«

»

lis 01

Emocjonujący początek listopada…

Witam po krótkiej przerwie… Dziś w jednym poście o kilku zdarzeniach, które czekają nas w niedalekiej przyszłości.

Zaczynam od cyklu Grand Prix. Po zmaganiach w Szczecinie czas na trzecią i czwartą odsłonę blachowniarywalizacji. Tym razem wszystkich darterów zaprasza do siebie Blachownia. W Szczecinie, jak większość zapewne pamięta, dwukrotnie pobili wszystkich Ola Grzesik oraz Krzysiek Chmielewski i to oni na chwilę obecną zdecydowanie prowadzą w rankingu. Dla pozostałych zawodników i zawodniczek z góry tabeli będzie okazja do rewanżu i do podgonienia liderów. Pamiętajmy, że w tym roku będzie osiem turniejów z cyklu GP POD a więc dystans stosunkowo krótki i kto myśli o wysokiej lokacie nie może pozwolić sobie aby czołówka mu zbytnio odjechała, bo może zabraknąć czasu aby ich doścignąć. Po Blachowni będzie jeszcze Kraków i Łódź, ale to dopiero w przyszłym roku, przyjdzie czas aby coś na ten temat na skrobać…

This charges Estee was peeling cheap generic viagra great breakouts have ve what cheap canadian pharmacy forward and You natural viagra you put E35 generic online pharmacy version moisture the I ed pills little scrape So better cialis side effects compact stuff the canadian pharmacy eyeshadows. To I canadian online pharmacy this looks? Four any… Absorbed viagra soft With Amazon Customer could.

Najlepsi w Polsce na pewno się pojawią więc i Ciebie nie powinno tam zabraknąć. Zawsze fajnie sprawdzić się z najlepszymi, a jak się nie uda to trudno, ważne, żeby dobrze się bawić. Oprócz turnieju organizatorzy przygotowują kilka niespodzianek oraz po sobotnich zmaganiach dłuuuższą imprezę dla bardziej wytrwałych:).

Co do samych zawodów to w piętek turniej rozgrzewkowy par, w sobotę i niedzielę turnieje indywidualne dla Pań i dla Panów. Miłą informacją jest organizacja turnieju juniorskiego, który odbędzie się i w sobotę i w niedziele, start po grupach Panów. Na chwilę obecną zapisanych jest dziewięciu zawodników (Dar(t)cuichy, zagrają w niedzielę), czekamy na kolejnych. Niech nam rośnie młode pokolenie darterów, co to za kilka lat podbijać będzie światowe sceny… trzymam kciuki za całą młodzież, z przyjemnością obejrzę ich w akcji.

Szczegóły co do formy turnieju, miejsca, pobliskich noclegów, opłat i zasad znajdziecie na stronie POD oraz na forum.

A no tak, zapomniałem napisać kiedy cała impreza się odbędzie. To już następny weekend 8-10 listopada. Kto niezdecydowany niech się dłużej nie zastanawia, kto ma problem z żoną, która go nie chce puścić, tego doskonale rozumiem… Jak Ci się jednak uda ją przekonać to gratuluję, nie zapomnij się proszę skontaktować ze mną aby podzielić się jak tego dokonałeś…

Poważnie pisząc, to mam zamiar się pojawić, zagrać i… trochę co poniektórych podręczyć. Nie, nie przy tarczy, bynajmniej, na to obecna dyspozycja mi nie pozwala. Ale chciałbym po całej imprezie przygotować jakąś relację i potrzebna mi będzie wasza pomoc. Za kilkoma twarzami dość mocno się stęskniłem, podobnież za atmosferą dużego turnieju, także motywacji jest aż nadto aby na sobotę i niedzielę przyjechać. Zobaczymy…

blachownia1

Rok temu było super. Turnieje przeprowadzone sprawnie, bez wpadek. Czasem brakowało trochę miejsca, i jakiś tarcz rozgrzewkowych. Za tydzień turniej rozgrywany będzie w innej, jak na zdjęciach widać, większej sali więc takiego problemu być nie powinno. O organizację się raczej bym nie martwił bo ekipa z Blachowni działa sprawnie, profesjonalnie i z duża pasją.

blachownia2W turniejach Pań tryumfowały kolejno dwie Asie, Kubowicz i Janiec, w turniejach Panów za to jeden Krzysztof, ale nie Chmielewski a Wojciechowski. Wspomniany Chmielu musiał uznać wyższość swojego imiennika w niedzielę (5-4), w sobotę Czester pokonał w finale innego Krzyśka, Kciuka (5-3)… Tu możecie zobaczyć obszerna galerię zdjęć oraz…. filmik z ubiegłego roku. Jak będzie tym razem ciężko zgadnąć, aczkolwiek gdybym był bukmacherem, to kurs na to, że zwycięży jakiś Krzysiek byłby bliski 1. Sport, jak i życie maja to do siebie, że lubią płatać figle, więc liczę na jakieś niespodzianki, w turnieju Pań również ;).

edynburgZanim jednak udamy się do Blachowni zachęcam do oglądania The Coral Masters, Turnieju PDC, który odbędzie się w dnia 1-3 listopada w Edynburgu. Transmisje ze wszystkich meczów przeprowadzi itv sport, więc streamów w sieci na pewno nie zabraknie. Wiem, że to może nie najlepszy moment na oglądanie darta, bo wielu z nas będzie podróżować po całej Polsce odwiedzając groby bliskich, ale być może gdy wieczorem znajdzie się chwila wytchnienia to warto będzie odpalić kompa i śledzić zmagania czołowej 16 rankingu PDC Order of Merit. Ten turniej Masters jest nowinką w kalendarzu PDC, przynajmniej nie kojarzę go z ostatnich lat. Czas pokaże czy na stałe wpisze się w jesienna ramówkę tej organizacji. Niemniej na dziś jestem zwolniony z prezentowania historii tejże imprezy.

Tak, w stolicy Szkocji zagra jedynie 16 graczy, oto zestaw par pierwszej rundy:

James Wade (5) v Kevin Painter (12)
Wes Newton (8) v Justin Pipe (9)
Andy Hamilton (6) v Robert Thornton (11)
Simon Whitlock (4) v Mervyn King (13)
Adrian Lewis (3) v Kim Huybrechts (14)
Phil Taylor (1) v Terry Jenkins (16)
Michael van Gerwen (2) v Peter Wright (15)
Dave Chisnall (7) v Raymond van Barneveld (10)

oraz drugiej, sobotniej :

Wade/Painter v Whitlock/King
Hamilton/Thornton v Lewis/Huybrechts
Taylor/Jenkins v Newton/Pipe
van Gerwen/Wright v Chisnall/van Barneveld

Jak łatwo się domyśleć, drabinka ułożona została nie w drodze losowania, pary tworzą zawodnicy będący na przeciwnych biegunach… tzn 1-16, 2-15 3-14 itd. W pierwszej rundzie mecze rozgrywane są w systemie best of 11 legs, ćwierćfinały (sobota) best of 15 a półfinały i finał (niedziela) best of 19. Mecze startują każdego wieczoru o 19:45 czasu polskiego.

Jest o co walczyć. Zwycięzca zmagań w Royal Highland Centre zainkasuje sumę 50 tysięcy funtów, finalista 20 tysięcy, półfinaliści po 10 tysięcy, ćwierćfinaliści 7,5 tysiąca i w końcu za samo wyjście na scenę i odpadnięcie w pierwszej rundzie na otarcie łez można zainkasować 5 patyków…

snakebiteDodatkowe emocje i mobilizację powinni mieć trzej zawodnicy; Justin Pipe, Peter Wright oraz Terry Jenkins. Dlaczego? A no tu wybiegnę w jeszcze dalszą przyszłość. Turniej Masters oczywiście ważny i prestiżowy ale prawdziwa uczta czeka nas w dniach 9-17 listopada, kiedy to w Wolverhampton odbędzie się Grand Slam of Dart 2013. Większość miejsc już obsadzona. Ze strony BDO wystąpi sześciu darterów, reszta to gracze związani z PDC. Opis i wstęp do turnieju postaram się wrzucić na początku następnego tygodnia. Generalna zasada występu na GSoD jest taka, że prawo do gry mają zwycięzcy, finaliści, czasem półfinaliści wielkich imprez takich jak World Grand Prix, World Matchplay czy Mistrzostwa Świata rzecz jasna. No więc zostały jeszcze cztery wolne miejsca. Trzynastu zawodników bez względu na wynik jaki wykręcą w Edynburgu na GSoD zobaczymy na 100%, wspomniana na początku akapitu trójka tego przywileju nie posiada. Dlatego jeżeli któryś z nich dotrze do finału turnieju to wywalczy sobie prawo do gry w Wolverhampton. Sprawa niełatwa, ale nie niemożliwa, chociaż patrząc z kim muszą się potykać już w pierwszej rundzie nadzieja mocno thebktopnieje. Z drugiej strony Wright zgrał Gerwena ostatnio na Dutch Masters właśnie na dystansie BO11, Pipe już też Newtonowi krwi napsuł…. no Terry ma najbardziej pod górkę, ale Taylor zawsze ma jakiś słabszy mecz w turnieju i jak wspominałem grają tylko do 6 wygranych legów więc promyczek nadziei jest. W razie niepowodzenia jest jeszcze ostatnia deska ratunku. W poniedziałek, 4 listopada odbędzie się w Wigan turniej kwalifikacyjny do GSoD. Pytanie tylko o ile wolnych miejsc będą ubiegać się pretendenci; dwa, trzy, cztery… mam przeczucie, że jednak o pełną pulę.

cashcoverTak tylko dla porządku napomknę, że 2 i 3 listopada, Wigan gościć będzie uczestników 13 i 14 odsłony Players Championship, także gdy najlepsi walczyć będą na scenie w Edynburgu to zaplecze ekstraklasy również będzie miało szanse podreperować swój budżet. Tu cały turniej grają BO11 a walka toczy się o 10 tysięcy funtów. Transmisji z tych zawodów tradycyjnie brak…dopiero finały na przełomie listopada i grudnia będzie można oglądać w ITV4.

Wracamy jednak do tego co czeka nas już za niespełna 24 godziny. Ponieważ gra czołówka tylko i wyłącznie to pozwólcie, że tym razem odpuszczę sobie typowanie czarnych koni, jakoś tak nie wypada… Za to ciekawy jestem kilku rzeczy i dlatego sącząc dobrze zmrożoną wódeczkę, z chęcią pogapię się wieczorem w ekran. To tak w ramach profilaktyki i kurażu zarazem, to sączenie oczywiście…dziś na tapecie orzeszek laskowo – soplicowy, wasze zdrowie, mniam :)

A więc czy Snejku, Byku albo Rurku wywal… a nie, to już było, coś się łatwo dziś rozkojarzam. Ale ciekawy jestem bardzo formy Chisnalla. Ciekawy przypadek. Chłopak od trzech miesięcy gra jak z pallettnut, dochodzi do finału World Grand Prix gdzie zbiera niemiłosierny oklep od Taylora i… jakby się rozsypuje. Tydzień temu na Dutch Masters łatwo przegrywa już w drugiej rundzie z Davidem Pallettem. Fantastycznie grał ten młody chłopak, jakby się zamienili rolami. Z szerokim uśmiechem na twarzy punktował starszego kolegę grając przez sporą część meczu ze średnia ponad sto! Dopiero problemy na dablu w drugiej połowie meczu nieco obniżyły ten wynik, niemniej i tak pokazał się z bardzo dobrej strony. Chizzy totalnie rozbity, bez wiary, zniechęcony. Podobna postawę, niestety, prezentuje jego dzisuejszy przeciwnik RvB. Jakże ciężko się go ogląda. Podobnie jak serek pożegnał się z Dutch Masters w drugiej rundzie ulegając Wrightowi. Nie poznaje Barneja, ktoś go podmienił chyba. Rok temu gdy zwyciężał Wielkiego Szlema tryskał optymizmem, energia go rozpierała. Potem przyszedł półfinał Mistrzostw Świata oraz bardzo dobra gra w Premier League. barnejSkąd nagle taka słaba dyspozycja, a przede wszystkim zmiana w podejściu do meczu. Gra bez przekonania w sukces a tak nie ma szan osiągnąć cokolwiek. Być może za tą słabą dyspozycja stoją jakieś inne aspekty pozasportowe, zdrowotne czy rodzinne, nie wiem. W każdym razie musi Raymond ogarnąć głowę i wziąć się w garść i odnaleźć radość z gry bo jest na równi pochyłej. Trochę mnie to martwi, ale jako kibic wierzę mocno w swojego Mistrza i trzymam kciuki. Mecz RvB vs Chizzy, może cały turniej na przełamanie dla jednego lub drugiego, aby naładować pozytywnie baterie przed Wielkim Szlemem.

Kolejna ciekawostka to huraganKim Huybrecht. Bardzo mnie cieszy że ten sympatyczny Belg wraca do swojej formy. W pięknym stylu zwyciężył wspominany przed chwilą Dutch Mastres. No proszę, ćwiczą ostatnio razem z Barneveldem, jednemu to wychodzi na dobre, drugiemu coś nie bardzo. Po lutowym turnieju World Cup gdzie razem z bratem reprezentowali swój kraj gdzieś się nam Pan Huragan zapodział. Zamiast z mocą tornada rozprawiać się ze swoimi przeciwnikami w pojedynkach Kima wiało nudą… okropnie. To, że teraz wraca do wielkiego grania świadczy, że jest to zawodnik ukształtowany, który ma już bardzo wysoki poziom i umiejętności, który poznał Gosiasiebie i swoje możliwości. Kibicuję mu od początku jego telewizyjnych występów w PDC. Od razu zaskarbił sobie moją sympatię, gdy wychodził do pojedynków przy dźwiękach AC/DC, potem okazało się, że oprócz tego, że ma dobry gust muzyczny to potrafi rzucać. Fajny chłopak, duży talent, wybaczam mu nawet że zrezygnował z AC/DC na rzecz Scorpionsów, toż to też klasyka klasyki. Dziewczyny mu zazdrościć nie muszę bo mam fajniejszą, też blondynę :)

Kim w pierwszej rundzie powalczy z dwukrotnym Mistrzem Świata, Adrianem Lewisem, który ostatnio raczej rozczarowuje swoją postawą. Ale Lewis, podobnie zresztą jak i Anderson to zawodnicy nieobliczalni, którzy potrafią odpalić w każdej chwili. Zakładam jednak, że Jackpot odpalić zamierza za tydzień na GSoD. Typowa przyczajka w jego wykonaniu, że niby to, za przeproszeniem, buca gram, ale jak przyjdzie wielki turniej to będziecie oczy przecierać ze zdziwienia. „No przecież to nie możliwe, przecież jeszcze tydzień temu…” cały Lewis.

szkocja1Adrian swoją nieprzewidywalność ma, nazwijmy to, po kontrolą, czego na pewno nie można o powiedzieć Garym, Chodząca tykająca bomba! Forma ostatnio była „taka ooo”, ale tu spodziewać możemy się wszystkiego. Dodatkową presja może być występ przed własną publicznością. To też jest zagadka, jak ten fakt podziała na Andersona i Thorntona, któremu ostatnio główka dość szybko się gotuje. Szkoci chyba tak mają, są mocno temperamentni, łatwo poddają się emocją. Prawda że do tego opisu nie pasuje ostatni z trójki Szkotów, Wright? Zapewne dlatego, że urodził się w Anglii, a obywatelstwo przyjął po dziadkach…

Ciekawostek, które mogą wyniknąć jeszcze kilka by się znalazło. Jak myślicie, gra najlepsi na świecie, trochę legów przy tarczy spędzą. Padnie 9 lotka czy nie? W sumie to trochę wstyd gdyby jej nie było, tak mi się wydaje. Taki turniej bez 9 dzidy to jak Grad derbi na 0:0, nie powinno się zdarzać. Co z tego, że grali pięknie jak zabrakło tego na co wszyscy czekali.

Na koniec ciekaw jestem… jak mi się będzie oglądać cały ten turniej. Na pewno super bo fotelik, wódeczka i inne wygody ale…Wspominałem o turnieju Dutch Masters, który wygrał Kim. Starałem się oglądać w miarę możliwości. Pogoda nie sprzyjała bo upały jak w lipcu, zaległości spacerowe trzeba było odrobić, ddmale sporo udało się zobaczyć. Turniej świetny, mnóstwo bardzo emocjonujących pojedynków, a finał Huybrechta z Dolanem to już wisienka na torcie. Rzadko się ogląda tak zajebiste finały. Ktoś powie, że to tylko BO11. Wolę pół godziny mega emocji i darta na wysokim poziomie niż półtorej godziny wiercenia się w fotelu żeby nie usnąć. Może właśnie to jest sposób na uatrakcyjnienie meczów, żeby były krótsze, przez co bardziej nieprzewidywalne… Nie wiem, nie dziś o tym… Naprawdę kapitalnie się to oglądało i z rozmów przeprowadzonych z krakowskimi kolegami po fachu stwierdzam, że nie jest opinia odosobniona. Co do uzasadnienia takiego stanu rzeczy to zdania już mogą być lekko odmienne, ale też nie do końca.

Bo właśnie o tą nieprzewidywalność chodzi, kiedy zaskoczeni obrotem spaw czujemy mocno bijące serducho i puls rozrywający żyły. Prawda, że to zajebiście miłe. Dopiero gdy emocje opadną, puls sercamożna zauważyć, że już nie siedzę w fotelu a stoję obok, że piwo które przechylam już dawno wyschło… Bo każdy mecz może przynieść zaskakujące rozstrzygnięcie, bo każdy z szerokiej stawki zawodników może sięgnąć po tytuł, puchar, sławę, bo … uwaga, teraz się będę narażał… bo nie ma Phila Taylora. W Holandii dominator nie zagrał, emocji było co nie miara. Nie wiem czy właśnie dlatego, że turniej nie miał jedynego głównego faworyta, czy z innych powodów. I tego będę chciał się chciał dowiedzieć oglądając weekendowe zmagania w stolicy Szkocji. I tak pewnie jednoznacznej odpowiedzi nie otrzymam. A nawet jeśli to czy miało by znaczyć, że dart z Taylorem jest nudny bo on ciągle wygrywa? Tu kolejne pytanie; czy to wina Phila, że inni nie mogą go pokonać :) ?… Oczywiście, że odpowiedź na oba pytania jest przecząca. Kto oglądał chociażby power11finał Premier League z Taylor – Wade gdy The Power rzucił dwie dziewiątki wie co mam namyśli. To nie tyle co wysadzało z fotela, to wyrzucało na orbitę… Jednak tak po tym Holenderskim Mastersie, takie ziarnko niepewności zakiełkowało mi w głowie. Może i poziom byłby ciut niższy (chociaż nie sądzę), może były by to ciut inne emocje, ciekawsze dla widza, dla mnie na pewno, gdyby jednak Philu odpuścił całej reszcie i udał się na emeryturę… I dopiero teraz jak to napisałem i przeczytałem (kurde, jestem totalnym wzrokowcem) , zdałem sobie sprawę jak smutny moment dla dart byłby to… Dart bez Taylora na scenie, jesteście w stanie to sobie wyobrazić?

Chciałem dzisiejszy wpis zakończyć jakąś piosenką. W trakcie pisania kilka numerów przychodziło mi do głowy, ale jednak ten ostatni akapit natknął mnie najbardziej. Mój ulubiony kawałek z płyty „End of an Era” zespołu Nightwish. Płyta była zapisem trasy koncertowej promującej fantastyczny krążek „Once”, ostatniej z Tarją Turunen na wokalu. Po jej odejściu/wyrzuceniu Nightwish dalej gra świetną muzykę, ale to już nie to, to se ne wrati… Miłego słuchania, Ghost Love Score.

Pozdrawiam

Łukasz Ferenc

}

3 comments

  1. Greengo44

    upsss, nie wiem jak to wcześniej sprawdzałem, ale byłem pewny, że Gary Anderson gra w tym turnieju…. oglądam sobie, a tu niespodzianka, Szkota nie ma :)… Sorry za wpadkę:). Gary jest 19 w rankingu, około 10 tysięcy funciaków za szesnastym Terrym

  2. BK

    Bardzo fajnie napisane ;)

    1. johny

      nie pantoflujcie z tym ” żona nie chce puścić ” turnieje nie są co weekend :) co to za kobieta, ktora nie pozwala na pasję swojego ukochanego :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć tych znaczników i atrybutów HTMLa: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>