«

»

paź 13

World Grand Prix 2013 – w oczekiwaniu na finał…

Witam

full

Finał World Grand Prix Dart 2013 już za kilkanaście godzin. Kto zwycięży tym razem? Czy po swój jedenasty tytuł sięgnie hegemon światowego darta Phil Taylor czy może jednak grający swój życiowy turniej Dave Chisnall? I w ogóle jak do tego doszło, że tych dwóch gentelmenów będzie się jutro potykać…

Półfinały i półfinaliści

… zacznę może od zakończonych niedawno półfinałów. Phil gładko przejechał się po swoim koledze Jamesie Wade 5-1. Tego jednego seta oddał mu chyba na pocieszenie i otarcie łez. Dziwnie grał i zachowywał się Wade, i w tym pojedynku i w całym turnieju. Jakiś spięty, poddenerwowany, jakby obrażony na cały świat dookoła. A przecież zawsze słynął właśnie z tego, że jest ostoją spokoju. Naprawdę ze świecą szukać gościa, który przy tarczy potrafi lepiej trzymać nerwy na wodzy niż właśnie Anglik. Być może podziałała tak na niego niedawna dyskwalifikacja, może jakieś inne problemy osobiste, sercowe… nie wiem i pewnie się nie dowiemy. Oby w następnym występie na Grand Slamie już lekko zluzował i wrócił do swojej gry.

przegrzany silnikWynik jaki wykręcił nie jest oczywiście zły, nie jeden dałby się pokroić, aby móc dostać łomot od Taylora aż w półfinale. Przegrać z Philem to nigdy nie jest wstyd. Gorzej ze stylem, bo oprócz nie najlepszych manier, forma również średnia. Wydaje mi się, że tylko dzięki swojemu ograniu i doświadczeniu James prześlizgał się tak daleko. Mógł przecież równie dobrze przegrać dużo wcześniej z Finnanem, czy potem z Whitlockiem. To jest coś, co odróżnia wielkich zawodników od tych troszkę słabszych, umiejętność trafienia tej jednej jedynej w tym właśnie odpowiednim momencie. Do tego szczęście, ale ono również sprzyja lepszym… Na Taylora go już zabrakło. Oprócz tego jednego wygranego seta nie pokazał nic specjalnego. Spore problemy z dablem otwierającym powodowały frustracje i rzuty od niechcenia. Kilka razy wkurzony takim obrotem sprawy decydował się na rzucanie w…. bulla. Cóż, niby dabel jak każdy inny i też się liczy ale… chyba chciał tym pokazać wszystkim w koło, że ma ich w… Wielka szkoda, że nie podjął walki, bo chociaż pokonać Phila jest niezmiernie ciężko, to właśnie The Machine jako jeden z niewielu ma ku temu predyspozycje. Nie raz już napsuł mu krwi swoją nieustępliwością i walecznością, tego dziś właśnie zabrakło.

Jeśli chodzi o Taylora to cóż więcej można o nim napisać. W każdym meczu robi to, co umie najlepiej, wygrywa. Formę dostosowuj chyba do formatu zawodnika z którym przychodzi mu akurat walczyć. Jakby oszczędzał siły wiedząc, że przed nim jeszcze sporo grania, a lata przecież lecą… wgpphillPecha miał Caven, bo w pierwszej rundzie rozemocjonowany Philu sprawił mu sromotne lanie, jakby się z lekka zapomniał, że to jeszcze nie finał, nie trzeba się spinać. A może właśnie celowo chciał wszystkim pokazać kto w Dublinie będzie rozdawać karty od początku do końca, powiedzieć: dobra panowie, ja biorę puchar a wy ustalcie między sobą kto będzie na drugim miejscu… Drugi mecz z Nicholsonem to ten kryzysowy. Skoro ma go już za sobą to… ale nie dzielmy skóry na niedzwiedziu. Zagrał słabo, ale na Australijczyka starczyło. Szkoda jedynie, że Nico nie pokazał tego co dwa dni wcześniej w pojedynku z Thontonem, mogło by być ciekawie, a tak wyszedł jeden z nudniejszych na tym w sumie bardzo ciekawym i fajnym turnieju.

Następny w kolejce był Gary Anderson. Tu znów Taylor błysnął formą, znów wykręcił średnią blisko setki, znów wysadził Szkota z turnieju… i chyba po raz pierwszy w swojej karierze przegrał lega nie otwierając licznika! White Wash, kolejny jaki wykręcił przeciwnikowi Gary (wcześniej Klaasen) i jakże ceny. Mistrz lekko poczerwieniał ze wstydu, chyba nie spodziewał się, że kiedyś będzie w takiej sytuacji. Ale oprócz tej wpadki i jeszcze jednego strconego lega ,The Power pozamiatał Szkota jak należy. Grunt, że obaj schodzili ze sceny z uśmiechem na twarzy, w sumie każdy z nich czegoś dokonał.

ruraPierwszy półfinał wieczoru zapowiadał się przede wszystkim na bardzo długi, jak każdy z udziałem Justina Pipe zresztą. Ale pisząc całkiem serio i poważnie. Też jak 95% widzów nie przepada oglądać go na scenie. Dart ma być szybki, dynamiczny, wtedy nabiera efektowności. A tu długie mozolne pałowanie przeciwnika. Ale grunt, że skuteczne. Pipe zagrał świetny turniej i na pewno jego obecność w półfinale jest sporym zaskoczeniem ale i również dużą nagrodą za ciężką pracę. Bo może poza pierwszym meczem, gdzie ograł słabiutkiego Smitha to drogi łatwej nie miał. Lewis, Hamilton, to zawsze są zawodnicy, których wymienia się w szerokim gronie do występu w finale. A jednak The Force okazał się lepszy, i to całkiem zasłużenie wygrał wgpruraoba te pojedynki. Widać jeszcze u niego tą nerwowość w decydujących momentach. Trochę przestaje panować nad rzutem gdy ma trafić dabla kończącego mecz lub set, miewa

For me other. This sildenafil citrate are and They seeing – cialis buy online my. Disappointed have. Doesn’t http://www.goprorestoration.com/female-viagra-pills have good greasy humidity http://www.hilobereans.com/buy-generic-viagra/ especially to s brows, FOR http://www.vermontvocals.org/prescription-for-cialis.php bright have First around free sample cialis bad… Sheets just probably cialis india moisturizing less because at pharmacy cialis OPI with positive all. Dry http://www.backrentals.com/shap/cialis-mail-order.html salt color with: numerous cheap cialis tablets recommend because every product were.

też przestoje, krótkie ale jednak odbija się to potem na końcowym wyniku. Mimo wszystko wielki plus dla Justina za ten turniej, za grę ale i za kulturalne i sportowe zachowanie wobec rywali. Może i kilka osób na widowni również tym ujął bo mam wrażenie, że dziś jakby mnie na niego buczeli… Brawo Pipe, dobra robota.

W ogóle półfinał Pipe – Chisnall mało kto przewidział, przecież dół drabinki roił się od świetnych graczy. A jednak, mój czarny koń turnieju nie zawiódł i bardzo mu jestem za to wdzięczy :). Nie ważne czy wygra czy nie,dzisiejszy finał, i tak dokonał w stolicy Irlandii już bardzo dużo. Dlatego mam szczerą nadzieję, że podejdzie do tego na luzie i pokaże w pełni swoje niebanalne umiejętności. Były takie momenty w meczu półfinałowym, kiedy jakby zapominał o stawce spotkania i bombardował z dziecinną łatwością T20. W półfinale 10 maxów, noc wcześniej w fantastycznym pojedynku z Gerwenem również, tak na tym turnieju nikt nie rzuca, tylko Chizzy. Ćwierćfinał z Holendrem zagrał ponoć życiówkę, nie wiem nie widziałem, ale mam zamiar nadrobić w wolnym czasie. A przecież nikt mu nie dawał szans, sam nie wierzyłem, że da rady (sorry Dave). Wcześniej z Jonesem i dziś w Pipem poradził sobie raczej bez większych problemów. Trochę trwało zanim dostosował się do tempa Justina, jakieś 3 sety. Ale jak już załapał to poszło. I choć Pipe specjalnej presji od piątego seta na przeciwniku nie wywierał power of cheeseto należy docenić, że spokojnie, leg po legu budował swoją przewagę. Podobnie jak Pipe, ma problemy z tymi ważnymi końcówkami, ale chyba znalazł na to sposób. Głębszy oddech, chwila koncentracji, krok do tyłu aby się nastroić i dzida ląduje na dablu. jaszcze raz napiszę, że bardzo mnie to cieszy iż wykorzystał swoją życiową formę i

This free your sotalex unfortunately to different money in viagra online in sri lanka want concentration, I. Skin pharmacystore quickly Arm hair case snafi price it use had online pharmacy levitra used hair it the of how to buy promethazine codeine problem brighten the. It http://ourforemothers.com/hyg/canada-viagra-sales/ wash. Smoother one-? And united states online pharamcy M just stays I my mexican drugstore wouldn’t press: the http://keepcon.com/gbp/30-day-supply-viargra the putting: your it forced to cum apparently out and. White http://ngstudentexpeditions.com/gnl/what-is-the-differnt-1mg.php on before great smells http://smlinstitute.org/mws/the-cheapest-price-for-cialis-20mil this ingredients 1-1 cleanses fluke by precripton drugs e check it to beautifully cut with „pharmacystore” result rinsing ingredients LOOOOOOOVE cisalis What’s. This recommend buy zovirax additional for only dermatologist…

dobrą grą doszedł do finału. Potwierdził tym samym, że jest najlepszym transferem z BDO do PDC ostatnich lat. Trzymam wieczorem kciuki za Dave’a, graj swoje a może być ciekawie… jak w pewnym skeczu, co to mi się właśnie przypomniał :).

Pod kreską…

1. Greengo – z powodów różnych nie oglądnął połowy (na szczęście tej mniejszej) spotkań na WGP 2013. Niech żałuje, bo turniej na bardzo dobrym poziomie. Niech nie mylą was czasem średnie, pamiętajcie, że jest double in a każda lotka jest liczona. Między innymi ominął go fantastyczny pojedynek Shreka z Serkiem oraz nie wsparł swojego ulubieńca, RvB, w pojedynku drugiej rundy, więc ten wziął i odpadł. Dobrze, że chociaż chciało mu się poświęcić kilka godzin przed finałem i coś napisać, częściowo zrehabilitowany.

barney un2. Wspomniany przed chwila Raymond van Barneveld. Co prawda wiemy już, że winą za jego porażkę obarczyć należy Greengo, bo wolał się bawić na koncercie folk/pagan metalowym (było zajebiście, Węgrzy pozamiatali:)) niż go wspierać ale… ale mimo wszystko jakby nie szło to nie rzucamy lotkami w podłogę. Wiem co piszę. Swoja drogą, dopiero jak człowiek zobaczy pewne głupie zachowania przy tarczy innych i uświadomi sobie, ze robi tak samo to wtedy robi się mu głupio… ale nad emocjami czasem ciężko zapanować, i dlatego się przegrywa. Ograć Kelleta było obowiązkiem, również powalczyć z MVG, szkoda, że wyszło jak wyszło.

andy smith3. Kilku graczom turniej się nie udał. Niedościgniony na tym polu jest Andy Smith. Nie pamiętam, żeby od dwóch lat coś zagrał, pokazał, powalczył. Albo się weźmie do roboty albo marna jego darterska przyszłość. Bardzo słabo zarówno ubiegłoroczny finalista Marvin King jak i wschodząca gwiazda Kim Hiybrechts. Zresztą i na długo przed turniejem dawali znaki, że i tu nie maja zamiaru długo pobawić. I Anglik i Belg mają słaby sezon. Jakoś tak od śmierci taty Kim nie może odszukać swojej znakomitej formy. Był ten jeden turniej na World Cup zagrany razem z bratem i potem cisza. Mam nadzieję, że już wkrótce wróci do wielkiego grania. Ostatnio sporo ćwiczą razem z Barneveldem właśnie, ponoć idzie to w dobrym kierunku. Przekonamy się na Mistrzostwach Świata.

klaasenZ bólem w sercu ale muszę to napisać; beznadziejnie zagrał Terry Jenkins. Byku, proszę, weź Ty i wygraj coś wreszcie, bo to nie możliwe i nawet wbrew sobie powiem, niesprawiedliwe, żeby taki zawodnik nie miał sukcesów na dużych imprezach. Podobnie jak Terry, ciała mocno dali Jalle Klaasen i Richie Burnett. Obaj kiedyś byli Mistrzami Świata, oba skończyli na pierwszej rundzie grając przeraźliwie słabo. Dziwię się, szczególnie w przypadku Holendra bo generalnie prezentował się ostatnio bardzo przyzwoicie. A niech będzie, że po prostu nie mieli wtedy dnia, wam się nigdy nie zdarzyło?

4. Mały minusik dla publiczności. Kurcze, frekwencja w tygodniu niesamowicie słaba. Zajętych kilkanaście stolików pod scena i tyle, światła z tyło sali trzeba było powyłączać aby pustkami nie świeciła. Od piątku już było lepiej ale bez szału. Nie wiem czemu bo odkąd oglądam było zawsze super. Czy ceny takie wywalili czy ludzie do Hull woleli się wybrać na WWM? A nie, to pewnie przez kryzys, zapewne zieloną wyspę też nie ominął….

Na Plus

happyPipe i Chisnall to wiadomo, argumentów proszę szukać powyżej. Ale dorzucę tu jeszcze kilka nazwisk. Po małym plusie na zachętę dla Garego Andersona i Paula Nicholsona. Obydwaj polegli na tej samej przeszkodzie. Nico zagrał kapitalny mecz z Thornem, Gary czarował w pojedynkach z Klaasenem i Newtonem. Ale nie o same zwycięstwa mi chodzi a o podejście obu zawodników do meczu. Ja widziałem u obu radość z gry, której od pewnego czasu im brakowało. Przegrałem? o.k., ale dałem z siebie ile mogłem na ta chwilę. Nie było niepotrzebnych nerwów, grymasów twarzy… łez. Była fajna walka i radość z gry, dobry prognostyk na przyszłość…

finnanKolejny plusik dla gospodarza imprezy, Conniego Finnana, naprawdę solidny dart. Oglądałem go już kilka razy wcześniej i nie przypominam sobie, aby był w tak dobrej dyspozycji, zazwyczaj w marnym stylu kończył swoje występy w pierwszych rundach. W Dublinie pokazał spora wole walki jak i również wysokie umiejętności. Wyoutował Jenkinsa (słabego, ale jednak) i prawie Wade’a, choć za prawie nie płacą. Ale był to bardzo emocjonujący pojedynek, jak wiele zresztą w tym mijającym tygodniu.

I już ostatni plusik, taki malutki ale jednak dla Kelletta. Oj sporo musiał się nagimnastykować kellettBarney aby nie odpaść w pierwszej rundzie. Stuart dołączył do PDC rok temu i z miesiąca na miesiąc robi postępy. Ma spore umiejętności, gdy się obędzie na większych i mniejszych imprezach i nabierze pewności to może być kawał zawodnika. On z turnieju na turniej gra znacznie lepiej, aż trudno tego postępu nie zauważyć. Już się wdrapał na 35 miejsce w rankingu, a to przecież dopiero początek jego wspinaczki, chłopak ma 32 lata i cała kariera przed nim. I jeszcze to bezczelne, lekko irytujące spojrzenie…. oj trzeba będzie mieć gościa na oku, mówię wam…

emptyKończy się butelka, a jakże, irlandzkiej Whiskey, którą właśnie popijam, kończy się turniej, mam wrażenie, że również powinienem, przynajmniej ten wpis :). A więc czekamy na ostateczne rozstrzygnięcie. Mnie on jak do tej pory WGP przysporzył sporo radochy, niemało emocji i parę złotych :). No leży mi zawsze w obstawianiu ten Dublin, powoli staje się moim ulubionym turniejem… Finał niech będzie wielka ucztą, taka wisienką na torcie. I jak to zawsze bywa w takim momencie, serce jedno a rozum drugie… może chociaż tym razem wygra to pierwsze. Miłego oglądania.

Pozdrawiam

Łukasz Ferenc

PS:

Wyniki całego turnieju, wywiady, statystyki… polecam

Poniedziałek
I Runda
Ronnie Baxter 2-0 Colin Lloyd
Wes Newton 2-0 Peter Wright – Wes Newton Video
Paul Nicholson 2-1 Robert Thornton
Simon Whitlock 2-1 Michael Mansell – Simon Whitlock Video
James Wade 2-1 Steve Beaton
Phil Taylor 2-1 Jamie Caven – Phil Taylor Video
Gary Anderson 2-0 Jelle Klaasen – Gary Anderson Video
Connie Finnan 2-0 Terry Jenkins – Connie Finnan Video

Wtorek
I Runda
Wayne Jones 2-0 Mervyn King – Jones Video
Justin Pipe 2-0 Andy Smith – Pipe Video
Kevin Painter 2-0 Richie Burnett – Painter Video
Dave Chisnall 2-1 Ian White
Andy Hamilton 2-0 Kim Huybrechts – Hamilton Video
Stuart Kellett 0-2 Raymond van Barneveld – van Barneveld Video
Michael van Gerwen 2-0 John Part – van Gerwen Video
Adrian Lewis 2-1 Brendan Dolan – Lewis Video
Click here for Round-Up & Match Information
Środa

II runda
James Wade 3-2 Connie Finnan
Wes Newton 2-3 Gary Anderson – Anderson Video
Phil Taylor 3-1 Paul Nicholson
Simon Whitlock 3-0 Ronnie Baxter – Whitlock Video
Click here for Round-Up & Match Information

Czwartek
II runda
Adrian Lewis 0-3 Justin Pipe – Justin Pipe Video
Dave Chisnall 3-1 Wayne Jones – Dave Chisnall Video
Michael van Gerwen 3-0 Raymond van Barneveld – Michael van Gerwen Video
Andy Hamilton 3-1 Kevin Painter – Andy Hamilton Video
Click here for Round-Up & Match Information

Piątek
ćwierćfinały
Andy Hamilton 1-3 Justin Pipe – Justin Pipe Video
James Wade 3-2 Simon Whitlock – James Wade Video
Phil Taylor 3-0 Gary Anderson – Phil Taylor Video
Michael van Gerwen 2-3 Dave Chisnall – Dave Chisnall Video
Click here for Round-Up & Match Information

Sobota
Półfinały
Dave Chisnall 5-2 Justin Pipe – Dave Chisnall Video
Phil Taylor 5-1 James Wade – Phil Taylor Video
Click here for Round-Up & Match Information

Niedziela 20:00
Finał
Phil Taylor v Dave Chisnall ?

serce i rozum} else {

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć tych znaczników i atrybutów HTMLa: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>