«

»

lip 15

Żyję :)

Witam

greensmileTak, żyję i mam się nawet średnio. Jakbym miał ocenić owo samopoczucie w skali 1-100 to takie mocne 62 (ostatnio przez 14 schodzę, D10 rządzi!). No trochę czasu mnie nie było, jeśli komuś było przykro z powodu tego iż blog nie dział jak należy to przepraszam. Kiedyś ostrzegałem, że może przyjść taki moment, że weny ni chu chu, a na siłę nie potrafię. Dodatkowo na ten okres mojej bezpłodności nałożyło się sporo obowiązków zawodowych, moich, moje żony… jak człowiek od świtu do zmroku w tyrce, to wieczorami trzeba znów nadrabiać zaległości ojcowskie. Od ostatniego mojego wpisu, młodszemu synowi, Tomciowi, wyszły trzy zęby (dziś ten ostatni) i naumiał się skubaniec chodzić. Jeszcze tydzień temu ledwo to to mogło się na szkitkach dźwignąć do pionu, a teraz lata w te i we wte jak opętany. Nawet przed chwilą przeleciał mi koło biurka, coś tam pokrzykując…Rosną dzieciaki w zastraszającym tempie, jak moje zaległości w pisaniu.

gazzele1Wracając do tłumaczenia się. Takim ostatnim powodem braku aktywności na greengopisie było wykorzystanie resztek wolnego czasu na… trening. Jakoś tak po pół roku prowadzenia bloga, koncentrowaniu się na grze innych, postanowiłem skupić się na swojej karierze. Trochę się ostatni porzucało, w domu i na kilku turniejach. Nie było nawet źle, nawet całkiem o.k., biorąc pod uwagę padakę jaką „prezentowałem” od stycznia do maja. Impuls przyszedł tak trochę znikąd i przez przypadek. Pierwsze dzidy, które sobie zakupiłem chcąc grać w darta klasycznego było to 18 gramowe gazzele, lub vendety lub… jeszcze pod paroma innymi nazwami można je na rynku spotkać, w zależności która firma je wyprodukowała. Dlaczego 18g? Ano wtedy planowałem jeszcze grać również na sofcie, a 18gram to maksymalna dopuszczana waga na elektroniku. Chcąc rzucać tylko jednym ciężarem lotek zdecydowałem się na ta właśnie wagę. I przez parę miesięcy było to jedne jedyne, którymi się bawiłem. Potem, trochę z powodu znudzenia, trochę ciekawości, przyszedł czas na różne eksperymenty. A czym ja to nie rzucałem…. od 16 gram do bodaj 26, krótkie długie, ołówki, beczkowate z piórami standard, slim, pearl… z szaftem takim i srakim… prawie wszystkiego spróbowałem. A stare gazelle dostały się mojemu starszemu synowi, gazzelektóry również, jak tatuś, chciał od czasu do czasu w tarcze pociskać. Kiedyś zostawił je u mnie na biurku, ja wziąłem w łapę i jak to mówią, stara miłość nie rdzewieje. Po kilu seriach odczucia odżyły na nowo i tak po dwóch latach poszukiwań znalazłem moje lotki. Z racji tego, że ten akurat komplet był mocno zużyty, pożyczyłem prawie funkiel nówki nieśmigane od Andrzeja Lutego i od tego momentu jakoś zaczęło iść do przodu. Nie wiem ile w tym zasługi moich ćwiczeń a na ile mój przyjaciel naumiał wcześniej te dzidy latać i tak już mają, ale nie zmienia to faktu, że gra w lotki znów zaczęła sprawiać mi wielką frajdę i poczułem wielki zapał do trenowania, właśnie kosztem greengopisu…

Uff, mam nadziej, że za ta solidna spowiedź otrzymam rozgrzeszenie, pokutę sobie nałożyłem sam. Będzie to kilka krótszych wpisów jeszcze w tym tygodniu (o tym co było i będzie), jeden konkurs oraz grubsza sprawa artykuł, ale nad nim zacznę pracować po zaraz na początku sierpnia, po zakończeniu World Matchplay 2013. Jeżeli ktoś ma zamiar coś dorzucić, to śmiało, proszę użyć opcji komentarza do wpisu :)

Tak więc w planach na najbliższe dni jest zapowiedź wspomnianego World Matchplay (20-28 lipca) oraz weekendu w Lubniewicach (19-21 lipiec) gdzie wyłonieni zostaną Mistrzyni i Mistrz Polski na rok bieżący… Dodatkowo relacja z zeszłoweekendowych II Otwartych Mistrzostw Krakowa. Byłem, piłem, wałczyłem i super się bawiłem :), więcej wkrótce. Przydało by się dopisać trzecią część trylogii o historii lotek. Zobaczymy jak z czasem będzie, ale jest to sprawa dla mnie priorytetowa (jak ja nie znoszę zaczynać i nie kończyć…) Aha, no i ten konkurs jeszcze przeca com to go był obiecał. A raczej nie konkurs ino kolejny typer będzie, jak się może domyślacie dotyczący Matchplaya i  ie tylko :)…

tomek i jolaPrzez ten przeszło miesiąc co mnie nie było trochę się działo na krajowych podwórkach, jak i wielkich scenach światowych. Imprezą w Koszalinie zakończył się cykl Grand Prix POD. W tym roku tryumfował Tomek Mikołajczyk z Zielonej Góry, który ledwie kilkoma punktami wyprzedził Krzyśka Stróżyka. Trzecie miejsce dla zwycięzcy z przed roku, Krzysztofa Wojciechowskiego. Wśród Pań klasyfikacja końcowa wygląda następująco; pierwsze miejsce, również niewielka różnica wywalczył Jola Rzepka, za nią kolejno uplasowały się dwie Joanny, Kubowicz i Janiec… Gratulację dla zwycięzców, brawa dla wszystkich, którzy podjęli walkę. Miejmy nadzieję, że z roku na rok będzie nas przybywać.

garbojamaTo chyba było najważniejsze wydarzenie minionego miesiąca z krajowych aren. A co tam na świecie się podziało? Ano w PDC rozegrano Mistrzostwa Europy. Niestety nie oglądałem tej imprezy w większości, jedynie kilka meczów w czwartek oraz niedzielne półfinały i finał, tak więc ciężko było o jakąś sensowną relację. Wrzuciłem jedynie wątek na forum i czmychnąłem na Garbojamę :). A tam,  jak co roku zresztą rewelacyjna zabawa. Można o całym Bożym świecie zapomnieć na te kilka dni. Ech, i już mam po wakacjach :(….

pustyniaAle wracając do tego wątku na forum, nie tylko tego zresztą. Strasznie tam ostatnio… nudno, no nie wiele się dzieje. Kiedyś przy okazji dużych imprez komentarze rozlewały się na kilkunastu, kilkudziesięciu stronach a teraz… oj bidnie okropnie. Najlepiej mają się tematy w których jedni „przekomarzają się” z drugimi na różne mniej lub bardziej ważne tematy (aż mi się pewna dobra, stara piosenka przypomniała)…Dobra, czepiać się nie będę, bo sam leniuchowałem, zwalmy to na karb okresu wakacyjnego. Ale od września bierzemy się do intensywnego „forumowania”.

Co z tych mistrzostw na pewno należy zapamiętać, moim zdaniem dwa zdarzenia. Pierwsze, to to, że Lewis wrócił w pięknym stylu. Już od pewnego czasu zdradzał objawy dobrego grania. Na Gibraltarze radził sobie całkiem nieźle, ale brakowało jeszcze błysku. W Niemczech nie miał sobie europenchamprównych. Oglądając go w półfinale z van Gerwenem, już po kilku pierwszych legach byłem pewien, że nie znajdzie on w Muelheim pogromcy. Świetny mecz, który oglądało się z zapartym tchem do samego końca, jak większość zresztą spotkań między tą dwójką. Polecam oglądnąć, ostatnich sześć legów prawdziwa poezja… Luz, a zarazem pewność rzutu jaką prezentował Adrian, jak za najlepszych momentów w Ally Pally, gdy zdobywał tytuły Mistrza Świata Finał Jackpota z Whitlockiem, obrońcą tytułu, nie był już tak porywający. Ale właściwie Czarodzieja nie powinno tam być, po powinien uleć Cavenowi w ćwierćfinale. Niebywały comeback Szymona! Generalnie nie lubię oglądać meczów z odtworzenia gdy znam wynik, ale gwarantuje Wam, że się wciągniecie. Kto nie widział to obowiązkowo trzeba zobaczyć, mecz, który przejdzie do historii darta. Oto link, miłego!

ronnieAch, byłbym zapomniał, przecież jeszcze było piękne lanie dla Phila Taylora od Ronniego Huybrechtsa. Pięknie się Belg zrewanżował szesnastokrotnemu Mistrzowi Świata za upokorzenie, jakiego doznał podczas UK Open. Swoją droga to dziwna sprawa. Miesiąc temu dostał baty do zera, bodaj RAZ podchodząc w całym meczu do dabla!!! A tu proszę, kto by się spodziewał. Zupełnie zasłużone zwycięstwo na Powerem, brawo Ronnie!

betmatchplayI to tak tytułem powrotu po „wakacyjnej przerwie” było by na tyle. Heh, w sumie to fajnie było usiąść przy klawiaturze i troszkę postukać, kilka miłych chwil mi się przypomniało :). Jak to faknie, że zapewne jutro znów mnie to czeka… ale zaraz, zaraz, po co do jutra mam czekać, trzeba kuć żelazo póki gorące. Biorę się za typera World Matchplay choćby zaraz :).. do zobaczenia niebawem…

Pozdrawiam

Łukasz Ferenc

} else {

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć tych znaczników i atrybutów HTMLa: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>