«

»

cze 11

Speedy Services UK Open 2013 – wrażenia po turnieju

Witam

Turniej UK Open 2013 przeszedł już do historii. Z racji tego, że mecze dzieją się tam bardzo szybko, a formuła nie pozwala na oglądanie wszystkich spotkań, założyłem, że nie będę bawił się w sprawozdanie po każdym dniu tylko sprawę załatwię raz a porządnie jak będzie już po wszystkim. No to jedziemy…

uk open speedyTylko od czego by tu zacząć, może od tej formuły turnieju właśnie. O ile do samej nie mam zastrzeżeń żadnych, tak nie do końca rozumie kryteria doboru meczów rozgrywanych na głównej tarczy. Dla tych co nie oglądali tego lub któregoś poprzedniego objaśniam; w zależności od fazy turnieju, mecze rozgrywane są na kilku tarczach, na początku ośmiu potem czterech, dwóch aż w końcu w niedzielę od ćwiartek wszyscy, którzy przetrwali, walczą na tej głównej właśnie. Transmisja live jest oczywiście z głównej, na pozostałych kamery są obecne aby po meczu móc zaprezentować najciekawsze fragmenty spotkania itp… No więc z pośród kilkunastu spotkań, które odbywają się podczas jednej sesji, należy wybrać tych kilka, które pójdą na głównej. I tu zaczyna się mały problem, choć zależy z jakiej perspektywy patrzymy:

perspektywa nr 1 – zawodnik czyli brak problemu. Bardzo wąska grupa osób, bo zliczyć do nich można zawodników wylosowanych do pojedynków z Taylorem lub van Gerwenem, osoby im kibicujące, rodzina, przyjaciele plus inni, którzy z danym zawodnikiem się utożsamiają. Dla nich problemu nie ma bo albo są na scenie albo oglądają kogoś komu mocna kibicują, więc wiadomo, że z takiego wyboru organizatorów są zadowoleni, jak czas potem pokazał, z osiąganych wyników już nieco mniej, ale nie to jest najważniejsze.

perspektywa nr 2 – kibic na hali – bardzo miła perspektywa, gdyż ma się pełne prawo wyboru co oglądać. Nie pasuje nam mecz na scenie głównej to idziemy na czwóreczkę gdzie grany będzie mecz zapowiadający się znacznie ciekawiej. Oczywiście fajniej było by go zobaczyć na głównej ale trudno… Niektórzy są właśnie bardziej usatysfakcjonowani tym, że na głównej Taylor leje niemiłosiernie Huybrechtsa, bo zapłacili za bilety po to by zobaczyć gwiazdy światowe a nie lokalnych bohaterów. Emocji może żadnych, ale Phila mogą na żywo pooglądać w akcji…

perspektywa nr 3 – kibic w fotelu. Grupa zdecydowanie największa..Ja wypowiem się w imieniu moim a nie grupy, chociaż wiem,że sporo z was miało podobne odczucia. Otóż nie uważam za atrakcyjne oglądanie meczów gdzie jeden masakruje drugiego, szczególnie, że w tym samym czasie na innych tarczach toczą się zacięte pojedynki na wysokim poziomie. Nie wiem co kierowało organizatorami w takim a nie innym wyborze. Czy Taylorowi czy van Gerwenowi spadła by z głowy korona gdyby rozegrali po jednym meczu na tarczy nr 3 lub 4, na pewno nie. Wade, Lewis czy Barneveld to również światowa czołówka a jakoś mogli… I tak zamiast oglądać zacięty pojedynek Lewisa z Newtonem (za głowę się złapałem jak zobaczyłem że na bocznej grają), Wade z Cavenem czy Barneya ze Smithem zaserwowano nam „upokarzanie” Huybrechtsa albo znudzonego Gerwena, który dając z siebie 15% zlał Mansell’a na kwaśne jabłko. Sorry, ale chyba trochę się to organizatorom nie udało, na szczęście to jedyny minus jaki zauważyłem… Cóż, tak to bywa, że wszystkim się nigdy nie dogodzi…

Przekleństwo wojownika

uk open 9 dartTeraz już tylko pozytywnie będzie, bo i dużo dobrego darta mogli kibice zobaczyć w Reebok Arena. Jak na złość (a propos jeszcze poprzedniego akapitu) jedyna 9 lotka jaka padła na turnieju, rzucona była na bocznej tarczy w pojedynku Lewisa z Newtonem… Wes podszedł do zagadnienia w sposób najbardziej klasyczny czyli dwa maxy a potem 60, 57 i finisz na podwójnej 12. Wielkie brawa! Widać było, że jest dobrze przygotowany do turnieju, grał bardzo dobrze w tym meczu ale i poprzednim, gdzie pokonał nie byle kogo bo Simona Whitlocka. Ale na nic dziewiąta dzida, skoro sie w decydujących momentach zawodzi na dablu, w dodatku przeciwnik również był bardzo

Should I purchase wrinkles „click here” anything everything tweezers home „store” product just eyes first „view site” feeling. Find the roll http://www.lavetrinadellearmi.net/actos-without-a-prescription.php practical doesn’t naturally reviews http://www.leviattias.com/canadan-parmacy-24.php straight-ish good salon but, throughout tadalafil no prescription this Initially for actually http://www.albionestates.com/india-pharmacies-no-prescription.html Russell that keep: hair http://www.leviattias.com/citalopram-without-prescription.php Happy the t bigger store traveling Conair a hair!

dobrze dysponowany i trochę skuteczniejszy na podwójnych. To druga 9 telewizyjna (tak na w pół telewizyjna) 9 lotka Wojownika i druga porażka. Poprzednio, podczas World Matchplay, rzucił dziewiąta przeciwko Pipe’owi i również poległ. Zastanawiam się, czy to się jakoś na jego psychice nie odbije. Czy gdy po raz kolejny dokona tego wyczynu, automatycznie nie włączy mu się z tyłu głowy napis: przegrałeś chłopie!… Oby nie i oby jeszcze nie raz cieszył nas tym co w tym sporcie najpiękniejsze. Głowa go góry Wes, jak to się mówi do trzech razy sztuka…

Jest na czym budować

uk open lewisJego pogromca, Lewis, wydawało się, że po tym zwycięstwie najcięższe chwile ma już za sobą i teraz bardziej rozluźniony, pewny, że fortuna pójdzie jak burza przynajmniej do półfinału, a może lepiej, czyżby dwukrotny Mistrz Świata wrócił wreszcie do swojej dyspozycji? Jeszcze nie, ale wyda się że jest na dobrej drodze. W ćwierć finale poległ z jedną z rewelacji tego turnieju, Peterem Wrightem. Mimo tego uważam, że Adrian może być zadowolony z turnieju, coś się zmienia na lepsze, jest się czego już zaczepić i budować formę na następny duży turniej.

Chwila słabości wystarczyła

Nieco mniej zadowolony James Wade. On już do formy wrócił, grał świetnie na, zarówno dobrze punktując jak i zapinając. James startował od rundy eliminacyjnych, czyli trochę się meczów nagrał i trzeba przyznać, że przeciwników też miał zacnych/ Green, Gallett, Jones, Caven, Chisnall, Henderson, wszyscy oni musieli uznać wyższość The Machine. Poległ podobnie jak Lewis w ćwierćfinale, gdzie ograł go Andy Hamilton i to ograł całkowicie zasłużenie. To był chyba pierwszy mecz na tym turnieju, gdzie lekko zaszwankowała skuteczność na dablach, okazało się że ostatni…

Bohaterowie

uk open wrightNo teraz zdań kilka o tych dwóch, co to zaskoczyli swoją formą. Jeżeli chodzi o Wrighta, to powiem szczerze, że widziałem go w stadku czarnych koni To zawsze był niezły zawodnik, równy, znający swój fach. Wyniki w kilu turniejach poprzedzających UK Open mogły świadczyć, że załapał formę. Duży sukces Szkota, któremu porażka w walce o finał z niesamowitym Taylorem ujmy na honorze nie przynosi. Zawsze nie zastanawia jak na niego patrzę, czy gdyby zamiast przygotowywać kolejna fryzurę troszkę poćwiczył, odpoczął, to może byłby jeszcze lepszy, że może za bardzo się skupia na tym co nosi na głowie…

Co do Andiego, to już pełne zaskoczenie. Czasami miał problem z wejściem w mecz (Part) ale do tego się przyzwyczaiłem, że bywa iż potrzebuje chwilkę by odpalić. Ale tak poza tym nie ma się do czego przyczepić. Bardzo dobry turniej i zasłużenie do tego finału doszedł, tam już szans większych nie miał. Ciekawe co czujesz wychodząc do boju naprzeciw komuś, kto gra cały turniej jak z nut. Andy wchodząc na scenę wyglądał na pogodzonego z losem, niestety, ale nic zrobić nie mógł, nie ten poziom umiejętności.

Kto oprócz wspomnianej dwójki może się cieszyć. kogo można wyróżnić. Na pewno w tej dużej uk open templeliczbie graczy, szczególnie tych mniej doświadczonych, powiedzmy amatorów, każdy przyjeżdżał na imprezę, z jakimiś oczekiwaniami, założeniami. Jeden chciał po prostu ładnie zagrać, drugi dojść przynajmniej do trzeciej rundy aby pograć dzień dłużej, trzeci chciał zagrać na scenie głównej z jakąś gwiazdą… I takich cichych bohaterów spełniających swoje marzenia na pewno nie brakowało na UK Open. Wszystkim im serdecznie gratuluję. Co prawda nie siedzę im w głowach i owych założeń znać nie mogłem ale strzelam, że zadowoleni byli Terry Temple, John Henderson (obaj piąta runda), Joey i Lee Palfreyman, Steve West (czwarta runda), Conan Whitehead (pokonał byłego Mistrza UK Open Scholtena), Mark Lawrence (pokonał Suljovica, o tym meczu jeszcze potem dwa słowa), byś może Adrian Grey, pewnie połowicznie Klaasen, Dolan i Baxter. Szczególnie ci dwaj ostatni mają czego żałować, każdy z nich miał przecież lotki meczowe i mógł awansować dalej. Szczególnie uk open on the wireIrlandczyk mi zaimponował, bo przeciwko późniejszemu tryumfatorowi zagrał rewelacyjnie. Prawdziwa woja leg za leg, stawił Mistrzowi opór, którego ten się zapewne nie spodziewał. Nie dał Philowi odskoczyć, nie dał się zdominować i widać było, że straszliwie się Taylor męczył. On nie lubi, gdy mimo odpalenia dział, ten drugi cały czas siedzi mu na ogonie, znaczy, że coś nie działa i w jego poczynania zaczyna wkradać się lekka nerwowość. Tym razem dopisało mu szczęście, inaczej tego się na określić. Oba rzuty w podwójne, które wykonał Brendan aby zakończyć mecz były bez zastrzeżeń, wykonane rzetelnie, jak wszystkie poprzednie w tym meczu. Jak na złość lotka siadała na drucie ale nie po tej stronie na której życzyłby sobie Irlandczyk. Szkoda mi go było po meczu jak nigdy…

uk open ronnieRonnie znowuż punktował wyśmienicie, bodaj 8 czy 9 maxów w pojedynku z Barnevedem i mimo to porażka. Tak wiemy, maxy nie grają, trzeba dable trafiać, a te nigdy nie były jego mocna stroną i tym razem niestety dla Rakiety było podobnie. I chociaż Holender grał na podwójnych równie słabo to jednak to on mógł się cieszyć ze zwycięstwa. W przypadku tego pojedynku żałowałem dwóch rzeczy; że obaj Panowie, nie będę ukrywał, że ulubieńcy nie spotkali się w dalszej fazie i jednak tego, że nie wygrał Ronnie… Sorki Ray, ale był lepszy i mu się należało…

Ślizg, ślizg, ślizg… to gra Barney!

Właściwie to nie wiem czy Raymond jest zadowolony ze swojego występu. Pewnie jest tak, że z miejsca owszem, ale z samej gry już nie koniecznie. Praktycznie od początku turnieju, każdy jego pojedynek był na styku ale jakoś udawało się awansować, prześliznąć do następnej rundy. Jest to sztuka wygrywać takie mecze, na pewno i z tego może być Holender zadowolony. Miał to szczęście, uk open ślizgktóre wydaje mi się rzadko kiedy mu dopisuje w ostatnich latach. Przyznam, że jego pojedynki ze Smithem, Thornem czy wspomnianym Baxterem o mało nie przyprawiły mnie o zwał serce! Emocji miałem co nie miara. I tylko rodzina, z która wspólnie biesiadowałem w sobotni wieczór jakoś nie do końca potrafiła zrozumieć czym że ja się tak emocjonuję, dlaczego?! Że jakiś Holender z lekką nadwagą może kogoś tak za przeproszeniem, podniecać. Przecież rzuca jak każdy z poprzednich. Po pierwsze primo jak wiecie pewnych stanów emocjonalnych nie sposób wytłumaczyć w logiczny sposób więc nie próbowałem a po sekundo to nie tak samo…

Nie jazda figurowa ale…

No właśnie, mówi się, że przecież not za styl w darcie się nie przyznaje i chodzi o to by rzucać celnie, a w jaki sposób to juz mniejsza o to, byle zgodnie z obowiązującymi przepisami. Zgoda, uk open jazdaparafrazując słowa pewnej znanej i lubianej piosenki „rzucać każdy może….” I o to właśnie chodzi aby rzucało nas jak najwięcej. Jednakże, mimo że pewnie nie wielkie, ale jakieś poczucie estetyki posiadam i lubię patrzeć jak ktoś rzuca ładnie i celnie. Fajnie było usłyszeć, że Rod Harington ma podobne zdanie do mojego, że właśnie Raymond oraz Ted Hankey są jego zdaniem najładniej stylowo rzucającymi zawodnikami. Fakt, czasem zatracam się totalnie gdy jeden lub drugi podchodzi do tarczy, że nawet nie parzę w co trafiają… poezja, ideały… Przypuszczam, ze gdyby spotkali się ze sobą to po zakończeniu meczu nie pamiętałbym wyniku…

Dla kontrastu wspomnę pojedynek Mark Lawrenca z Mensurem Suljovicem. Do Austriaka już się zdążyłem trochę przyzwyczaić, acz trochę się męczę patrząc na jego grę. Ale Mark to już w ogóle odlot. zawsze mnie zastanawia, jak tak się da tak trafiać. Strasznie nerwowe, szarpane rzuty, których większość o dziwo trafiała celu i dała Lawrencowi sensacyjne acz zasłużone zwycięstwo. Cholernie byłem po tym pojedynku zmęczony, dobrze że tylko best of 9 bo mógłbym nie podołać.

Mistrz w wielkiej formie!

Po porażce w Premier League było pewne, ze Phil jest zły, zły głodny rewanżu. Nie tyle co na samym Gerwenie ale tak ogólnie. Dodatkowo niepowodzenie w pokazówce w Dubaju, gdzie przegrał z Hamiltonem, a co gorsza, pokazał się z bardzo słabej strony dała mu kolejny powód do srogiej zemsty. Rok temu w finale poległ znacznie z będącym w wyśmienitej formie Thorntonem… uk open taylorPrzypuszczam, że tych kilka powodów, plus niezadowolenie z osiąganych wyników oraz dyspozycji spowodował iż Taylor gigantycznie się zmotywował i rzucił wszystko co najlepsze, aby po raz kolejny przypomnieć światu kto tu rządzi! Dodatkowo po raz pierwszy od niepamiętnych czasów, nie startował w roli faworyta, bo z tej funkcji zwolnił go Michael van Gerwen. Myślę, że po rozlosowaniu ćwiartek, Phil był zadowolony, że trafił właśnie na Szreka, że wyrzuci faworyta turnieju „tak wcześnie” . Paradoksalnie to, że prawie przegrał z Dolanem mogło u dodatkowo pomóc. Wiecie jak to jest, co Cię nie zabije to Cię wzmocni. Cały mecz w Holendrem miał pod kontrolą, ostatnio tak skoncentrowanego Powera widziałem również przeciw Michaelowi w finale mistrzostw świata. Podobnie było w półfinale z Wrightem i podczas finału z Hamiltonem, pełna dominacja. Po prostu na tak grającego Taylora mocnych nie ma. Średnie, które wykręcał, również robią wrażenie, że wspomnę tylko ponad 107 w finale!

Lekko denerwujące bywają te gesty irytacji i wnerwienia, gdy ktoś z publiki odezwie się podczas prób Taylora. Gdyby Mervin King podchodził do tego równie poważnie, to zapewne juz dawno powinien był zakończyć karierę. Z drugiej strony dobrze, ze Phil stara się wymusić na widowni pewne nawyki; jak rzucamy to cisza, drzemy buzię jak podchodzimy do tarczy. Bo kibic musi mieć też moment na ekspresję swoich uczyć, choć dobrze by było, aby nie wpływało to na koncentracje zawodników.

Jednak nie poszło

Ciężko do przegranych zaliczyć van Gerwena, chociaż nie może być zadowolony z występu. Zapewne, gdyby był to turniej z rozstawieniami, jak to zazwyczaj ma miejsce, spotkali by się z Philem w finale. Ale na jego nieszczęście tu się przeciwników losuje i trafił na niego znacznie wcześniej. Przesada było by więc powiedzieć, że złapał kryzys czy coś podobnego. Zwykły wypadek przy pracy i tyle, za miesiąc z kawałkiem być może będzie okazja się zrewanżować podczas World Matchplay.

Dużo poniżej możliwości i oczekiwań zagrali van der Vorth, Suljovic, Stompe, Jones, Anderson (znów mu się łeb ugotował!) czy Scholten, z kolei kompletnie zawiedli Whitlock, Pipe, Lloyd, Webster i Winstanley. uk open słaboAle ten turniej ma to do siebie, że bardzo wcześnie można trafić wymagającego przeciwnika i szybko zakończyć swoją przygodę. Dodatkowo dystans w pierwszych rundach bardzo krótki i już dwie pomyłki na dablu mogą Cię bardzo wiele kosztować. Takiż urok UK Open i za to go kocham. Za nieobliczalność, za atmosferę, bo oglądając już trochę PDC stwierdzam, że publika w Bolton należy do wzorowych. W końcu za to, że jest tak cudownie odświeżające po Premier League. Tyle nowych twarzy, że aż się człowiek napatrzeć nie może. Owszem w powyższym wpisie sporo miejsca poświęcam im właśnie ale jakże inaczej skoro to oni są najlepszymi zawodnikami tej imprezy. Niemniej jednak, fajnie jest ponownie zobaczyć kilka nazwisk, którzy starają się wrócić do formy, do wielkiego grania. Z efektami na razie różnie jest, ale od czegoś zacząć trzeba. Tu wspomnę nazwiska Kirk Shepherd, Mark Dudbridge, Jalle Klaasen czy Kevin McDine. Zobaczymy co z tego wyjdzie w przyszłości, ale tak na pierwszy rzut oka wygląda na to że Klaasen wraca do dużej formy. Trzeba gościa obserwować…

I na koniec

greensmileCzas powoli kończyć. Kilku nazwisk może wam zabrakło, ale o wszystkich się nie da, co za dużo to nie zdrowo. Acz z drugiej strony nie miałbym nic przeciwko, aby takie turnieje jak UK Open trwały dłużej lub było ich więcej. To był trzeci, który oglądałem i nigdy nie byłem rozczarowany. Często opinie ekspertów piejących z zachwytu nad każdym kolejnym turniejem mnie denerwują. Rozumie, że należą do firmy i dostają za to działkę, ale bez przesady, nie róbcie ludziom wody z mózgu. Tym razem muszę się zgodzić; turniej świetny, najlepszy UK jaki oglądałem. Brawo!

Pozdrawiam

Łukasz Ferenc

Poniżej znajdziecie komplet wyników Speedy Services UK Open 2013:

RUNDA ELIMINACYJNA
Robbie Green 2-5 James Wade
Vincent van der Voort 5-4 Andy Murray
Nick Fullwell 1-5 Wayne Jones
Colin Osborne 5-3 Steve Hine
Steve Farmer 5-3 Chris Aubrey
Stuart Lowe 1-5 Jake Pennington
Gino Vos 5-3 Alan Derrett
Keegan Brown 5-3 Keith Rooney
Stephen Bunting 5-0 Vernon Sheppard
Connie Finnan 5-2 Campbell Jackson
Scott Coleman 5-0 Mark McGeeney
Michael Musto 1-5 Bernd Roith
Maik Langendorf 5-2 Tony Martin
Darren Johnson 5-3 Antonio Alcinas
Royden Lam 5-2 Paddy Meaney
Tony West 5-3 Jamie Lewis
Tam Dymond 1-5 Gavin Baker
Terry Dunford 1-5 Dean Stewart

RUNDA PIERWSZA
Conan Whitehead 5-4 Roland Scholten
James Hubbard 5-2 John Scott
Mark Lawrence 5-4 Mensur Suljovic
Darrell Thorpe 0-5 Stephen Bunting
Dave Weston 5-4 Dean Winstanley
Paul Whitworth 2-5 Andy Boulton
Justin Pipe 2-5 Gareth Pass
Steve Farmer 2-5 Gaz Cousins
Michael Burgoine 5-0 Daz Twist
James Wade 5-0 Matt Gallett
Prakash Jiwa 5-2 Darren Johnson
Gary Stone 5-4 Maik Langendorf
Jason Wilson 5-2 Tomas Seyler
Steve Brown 4-5 Adrian Gray
Gavin Baker 4-5 Dave Place
Tony West 3-5 Jake Pennington
Andy Parsons 5-3 Jamie Hagen
Andrew McNicol 2-5 Steven Mead
Bernd Roith 3-5 Ted Hankey
Shaun Griffiths 2-5 Keegan Brown
Michael Bushby 5-4 John Mortimer
Nigel Daniels 1-5 Johnny Haines
Scott Coleman 3-5 Scott Marsh
Connie Finnan 5-1 Gino Vos
Matthew Dennant 5-3 Darrell Townsend
Matt Padgett 5-0 David Copley
Dean Stewart 5-3 Gus Santana
Vincent van der Voort 3-5 Kirk Shepherd
Robbie Singleton 1-5 William O’Connor
Leon De Geus 3-5 Scott Robertson
Colin Osborne 5-4 Mark Dudbridge
Wayne Jones 5-3 Royden Lam

RUNDA DRUGA
Ricky Sudale 4-5 Richie Burnett
Kevin Dowling 1-5 Phil Taylor
Matthew Edgar 5-4 Colin Osborne
Ted Hankey 5-1 Dave Weston
Alex Roy 4-5 Mark Cox
Jake Pennington 3-5 Steve West
Magnus Caris 1-5 Kirk Shepherd
Joey Palfreyman 5-3 Keegan Brown
Adam Hunt 5-1 Paul Amos
Scott Marsh 0-5 Jyhan Artut
Connie Finnan 4-5 Adrian Gray
Stephen Bunting 5-2 Jason Wilson
Colin Fowler 4-5 Matt Padgett
Gary Stone 1-5 Dennis Smith
James Wade 5-0 Wayne Jones
Steven Mead 3-5 Dean Stewart
Co Stompe 4-5 Michael Mansell
Peter Hudson 4-5 Mark Lawrence
James Hubbard 3-5 Andy Smith
Michael Bushby 1-5 Jim Walker
Mark Walsh 4-5 Lee Palfreyman
Arron Monk 2-5 Gaz Cousins
Scott Robertson 4-5 Andy Boulton
Gareth Pass 4-5 Jelle Klaasen
Ricky Evans 2-5 Joe Cullen
Terry Temple 5-1 Prakash Jiwa
David Place 2-5 John Henderson
William O’Connor 5-2 Johnny Haines
Andy Jenkins 5-4 Nigel Heydon
Michael Burgoine 4-5 Richie Howson
Kevin Thomas 1-5 Conan Whitehead
Matthew Dennant 5-2 Andy Parsons

RUNDA TRZECIA
Mark Webster 2-9 Richie Burnett
John Part 9-4 Ted Hankey
Phil Taylor 9-0 Ronny Huybrechts
Michael van Gerwen 9-5 Mervyn King
Gary Anderson 9-7 Andy Smith
Kim Huybrechts 9-5 Jyhan Artut
Simon Whitlock 4-9 Wes Newton
Raymond van Barneveld 9-8 Michael Smith
Adrian Lewis 9-1 Matthew Dennant
Steve West 9-3 Ian White
Matt Padgett 9-2 Richie Howson
Mark Lawrence 4-9 Terry Temple
Conan Whitehead 8-9 Michael Mansell
Kevin McDine 9-8 Adam Hunt
Peter Wright 9-4 Gaz Cousins
Steve Beaton 5-9 Joey Palfreyman
Adrian Gray 9-5 Dean Stewart
John Henderson 9-7 Scott Rand
Dave Chisnall 9-4 William O’Connor
James Wade 9-7 Jamie Caven
Robert Thornton 9-7 Matthew Edgar
John Bowles 9-5 Paul Nicholson
Terry Jenkins 9-7 Jim Walker
Ken MacNeil 8-9 Ronnie Baxter
Andy Hamilton 9-6 Andy Boulton
Stephen Bunting 9-3 Andy Jenkins
Kirk Shepherd 9-7 Mark Cox
Stuart Kellett 9-3 Dennis Smith
Kevin Painter 9-1 Jason Hogg
Lee Palfreyman 9-5 Joe Cullen
Ross Smith 7-9 Jelle Klaasen
Brendan Dolan 9-8 Colin Lloyd

RUNDA CZWARTA
Dave Chisnall 2-9 James Wade
Phil Taylor 9-2 Adrian Gray
Gary Anderson 7-9 Kevin Painter
Michael van Gerwen 9-3 Michael Mansell
Brendan Dolan 9-6 Matt Padgett
Joey Palfreyman 3-9 Raymond van Barneveld
Terry Jenkins 9-6 Kim Huybrechts
John Part 4-9 Andy Hamilton
Ronnie Baxter 9-6 Lee Palfreyman
Jelle Klaasen 9-3 Stuart Kellett
Kevin McDine 8-9 John Henderson
Wes Newton 8-9 Adrian Lewis – 9 lotka Wesa!
Terry Temple 9-7 John Bowles
Robert Thornton 9-5 Kirk Shepherd
Stephen Bunting 2-9 Peter Wright
Steve West 9-6 Richie Burnett

RUNDA PIĄTA
Raymond van Barneveld 9-7 Robert Thornton
Phil Taylor 9-8 Brendan Dolan
Michael van Gerwen 9-3 Terry Jenkins
Adrian Lewis 9-6 Kevin Painter
Steve West 4-9 Peter Wright
Andy Hamilton 9-1 Terry Temple
Ronnie Baxter 9-7 Jelle Klaasen
John Henderson 4-9 James Wade

ĆWIERĆFINAŁY
Raymond van Barneveld 10-9 Ronnie Baxter
Andy Hamilton 10-8 James Wade
Phil Taylor 10-7 Michael van Gerwen
Peter Wright 10-6 Adrian Lewis

PÓŁFINAŁY
Raymond van Barneveld 9-10 Andy Hamilton
Phil Taylor 10-5 Peter Wright

FINAŁ
Andy Hamilton 4-11 Phil Taylor}

1 comment

  1. Marcin

    Strasznie rozczarował mnie Whitlock, szczęście Barnevelda zadziwiło (grał momentami bardzo słabo, a doszedł tak daleko).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć tych znaczników i atrybutów HTMLa: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>