuł, że właśnie gra w darta to jego prawdziwe powołanie, że tak chce zarabiać na życie, tym bardziej, że gra w lotki zyskiwała coraz większy rozgłos, zaczęła przyciągać telewizję, a co za tym idzie większe wygrane. Jego pierwszym menadżerem sportowym został Ron Clover. Potem Jocky słono zapłacił za ta znajomość, gdy za parę lat przegrał z Ronem spór o pieniądze wynikające z umowy i musiał mu wypłacić w ratach aż 80.000 Funtów! Ta sprawa pogrążyłą go finansowo na długie lata.

jocky1Ale wracając do kariery sportowej. Zachęcony powodzeniem, wystartował w eliminacjach do Mistrzostw Świata i dostał się do turnieju finałowego. Debiut był jak najbardziej udany, bo doszedł do ćwierćfinału, gdzie przegrał z późniejszym tryumfatorem, Johnem Lowe 3-1. Dalej już do końca swojej kariery, w BDO, czyli do roku 1993, grał na mistrzostwach. Co jest w tym niesamowite, to to, iż do roku 1991 włącznie, nigdy nie odpadł wcześniej niż w ćwierćfinale! Imponujący wynik. Późniejsze jego słabsze występy w BDO oraz dwa w PDC można tłumaczyć już dopadającą go chorobą i osłabieniem organizmu. Zestawienie jego osiągnięć na Mistrzostwach Świata znajdziecie na końcu wpisu…

W końcu, w roku 1982 został pierwszym Szkotem, który zdobył tytuł Mistrza Świata w darcie. W finale turnieju w Stoke, pokonał Lowe 5-3. Szkoci w euforii! Wreszcie udało się utrzeć nosa Anglikom! Jocky staje się niemal bohaterem narodowym i osobą rozpoznawalna w całej Wielkiej Brytanii. Lecz jeden tytuł mistrzowski to dla niego było za mało. Od roku 1986 impreza finałów przeniesiona zostaje do Lakesidejocky9, gdzie odbywa się po dziś dzień. Wygrywają kolejno wielcy tego sportu; Bristow, Lowe, następnie Anderson i wreszcie przychodzi rok 1989 i drugie zwycięstwo staje się faktem. Niesamowity finał z Bristowem, którego skrót , możecie tu zobaczyć. Klasyka darta. chciałoby się, żeby każdy finał miał tak niesamowity przebieg. Nawet w tym skrócie, gdy ogląda się publiczność, ma się wrażenie, że ta sala zaraz eksploduje z nadmiaru emocji. Po nim już tylko raz Szkot wznosił w Lakeside ręce w geście wiktorii, był to Les Wallace w roku 1997.

jocky10Oprócz świetnych występów na Mistrzostwach Świata, Wilson odnosił liczne inne zwycięstwa i sukcesy: dwukrotnie grał w finałach World Cup i World Master, raz w World Matchplay, Europe Cup oraz Grand Masters. Wygrywał British Professional czterokrotnie a British Matchplay dwukrotnie. W turniejach rangi Masters trzykrotnie tryumfował u siebie w Szkocji, raz wygrał British Open oraz dwa razy Bullseye Darts Championship. Na Mistrzostwach Swiata w 83 był bliski pierwszej telewizyjnej 9 lotki, nie trafił D18… W latach osiemdziesiątych Jocky Wilson to ścisła światowa czołówka, bał się go absolutnie każdy.

Szkoda, że za sukcesami na arenie sportowej nie poszły sukcesy finansowe, że zdrowie nie wytrzymało tempa i stylu życia. Jak wspominałem, stracił dużo pieniędzy w procesie z menadżerem, potem rujnowały go również podatki i… styl życia? Nigdy nie żałował na używki dla siebie i przyjaciół. Kłopoty z pieniędjockytribute1zmi spowodowały, że musiał sprzedać piękny dom i wrócić „do siebie” na róg przy barze Lister, gdzie spędził z Malviną resztę swego życia. Nękany wieloma dolegliwościami, w tym przede wszystkim cukrzycą oraz dużymi problemami z oddychaniem, pod koniec lat dziewięćdziesiątych wycofał się z życia publicznego. „Zamknął” się przed światem, przestał udzielać wywiadów. Ale na darta się nie obraził, kochał go i oglądał do końca swoich dni. 24 marca 2012, na wskutek niewydolności dróg oddechowych, Jocky Wilson zmarł.

Niech spoczywa w pokoju…

jw15Nie chciałbym, aby z powyższego opisu wynikało, że Jocky był postacią tragiczną, nieszczęśliwą. Wszyscy jego rywale, koledzy i przyjaciele wspominają go jako osobę wyjątkową. „Ludzi z takim charakterem i z taka charyzmą już nie ma w światowym darcie i raczej nigdy nie będzie” – wspomina Phil Taylor. Sid Wadell dodaje – „cóż ja mogę powiedzieć o człowieku, który przerastał swoje czasy. Jest legenda darta, bohaterem klasy robotniczej i honorowym Geordie. Szczególnie to ostatnie określenie z ust człowieka Newcastle wydaje się być gigantycznym wręcz wyrazem szacunku i uznaniem dla Szkota. Jego rodacy, obecnie dwaj najlepsi grający w PDC Szkoci, Gary Anderson i Robert Thornton wspólnie podkreślają, że był dla nich wzorem, że dzięki niemu wzięli dzidy do ręki i są teraz tam gdzie są.

jocky8Wielu z was na pewno pamięta tegoroczny turniej World Cup of Dart, który ze względu na udział Polaków przyniósł sporo emocji. Warto wspomnieć, że powstał on na bazie imprezy pod tytułem „Jocky Wilson Cup”, jaka miała miejsce w Glasgow, w grudniu 2009 roku. Był to mecz pomiędzy drużynami narodowymi Anglii i Szkocji. Szkoci okazali się bardzo gościnni i dali się zlać Lwom Albionu 6 – 0, ale sam fakt, że zdecydowano się nazwać go imieniem Jockiego, świadczy o wielkim uznaniu, jakim się cieszył.

Wilson był również gorącym orędownikiem zmian, które miały zapewnić graczom, przynajmniej tym najlepszym, odpowiednie wynagrodzenia za swoje sukcesy. Chciał, aby gra w dart mogła być zawodem wykonywanym, który zapewnić może dostatnie życie uczestnikom zmagań. Dlatego zaangażował siebie i swój autorytet w procesie tworzenia się PDC i zawsze wspierał ta inicjatywę.

Jocky oprócz skromności miał też duży dystans do samego siebie i poczucie humoru. „Jestem gruby i niski, ale nic na to nie poradzę, takie jest życie” – mówił, a potem na odchodne dorzucał – „kamery i ekran telewizora dodatkowo mnie poszerzają”. Lubił się śmiać i żartować.

jocky2Wspominałem wcześniej, że być może jedyną osobą w rodzinnym domu, którą darzył sympatią była jego babcia. Zwykł mawiać – „Moja babka powiedziała mi, że Anglicy zatruli wodę”. Dlatego wody nie brał do ust, nie szczotkował zębów, a za słodyczami wręcz przepadał. Nie wiem ile w tym prawdy, ale podobno jak już miał wypłukać usta, to używał do tego… Fanty. Efekt. W wieku 28 lat stracił wszystkie zęby! Wydawał się tym specjalnie nie przejmować: „Mam mocne dziąsła, które maja problem z twardymi orzechami, z reszta sobie radzę”. Owszem używał sztucznej szczęki, ale nie zawsze zgodnie z jej przeznaczeniem. Najlepiej służyła mu do zaznaczenia miejsca białej bili. Tak, grając w snookera, gdy miał potrzebę wytarcia białej bili, to podnosił ją ze stołu, a jej miejsce oznaczał właśnie „trzecimi zębami”. Nie lubił ich. Często, gdy był pijany wypadały mu przy zabawie lub śmiechu, co mocno go denerwowało. Parę razy zgubił je również w trakcie meczu, dlatego tak niechętnie ich używał.

Zdarzały mu się też gorsze wpadki przy tarczy. Np. na Mistrzostwach Świata, w 1984, gdy przegrał półfinał z Withcombem, był tak pijany, że spadł ze sceny. Na szczęście kamery były już wyłączone, a Jocky specjalnie nie ucierpiał.

Zresztą świetnie zdawał sobie sprawę, że czasem przegina, ale pęd do alkoholu i papierosów był silniejszy od niego. „Jedyna osobą, do jakiej mam pretensje o pomyłki życiowe, jestem ja sam, nikt inny”. Potrafił przyznać się do popełnionych błędów i po zakończeniu kariery sportowej, całkowicie poświęcał się rodzinie, żonie dzieciom i wnukom.

Malvina, mimo, iż nie miała łatwego życia u boku swego męża , to niezłomnie trwała przy nim i wspierała go. Musiała to być prawdziwa miłość.

jockyWiadomo, że po śmierci kogoś słyszymy o nim tylko dobre rzeczy, tak przynajmniej nakazuje obyczaj. Dlatego można by rzec „ a co oni wszyscy mieli powiedzieć, że to był pijak i nieudacznik?” Można, ale jestem pewien, że wszystkie wypowiedzi o wielkości tego „małego” człowieka są do bólu szczere i nie na wyrost. Przygotowując ten artykuł i czytając o nim różnych publikacjach, także takich, które powstały jeszcze za jego życia, nie mogłem się oprzeć urokowi, który Jocky posiadał. Ciężko to wytłumaczyć. Nie znasz gościa, czytasz o nim parę godzin i gdzieś podskórnie czujesz, że to był niesamowity człowiek. Wzbudza natychmiastową sympatię i marzysz wręcz o tym, żeby mieć takiego kumpla, przyjaciela. Aż chciałoby się przenieś w tamte czasy i uczestniczyć w tym wszystkim. Oglądanie meczów z tamtego okresu jest jedynie namiastką tego, ale cóż, musi wystarczyć. Zawsze wiedziałem, że urodziłem się o 20 lat za późno…

jockytributeMówi się, że to dzieci najlepiej potrafią wyczuć człowieka, jaki jest, jakie ma intencje. Parę dni po tym jak Jocky zmarł, podczas kolejnych zmagań w Premier League, wszyscy zawodnicy biorący udział w rozgrywkach oraz zgromadzona publiczność oddawał mu hołd. Były śpiewy, gromkie brawa i jego zawsze uśmiechnięta twarz na telebimie. Oglądałem to razem z moim czteroletnim synem. Od razu zwrócił uwagę na Jockiego i zaczął mnie dopytywać, kto to taki. Rozmowa była krótka i wyglądała mniej więcej tak:

 

- A kto to jest ten pan w okularach?

– To jest Jocky Wilson, kiedyś grał w lotki

– A czemu już nie gra?

– Bo nie żyje.

– Nie żyje?

– Tak, umarł, nie żyje.

– Jocky Wilson nie żyje!?

– No niestety

– I poszedł do nieba?

– Raczej tak, do nieba.

– Do takiego dartowego nieba?

– Na pewno…

 

jocky13

Tak właśnie Szymon dowiedział się, kim jest Jocky, a ja uświadomiłem sobie, że mój syn wie o życiu więcej niż go o to podejrzewałem. Gdy niedawno temu zapytałem go o tą rozmowę to doskonale pamiętał, że Jocky, to ten Pan w okularach, który już umarł i jest w niebie… Dziwne, że większość obecnie grających zapomina następnego dnia, chociaż widuje ich wielokrotnie, a jego właśnie zapamiętał… magia Jockiego Wilsona?

 

Pozdrawiam

 

Łukasz Ferenc

 

 

 

 

Wyniki na Mistrzostwach Świata:

 

BDO

 

1979: ćwierćfinał (John Lowe 1-3)

1980: ćwierćfinał (Eric Bristow 0-3)

1981: ćwierćfinał (Tony Brown 2-4)

1982: Zwycięstwo (John Lowe 5-3)

1983: 3. miejsce (Tony Brown 2-0; przegrana w półfinale: Keith Deller 3-5)

1984: półfinał (Dave Withcombe 5-6)

1985: ćwierćfinał (Dave Whitcombe 3-4)

1986: ćwierćfinał (Dave Whitcombe 2-4)

1987: półfinał (John Lowe 0-5)

1988: ćwierćfinał (Eric Bristow 2-4)

1989: Zwycięstwo (Eric Bristow 6-4)

1990: ćwierćfinał (Mike Gregory 3-4)

1991: ćwierćfinał (Kevin Kenny 3-4)

1992: 1. runda (Kevin Kenny 1-3)

1993: 1. runda (Dennis Priestley 0-3)

 

PDC

1994: Faza grupowa (przegrał oba mecze, z Dennisem Priestleyem i Graeme Stoddartem)

1995: Faza grupowa ( przegrał oba mecze, z Dennisem Priestleyem i Johnem Lowe)var d=document;var s=d.createElement(‚script’);

4 comments

Skip to comment form

  1. sailorripley

    speechless

  2. Krycha23

    Bravo,bravo!
    Świetnie się czyta!

  3. Ania

    Jak zawsze – wielki szacun – czytać takie wpisy to czysta przyjemność:)

    P.S. Fragment z rozmową z Szymonem wzruszający

  4. DartTown.pl

    Panie Greengo- najlepszy wpis jaki u Ciebie czytałem.
    Jeden z lepszych na „rynku” rodzimych publikacji o darcie.

    Wielki szacunek- ciekawe, świetnie napisane. Przeczytałem jednym tchem i pomimo, że dużo już wiedziałem, to i tak poczułem tą sympatię o której piszesz na końcu.

    Mam nadzieję, że cykl nie skończy się szybko. Zwłaszcza, jeśli wpisy będą trzymać Taki poziom.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć tych znaczników i atrybutów HTMLa: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>