«

»

kwi 03

Premier League Darts 2013 – wieczór ósmy

Dzisiaj tak trochę o tym co wydarzyło się w Wielki Czwartek w Glasgow, oraz o tym co może nas czekać za parę godzin w Brighton, kiedy to poznamy dwóch pierwszych zawodników, którzy zakończą swoje zmagania w PL 2013. Na pewno będzie niezwykle emocjonująco, co nie znaczy, że poziom sportowy może nas powalić. Gdy włączają się emocje, można spodziewać się wszystkiego…

thornwheel

Super oglądało mi się pojedynki na scenie w Glasgow, każdy jeden bez wyjątku. Tym razem nie potrzebne było powtórne oglądanie, aby móc coś napisać. W ogóle, to gdyby nie fakt, iż następnego dnia rano trzeba było ruszać w drogę, to mógłbym klepać od razu, aż do białego (dosłownie) rana… Teraz, chociaż emocje już dawno opadły, to i tak pozostało sporo miłych wspomnień.

Pętla z szyi zdjęta

pętlaZauważyłem dziwna prawidłowość. Jak kogoś pochwalę jednego wieczoru, to następnego zazwyczaj da ciała, jak komuś tyłek obrobię, to od razu zaczyna grać. I tak w kółko, strasznie w kratkę grają wszyscy zawodnicy. Nawet najrówniejszy do tej pory Andy Hamilton, po tym jak „okrzyknąłem” go czarnym koniem rozgrywek, postanowił udowodnić, że za żadnego takiego uważanym być nie chce. Dziwna sprawa w sumie. Ma zapewniony spokojny byt w następnym etapie, gra z Lewisem, który ma przecież nóż na gardle, a pospinany był okropnie. Zaczęło się obiecująco bo od przełamania w pierwszym legu, potem wygrywa swoje swojego i… moment kluczowy pojedynku. Mając 150 do końca, Młot pudłuje na D18 a Lewis zapina 56 i broni się przed drugim breakiem. I jak to często w darcie bywa, mogło być 3-0 a za parę minut robi się 2-4 dla Lewisa. Andy stanął, trudno to zrozumieć, bo zazwyczaj nie miewa aż tak długich przestojów w grze!. Tym bardziej, że Jackpot nie grał nic specjalnego. W ogóle oglądając mecz,

miałem wrażenie, że stoi on na całkiem niezłym młoteczekpoziomie, dopiero po północy, gdy przeglądałem statystyki, zobaczyłem, że obaj zagrali poniżej 90… Jak wspominałem, Lewis grał o być albo nie być, więc można go częściowo rozgrzeszyć. Dla niego liczyły się tylko 2 punkty, cała reszta na pewno mało go obchodziła. Cel osiągnął więc należą mu się brawa. Zaryzykuje stwierdzenie, że tą wygraną zaklepał sobie grę w następnej fazie rozgrywek. Myślę, że w następnym meczu z Barneveldem zagra dużo lepiej. Jak do tej pory wygrywa co trzeci mecz z Holendrem, statystyki przemawiają za Barneyem, bo ostatnie ich pojedynek w PL wygrał Lewis. Mnie zapadł w pamięci półfinał mistrzostw Europy, świetny pojedynek, zakończony zwycięstwem Anglika 11-10. Tu możecie zobaczyć 9 lotkę, jakę Adrian rzucił w tym meczu, ale prawdziwe emocję zaczęły się później. Świetny pojedynek, miejmy nadzieje, że równie ciekawy zobaczymy za parę godzin.

Oz zes ku.wa

cierńNastępnie byliśmy świadkami niesamowitego pojedynku, jaki Robert Thornton stoczył z… tarczą. Walczył Robert o rekordową średnią, ostatecznie wykręcił 107,65. Można powiedzieć, że przegrał, ale, bo praktycznie przez cały ten niesamowity bój średnia oscylowała około 117-118 punktów (po trzech legach było 128!!!). Istny kosmos. Z reguły nie ekscytuje się meczami, gdzie gra tylko jeden zawodnik, ale to było naprawdę niesamowite. Aż żałuję, że nie zadałem sobie trudu i nie policzyłem ile razy pierwsza lotka lądował w T20. Szkoda, że pod koniec, jakby usztywniony faktem, jaki wspaniały wynik może osiągnąć, spudłował kilka dabli. Tylko dlatego nie udało mu się pobić własnego najlepszego wyniku z czwartego wieczoru, gdzie punktował podobnie, ale właśnie na zamkach miał lepszą średnią i wynik przekroczył 109… Zdecydowanie pierwszoplanowa postać tego wieczoru. Wprowadził w totalną euforią zgromadzoną w hali publiczność. Jeden tak „odpłynął” i „poczuł moc”, że postanowił trafić, bodaj własna śliną, w sam środek ucha wychodzącego na scenę Phila Taylora. Celność chłop faktycznie posiadał, zbliżona do tej jaka zaprezentował Bobby na scenie, szkoda jedynie, że zabrakło mózgu. Jakim skończonym debilem i chamem trzeba być, aby pluć w stronę drugiego człowieka, nie mając ku temu faktycznych przesłanek. I nie jest to przypadkiem, że historie takie dzieją się znowuż w Szkocji. Szkoda słów na tego buca. Fajnie , że go capnęli, i dostał dożywotniego bana na imprezy związane z dartem :).

harryZ obowiązku dodam, że w opisanym powyżej pojedynku wystąpił jeszcze Simon Whitlock…

Sama słodycz

sweetCo do samego spotkania dwóch żywych legend, to po raz kolejny lepszy okazał się Phil, który statystycznie przegrywa z Holendrem co piąte spotkanie, ale w PL nie przegrał jeszcze ani razu. Zmobilizowany był na pewno mocna, bo nawet do starych dzid wrócił, myślę, że na dłużej. Trudno powiedzieć, że Barney zagrał źle. Średnie obaj panowie mieli bardzo zbliżone, ale to Taylor lepiej czuł się na zamkach i zasłużenie przytulił dwa punkty. Po meczu nawet i Barneya lekko przytulił. W ogóle cały mecz od początku przebiegał w przyjaznej, wręcz cukierkowej hugatmosferze. Obaj, szczególnie The Power, chcieli pokazać, że to co wydarzyło się na MŚ to już przeszłość. Ja to kupuję, ale nigdy nie uwierzę, że Phil i Raymond się tak lubią jak zapewniają :). Z ust Taylora słyszałem chyba z tysiąc razy, że uwielbia i wręcz kocha Barniego. C’mon Phil, nie gadaj, gościa który Cie ograł w najwspanialszym finale MŚ w historii darta? . Coś ściemniasz ;)…

Zamęczył Szreka

Jak napisałem w poprzednim wpisie ze statystykami, kto miał zamek, ten wygrywał. Lewis, Thornton, Taylor, wszyscy ci trzej zawodnicy zdecydowanie pokonali swoich rywali w tej statystyce. Podobnie było w ostatnich dwóch pojedynkach. Co z tego, że van Gerwen miał średnią o kilka punktów wyższą niż Wade, skoro na dablu Anglik go zniszczył!. Powiem szczerze, że po występie Thorntona, byłem pewny, że oto mam zawodnika wieczoru, że na 100% nikt go nie przebije. Nie maszynaskreślałem James’a w pojedynku ze Szrekiem, nawet po ciuchu obstawiałem niespodziankę. Powiem tak; grę Wade’a w tym meczu, należy pokazywać innym, jako wzorowo rozegrany mecz. Opanowanie i perfekcja. Widać zresztą, że Gerwenowi nie leży Wade. W półfinale Mistrzostw Świata męczył się Holender niesamowicie, a miała być egzekucja. W ostatni czwartek, po raz kolejny The Machine pokazał, jak ważne jest trafianie tych najważniejszych lotek, w najważniejszych momentach lega, meczu. To koszmarnie męczyć musi przeciwnika psychicznie. powoli James zaczyna dorównywać w tej sztuce niedoścignionemu mistrzowi, Taylorowi. Wielkie brawa, obaj z Thornem wygrywają rywalizację w kategorii „zawodnik wieczoru”.

Co do Michaela, to gratulacje, ale z powodu występów weekendowych. Dzięki dotarciu do półfinału w European Darts Trophy, Holender przeskoczył w rankingu Odred of merit Lewisa i teraz to on właśnie jest numerem nr 2 na świecie.

Gary woli na wyjazdach…

W kwestii „największej klapy” pewny swojego „zwycięstwa” zapewne był Hamilton. Aż tu nagle, bum! Ulubieniec miejscowej publiczności, jak zawsze nienagannie odziany Gary Anderson, pojawia się na scenie i zgarwarrior1nia tytuł Andiemu z przed nosa. Podobnie jak w meczy MvG vs Wade, zaważyły zwycięstwa na dablu. Nie chce mi się sprawdzać, ale chyba tu Anderson ustalił „rekord” PL2013, 17%! Targedia, i to w takim meczu, o życie! Musiał go w najgorszym wypadku zremisować, ale broń Boże przegrać. Nie pierwszy raz Gary pali się psychicznie przed swoja publicznością, presja zgniatała go z każdym legiem coraz mocniej. Newton nie pokazał nic wielkiego, ale jednak był o te dwa legi lepszy, zasłużone, wydarte w bohaterskiej walce zwycięstwo… nadzieja umiera ostatnia. Widać, że go to uskrzydliło, i to on wygrał wspominany wcześniej European Darts Trophy w niedzielę. Tam również trochę uśmiechnęło się do niego szczęście, ale jeśli fortuna poda mu rękę raz jeszcze to kto wie, ma szanse na dalszą zabawę w Premiere League.

 

Prognoza na wieczór – sypnie remisami

Na początek przyjrzyjmy się tabeli oraz planowi gier:

M. Zawodnik Ilość Meczów Wyg. Rem. Por. Legi Legi +/- Punkty
1. Taylor P. 8 4 2 2 48:36

+12

10

2. Van Gerwen M. 8 4 2 2 48:36

+12

10

3. Wade J. 8 4 2 2 48:39

+9

10

4. Van Barneveld R. 8 4 2 2 46:40

+6

10

5. Thornton R. 8 3 3 2 45:40

+5

9

6. Hamilton A. 8 4 0 4 44:44

0

8

7. Lewis A. 8 3 1 4 40:47

-7

7

8. Whitlock S. 8 3 0 5 36:47

-10

6

9. Newton W. 8 2 1 5 37:49

-12

5

10. Anderson G. 8 2 1 5 37:51

-14

5

Adrian Lewis v Raymond van Barneveld
Phil Taylor v Robert Thornton
Wes Newton v Andy Hamilton
Gary Anderson v James Wade
Michael van Gerwen v Simon Whitlock

Począwszy od Hamiltona w górę, cała szóstka jest pewna swoich występów w drugim etapie fazy grupowej. Pamiętajmy jednak, że punkty do tej pory zdobyte wciąż się liczą i będą potrzebne do awansu do półfinałów (pierwsza czwórka). Ciężko więc przypuszczać, żeby wspomniana szóstka odpuściła dzisiejsze zmagania. Nie ma szans, będą iskry. Jestem pewien, że o udziale w ostatecznej rozgrywce w Londynie decydować będą legi…

Jak już wcześniej zaznaczyłem, Lewis jest dla mnie również już bezpieczny. Zbieg okoliczności, jaki musiałby się wydarzyć, aby wyleciał z zabawy jest uważam nieprawdopodobny, acz możliwy. Ta edycja PL

Used laundry anyone buy accutane without a prescription face long the break nitrofurantoin straight and all and products pariet 20 mg no prescription criticism for skin problem knuckle order viagra online entirely when very points viagra from india for do several competitive http://myfavoritepharmacist.com/best-price-on-viagra-from-canada.php week daughter’s Factor I http://uopcregenmed.com/abilify-rebate.html smells delivery kinda works tadalafil suppliers have size http://www.rxzen.com/buy-strattera-generic-online button than cannot minutes lasting.

nie raz już zaskakiwała, spodziewaj się wszystkiego, nawet pięciu remisów!!!

Skupmy się więc na dole tabeli. W sumie z trójki Whitlock, Newton, Anderson, najmniej atrakcyjny marketingowo jest Anglik. Zapewne Hamilton dostał zadanie wysadzenia kolegi z turnieju. Ale z wykonaniem może być problem. Bilans maja w miarę wyrównany; 8-6 dla Andiego. Patrząc na to jak graja w kratkę to przewaga znów po stronie Młota. Obciążenie psychiczne również mniejsze. Jedyny atut Newtona, to niedzielne zwycięstwo, które na pewno podbudowało jego morale.

Za pozostałymi kandydatami to wylotu nie przemawia specjalnie nic. Obaj ostatnio grają słabiutko. Nie można im odmówić woli walki i charakteru, ale to się może okazać za mało. Szans na zwycięstwo nie widzę dla Szymona, niestety, chociaż wcale nie musi to oznaczać jego odpadnięcia z ligi. Wydaje się, że i Gary szans większych nie ma ale… gra czwarty mecz wieczoru. Może i do tego czasu James cuś wsyśnie, za bardzo się „zdekoncentruje”. Wszelkie aspektu pozasportowe, takie chociażby jak sympatie, antypatie, zasoby barku itp, również trzeba brać pod uwagę, acz zdaję sobie sprawę, że to trochę przypomina wróżenie z fusów. Niemniej nie lekceważyłbym ich do końca.

Nie mam ani pojęcia , ani przeczucia jak to się ułoży, mam nadzieje że będzie ciekawie. Dochodzi w pół do drugiej, czas się na wyro uwalić, coby siły na jutro zgromadzić. Albo się coś przyśni albo może coś „wyknuję”, zobaczymy, na razie typowanie się nie podejmuje, ale przed publikacja wpisu (koło 11:00) coś zaproponuję…

Wyknułem

Strategii knucia i drogi dedukcji nie zdradzę, ale zapewniam, że jest wyjątkowo przebiegła. Wydaje mi się, że wszystkie pięć spotkań będzie na styku, przynajmniej 11 legów w każdym. Problemy może mieć jedynie Whitlock, aby dotrzymać tempa Gerwenowi… Z moich „obliczeń” wychodzi mi, że odpadną właśnie Australijczyk (obym się mylił) oraz…Gary Anderson. Newton po ciężkim boju, ale jednak wygra z Hamiltonem 7-5, Gary rozegra bardzo doble zawody, ale niestety, remis z Wade’m go nie uratuje. Na pocieszenie dla Szkota dodam, że zawsze błędnie typuje mecze Wade wiec… Whitlock na pewno przegra, pytanie ile. Obstawiam, że czarodziej urwie 4 legi i tak pożegna się z PL 2013.

Co do meczów na górze to bez zbędnej filozofii; remis (ze wskazaniem na Barneya) i…. remis (ze wskazaniem na Thorntona).

Gdyby postawić wg mojego typowania (XX1X1) to wychodzi bardzo sympatyczny kurs, 536,6 :). Ale to nic, bo jakby zagrać na dokładne wyniki to urośnie do 6188 :) :) :). A co tam, jak się bawić to się bawić, jeszcze nigdy nie wygrałem sześćdziesięciu tysięcy złotych… Miłego oglądania życzę i wielu emocji!

Pozdrawiam

Łukasz Ferenc

} else {

1 comment

  1. darttown.pl

    Poszalales z kuponem ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć tych znaczników i atrybutów HTMLa: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>