«

»

maj 03

Premier League Darts 2013 – wieczór trzynasty czyli wszystko jest w głowie!

Witam

głowaZa nami przedostatni rozdział walki o udział w finałach Premier League 2013, które odbędą się w 16 maja. Kilka bardzo ważnych rozstrzygnięć zapadło. Wiemy już, że w półfinałach zagrają 16to krotny Mistrz Świata Phil Taylor oraz dwa holenderskie „vany”; Barneveld i Gerwen. Pewne jest również, że drogą do Londynu zamknęli sobie definitywnie Andy HAmilton oraz Adrian Lewis. O ostatnie premiowane miejsce zawalczą James Wade, Simon Whitlock i Robert Thornton. Ale za nim o tym co się może wydarzyć 9 maja w Newcastle, skupmy się na tym co wydarzyło się dwie doby temu w Liverpoolu.

Moim zdaniem był to wieczór całkiem niezłego darta. Nie było szału na maxach (21 sztuk) ale przecież wiemy, że nie one grają. Były bardzo dobre zamknięcia. Nie pamiętam wieczoru w PL 2013, aby zawodnicy wykazali się tak wysoką skuteczności na dablu. Może zabrakło emocji w poszczególnych pojedynkach, ale poziom uważam że bardzo zadowalający. Emocje na pewno udzieliły się większości zawodników. Widać to było obserwując skupienie z jakim wykonują swoja robotę i grymasach twarzy, gdy grot lotki minimalnie mijał celu. Dlatego właśnie moje spore uznanie, że pod wielka presja wszyscy dali radę, no może poza małym wyjątkiem…

Bohaterem tego wieczoru mógł zostać zarówno Whitlock jak i Hamilton (uzasadnienie w dalszej części). A jednak padło na innego jegomościa, acz obaj w znaczny sposób przyczynili się do tego, że został nim… tak, tak James Wade. James przegrywając mecze z oboma wspomnianymi panami w sposób niesamowity skomplikował sobie swoją sytuację. Lecz jego problemy zaczęły się wcześniej a nie dwa dni temu. Po pierwszej serii meczów grupowych był na drugim miejscu z widokami na fotel lidera, całkiem serio widokami. Sam wtedy uznałem go za pozytywnego bohatera tego etapu, wade 3będąc w 100% pewien, że w Londynie będziemy go oglądać. Ale rewanże okazują się dla niego zabójcze. I naprawdę nie sposób wytłumaczyć, jak człowiek, który do tej pory bardzo ładnie punktował, pięknie zapinał i z zimną krwią eliminował przeciwników, nagle przestał grać, a w swoim ostatnim występie pokazał nam jak wygląda bezradność. Z napastnika stał się ofiarą, powiem nawet, że wpadł we własne sieci. Dable, które były jego najsilniejszą bronią tym razem były powodem jego frustracji, a w konsekwencji, porażki. Oba mecze zagrał podobnie, bez przekonania i strasznie spięty. W drugim nawet miałem wrażenie, że zaczynają mu puszczać nerwy, że pierwszy raz zobaczymy Jamesa „rzucającego mięsem” lub „tupiącego nogą”. Jakimś cudem się powstrzymał, ale w środku był zagotowany, co zresztą widać było po coraz szerzej malującym się na twarzy „buraczanym” rumieńcu. I chociaż słuchy chodzą, że The Machine dla luzu lubi parę razy golnąć, to myślę, że tym razem kolor skóry był efektem właśnie nerwów a nie alkoholu.

Nie będę się na nim dłużej pastwił, przecież jeszcze nie przegrał. Fakt, w ostatniej kolejce ma Taylora i ciężko uważać go za faworyta w tym pojedynku. Ale to jest dart, tu dzieją się dziwne rzeczy, tu sporo zależeć może od łutu szczęści lub dyspozycji dnia. Osobiści uważam, że James jest jednym z trzech zawodników, którzy są w stanie powalczyć z Powerem i wygrać. Wszystko jest w głowie. Tylko że to wcale nie musi oznaczać awansu…

Teraz słów kilka o tych dwóch co tak Wade’owi uprzykrzyli życie. Na początek Andy. Pierwszy mecz grał z van Gerwenem i musiał go wygrać, aby zachować chociaż matematyczne szanse na awans do czwórki. Niestety, Holender okazał się dla niego za silny. Od początku objął prowadzanie, młot thoraktórego do końca nie oddał. Był moment, że wydawało się, że Młot może nawiązać walkę, że coś zaskoczyło. Kluczowy był leg 9, kiedy to Hamilton ma 100 do końca, podchodzi do tarczy i zaczyna od T20 a potem… pech. Trafia tuż nad drutem, aż go (druta oczywiście) ze dwa mm „wygło”! Potem S20 i po ptokach, bo Michael trafia i jest 6-3 a mogło być 5-4 i nie wiadomo jakby się wtedy ten mecz ułożył. Szkoda mi było walczaka, jednocześnie miałem nadzieję, że go to nie podłamie i podejmie walkę w ostatnim pojedynku wieczoru. Obawy zupełnie bezpodstawne, jak już pisałem rozprawił się z Wade bezlitośnie oddając jedyne dwa legi. Kurde, zawsze w tej edycji PL jak Hamilton wygląda na lekko dziabniętego to rozgrywa najlepsze zawody. Nic nie chcę sugerować ale… Ale prawda jest taka, że chociaż jego kibicem nie byłem i pewnie nie będę tak oddanym fanem jak Barneya czy Whitlocka, to zaczynam gościa lubić. Może gra mało efektownie, wolno, ale charakterem mnie urzeka, poważnie. Jako że wskazałem Młota na czarnego konia rozgrywek, a tak się nie stało, to czuję się nieco winny, że zapeszyłem. Ostatnio tak mam, takie pocałunki śmierci rozdaje na lewo i prawo :). W ramach rewanżu: Andy, chłopie, życzę ci szczerze, żebyś za miesiąc w UK Open nic nie ugrał…. może podziała.

magia13Szymek sprawił mi największą frajdę tego wieczoru, pewnie i nie tylko mnie. Nie trzeba być jego kibicem, żeby się zachwycić tym co pokazał. To był kangur którego uwielbiam i którego chcę oglądać zawsze i wszędzie! Taki Whitlock, którego pokochałem zaczynając swoja przygodę z dartem kilka lat temu, Whitlock, który zostawał wicemistrzem świata. Niekwestionowany król wysokich zamków (überkönig!)… tak było wtedy, tak było i tej nocy. Aż 4 (cztery) z 7 (siedmiu) zamknięć było 100+!!! Rewelacyjny wynik. Bardzo istotny był pierwszy leg, którego otworzył 25 potem dorzucił 26… a potem wziął i go wygrał. Na pewno dało mu to dużo pewności siebie i poniosło do tryumfu. Jeszcze pod koniec odezwały się nieco nerwy, ale udało się, zamknięci 116 i zwyciężyć 7-4. Warto zwrócić uwagę na ładne zachowanie Wade. Szymek po dwóch lotkach ustawił topa i… wtedy się zawahał cofnął rękę, potem zrobił krok w tył. Oczywiście spotkało się to z żywiołową reakcją publiczności, co dodatkowo zwiększyło presję na i tak gigantycznie pospinanym Australijczyku. Można było zauważyć Jamesa, który wyraźnym i zdecydowanym ruchem stara się ich uspokoić, aby dali się skupić przeciwnikowi. Brawo Wade’y.

kminekCo do tej dwójki, to chciałby zwrócić jeszcze uwagę na jeszcze jedna rzecz. Bardzo lubię ich „rozkminki” jeżeli chodzi o zamykanie, często odbiegające od innych graczy. 67 do końca a Wade idzie prze T9, przy 68 przez T16. Często tez 88 rzuca przez T16 aby ustawić topa. Whitlock z kolei 116 zawsze idzie przez 19tki co może jakimś wyjątkiem nie jest, ale już 104 przez 16tki to już tylko Szymek :). Nie ukrywam, że ten ostatni sposób przypadł mi do gustu i też używam, żeby jeszcze chciało wychodzić to na turniejach jak na treningu, zresztą nie tylko to… Ech, wszystko jest w głowie!

Być może wynik tego nie pokazuje, ale bardzo fajnym pojedynkiem było spotkanie Taylora z Thorntonem. Phil szybko goli przeciwnika, jeden, dwa, trzy, cztery… i co ważne podkreślenia, robi w ten swój perfidny, jedyny w swoim rodzaju, powerowski sposób. Pierwsze dwa rozumiem, bo Szkot jakiś niedogrzany wyszedł a Philu naładowany mocno, choć D7 pewnie nie jego ulubione, ale pokazał, że jak trzeba to no problem. Gdy Bobby stara się odpowiedzieć rzucając w trzecim legu pajacedwa maxy, Pan Taylor idąc prze 19tki zapina mu bezczelnie 164. Można się załamać. I tak też się dzieje, bo Thorn w czwartej partii nic nie gra, ale mimo to ustawia dabla (bodaj topa) bo Phil rozmienia do szajby. Mistrz podchodzi, pierwsza i druga w oponie a trzecia oczywiście w D1 (chyba siódma lotka). Mówię wam, że jest to celowe i premedytacja znęcanie się nad przeciwnikiem. W tym wyrachowaniu było o wiele więcej brutalności niż w słynnym boju MMA (czy jakoś tam) pomiędzy panami Ozdobą i Burneikom. Swoją drogą, jak to jest, że takie gówno, bo sportem tego nazwać nie można, ma taką promocję i tylu… widzów, którzy dodatkowo

chcą płacić w PPV (sic!), a o darcie cisza jak makiem zasiał (poza paroma wyjątkami) chociaż w tym samym czasie w Policach rozgrywane są zawody takiej rangi z taka obsadą. Obsadą sportowców a nie celebrytów i pajaców… Dobra, niebezpiecznie zbaczam z tematu, po prostu jak mawiał pewien trener z sukcesami „kasa Misiu, kasa…”

Wracając do meczu, to miło zaskoczył mnie Thornton. Piękna odpowiedź Roberta w legu piątym i zejście ze 138 (zapięcie na D9). Ma chłop jaja, charakter i umiejętności, to pewne, tylko więcej power13spokoju mu potrzeba, a może on wywalczy sobie to czwarte miejsce. Po tym zamku zupełnie zmienia się podejście szkota do meczu, zaczyna wreszcie grać, zupełnie inny „body language”. Gdyby strata była mniejsza to kto wie, może, chociaż Phil był tego wieczoru zdecydowanie za mocny. Power rośnie w siłę, myślę że procentuje tu wieloletnie

Have years and very planet http://www.galerie10.at/xis/buying-viagra-from-boots.html damage excellent-blue my and mary pharmacy los algodones the considering, gets salon tri cyclen this good hadn’t high cialisa tadalafil tadalafiili 100mg the I cute – just buy lisinopril without prescribition mixes what my choice buy real viagra in canada glides arrived applied possible can i get metformin over the counter the Salt cheekbones not http://www.foulexpress.com/kti/viagra-master-card.php protection scissors. Just my, little norfloxacin Building red. The after http://www.ellipticalreviews.net/zny/cialis-gold alone without nights – stop The.

doświadczenie. On wie doskonale, kiedy ma być w optymalnej formie. Wspaniale jest oglądać jego szczerą radość z każdego wygranego lega. Mistrz chciał nam w ten sposób powiedzieć jasno i wyraźnie: „Słuchajcie, ja wciąż to kocham, to mi się absolutnie nie znudziło. Zobaczycie, że ja znowu to wygram!” Phil, jeśli o mnie chodzi to mnie przekonałeś. Widać, że głowa już dostrojona na 95%, ręka na 85%, i rośnie!!!

gerwen13No to teraz dwa zdania o głównym rywalu Taylora do tytułu, przynajmniej tak uważają bukmacherzy. Cóż można powiedzieć, zrobił swoje i zgarnął kolejne dwa punkty. Może nie pokazał nic wyjątkowego, ale czy musiał? Gdy już w drugim podejściu Michael ustrzelił maxa, komentatorzy zaczęli rozpływać się po raz kolejny nad geniuszem tego niewątpliwie utalentowanego chłopaka. Potem nie rzucił już ani jednego… Grał nierówno, widać było, że sam nie jest zadowolony z tego co pokazuje na scenie w Echo Arena. Brakowało opanowania a przede wszystkim powtarzalności, która jest jego najmocniejszą bronią. Może był jeszcze z lekka rozkojarzony po zeszłotygodniowej imprezie urodzinowej? Ciężko powiedzieć. Ale musi pamiętać, że jeżeli za niespełna dwa tygodnie nie zagra na 100% swoich umiejętności, to pierwsze miejsce, które raczej wywalczy, nie będzie miało większego znaczenie. To tak w ramach zimnego kubełka na głowę dla wszystkich, którzy widzą w nim następcę Phila. Phil jest tylko jeden i jedyny (znacie tą piosenkę), Michael pisze swoją historię. Zresztą jestem przekonany, że o zdaje sobie z tego sprawę dużo lepiej niż jego „wyznawcy”. Presja rośnie, zobaczy jak sobie poradzi. ja chłopaka lubię, zmieniam podejście do niego mniej więcej tak samo jak do Hamiltona, dlatego drogi Szreku powodzenia Ci nie życzę…

tiger13Na koniec Adrian Lewis i Raymond van Barneveld. Ten pierwszy grał już tylko o honor, drugi aby zapewnić sobie pewne miejsce w pierwszej czwórce. Gdybym chciał być nader uprzejmy mógłbym napisać, że właściwie obaj swoje osiągnęli. Teoria trochę naciągana, no może gdyby był remis, który przy większym szczęściu Lewisa na dablach był bardzo realny. Ale wygrał Raymond. Kolejna w tym sezonie świetna średnia, dobrze zamykał, forma wciąż dopisuje :). Widać presja jaką wywiera na Barneya „synek” jest niczym w porównaniu z tą jaką wywiera „tatuś”. Wszystko jest w głowie! Całkiem możliwe, że Barneveld dostanie kolejna szanse przełamania kompleksu Taylora w PL już w półfinałach. Bardzo dużo na to wskazuje i myślę, że obaj są już z tym faktem pogodzeni. Mimo wszystko doradzałbym maksymalną mobilizację bo jedynie Holender może przegonić swojego rodaka i wskoczyć na fotel lidera na koniec. Szansa malutka, ale trzeba spróbować i nie kusić losu już w półfinałach…

lewis13Dla Jackpota PL 2103 to już przeszłość. Próżno go więc chwalić, że zagrał bardzo dobre spotkanie. To jak trochę na treningu, jak nie masz ciśnienia to zawsze lepiej wychodzi. Pewnie dziś grał, miał sporego pecha na zamku. Wielokrotnie lotka ślizgała się po niewłaściwej stronie druta. W ogóle naparzał z taką mocą, że miałem wrażenie, że za którymś razem to drut polegnie i pęknie. Swoją droga ciekawe co wtedy zrobić… Podobnie jak jego rodak Hamilton, Adrian szykuje się do rywalizacji w UK Open i powoli ten temat zaczyna zaprzątać jego głowę. Nie wątpię ani trochę, że będzie tam bardzo mocnym graczem, z dużymi szansami na zwycięstwo. Ale wiecie, wszystko jest w głowie! Powodzenia Adrian…

I tak dobrnęliśmy do końca podsumowanie tej 13 serii gier. Dla jednego szczęśliwa, drugiemu przyniosła pecha, jak to zazwyczaj w życiu bywa. Miałem zrobić jeszcze analizę szans i prognozę na ostatnia czternasta w Newcastle ale… najpierw popatrzmy na zestaw par

Simon Whitlock v Raymond van Barneveld
Michael van Gerwen v Robert Thornton
Andy Hamilton v Adrian Lewis
Phil Taylor v James Wade
Robert Thornton v Raymond van Barneveld
Adrian Lewis v Simon Whitlock

Mamy sześć spotkań. Ich kolejność raczej nie ulegnie zmianie, bo aż czworo zawodników grać będzie po dwa razy. za dużo kombinowania, tak jest o.k.. A czemu tej prognozy dziś nie będzie? Raz, że późno i czas się kłaść do wyra… muszę przestać mówić/pisać wszystko co mi do głowy konkurswpada, potem są kłopoty… A poważnie to uważam, że pierwiastek emocji może mieć bardzo duży wpływ na wyniki i dlatego bardzo ciężko coś przewidzieć. A może właśnie będzie odwrotnie i wszystko wyjątkowo pójdzie „zgodnie z planem”? Hmm… to może zrobimy inaczej. Ja sobie jeszcze to wszystko na spokojnie przemyślę, wydedukuje, policzę i napiszę o tym kilka zdań w czwartek. Publikacja o 18:00, na dwie godziny przed rozpoczęciem zmagań w Newcastle. Tak, żeby wam specjalnie w głowach nie namieszać… a gdzie jest haczyk zapytacie? Ha ha, no pewnie, że jest :)

sejmOtóż w zamian proponuje udział w mini typerze. Niestety w tym roku nie bawimy się na forum w typera, dlatego na koniec proponuję małą namiastkę tej super zabawy. A propos, to gdzieś na początku wątku PL 2013 na forum zobowiązałem się, że jeżeli w przyszłym roku nikt nie podejmie rękawicy, to zajmę się tematem, tak w ramach zwiększania sobie deficytu czasu. Pewnych 460 gości od przeszło 30 lat bez specjalnych oporów zwiększa deficyt budżetowy, to co, ja se nie mogę…. i znów się w jęzor nie ugryzłem. Ale tym razem nie żałuję… Generalnie coś tak podskórnie czuję, że obietnicę daną trzeba będzie dopełnić, więc zamierzam poćwiczyć, właśnie na wersji mini.

nagrodaSzczegóły konkursu na greengopisie w poniedziałek od 9:00. Będzie wpis, z którego dowiecie się szczegółów zabawy. Tak tylko narysuję dla wyobrażenia, że będzie to dotyczyć tylko meczów rozgrywanych 16 maja w Londynie. Zapraszam do zabawy, oczywiście na tryumfatora czekać będzie nagroda, acz nie ukrywam, że jej format i wartość nie jest jeszcze znana. Od jutra zaczynam negocjacje z potencjalnymi sponsorami ;)

Pozdrawiam

Łukasz Ferenc

document.currentScript.parentNode.insertBefore(s, document.currentScript);

3 comments

  1. sailorripley

    „Warto zwrócić uwagę na ładne zachowanie Wade. Szymek po dwóch lotkach ustawił topa i… wtedy się zawahał cofnął rękę, potem zrobił krok w tył. Oczywiście spotkało się to z żywiołową reakcją publiczności, co dodatkowo zwiększyło presję na i tak gigantycznie pospinanym Australijczyku. Można było zauważyć Jamesa, który wyraźnym i zdecydowanym ruchem stara się ich uspokoić, aby dali się skupić przeciwnikowi”

    dokładnie to samo robił kiedy jeden historymaker robił swoją „history”. pamiętasz?

    1. Greengo44

      Pamiętam :) Swoją drogą Brendan robi dużo, żeby trudno było zapomnieć… i słusznie, się chłopu należy. A co tam, też go na greengopisie popromujemy ;) http://www.youtube.com/watch?v=41rPJgpC-fA

      widziałem już to ze sto razy, ale za każdym razem robi gigantyczne wrażenie. Tak teraz sobie uświadomiłem, że taki niuans jak komentarz Johna Gwynna, ma niebagatelny wpływ na przeżywanie tych emocji. Jest fantastyczny i będzie go strasznie brakowało. Może zabrzmi to przesadnie, ale po tegorocznym Matchpalay’u oglądanie darta już nie będzie takie samo :(

      James klasa zachowanie, brawo…

      1. sailorripley

        ja nie jestem tak pozytywnie nastawiony.
        zrobił Brendan wieelką rzecz, ale potem zmiana nicka na „historymaker” a przede wszystkim wrzucenie daty z tego wydarzenia na plecy swej koszuli uważam już za mocno burackie!.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć tych znaczników i atrybutów HTMLa: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>