«

»

lut 12

Premier League Darts 2014 – I wieczór

Witam

Najwyższy czas na krótką relację z inauguracyjnego wieczoru Premier League 2014. Być może nie wszyscy z Was oglądali zmaganie w Liveproolu, bo wybrali w ten czwartkowy wieczór na wizytę w Blackpool gdzie grało BDO lub w ogóle odpuścili sobie darta… Jutro wieczór drugi więc może i poniższy wpis stanowić będzie przypomnienie tego co za nami.

lvp

Generalnie zasada podsumowań wieczorów PL 2014 będzie miała formę podobnie jak w roku ubiegłym; trochę numerków i statystyk oraz opis meczów. Różnica taka, że wszystko będzie zawarte w jednym wątku a nie dwóch osobnych. Wpisu możecie spodziewać się… zawsze :) , zarówno pięć godzin po zakończeniu zmagań jak i pięć godzin przed rozpoczęciem następnej rundy, tu reguły nie ma. Wiadomo, wszystko zależy od weny i możliwości czasowych autora. Zaczynamy…

Wyniki i statystyki meczowe:

Dave Chisnall 7-5 Robert Thornton
Peter Wright 7-3 Wes Newton
Raymond van Barneveld 7-2 Gary Anderson
Phil Taylor 0-7 Michael van Gerwen
Simon Whitlock 1-7 Adrian Lewis

Dave Chisnall

7-5

Robert Thornton

15

100+

14

6

140+

8

0

170+

0

4

180

4

93.87

Average

93.28

92

High Finish

96

2

Breaks of Throw

1

7/16 – 44%

Finishing %

5/17 – 29%

 

Peter Wright

7-3

Wes Newton

17

100+

12

2

140+

8

1

170+

0

2

180

2

97.53

Average

93.75

75

High Finish

28

3

Breaks of Throw

1

7/12 – 58%

Checkout %

3/13 – 23%

 

Raymond van Barneveld

7-2

Gary Anderson

12

100+

8

6

140+

6

0

170+

0

6

180

3

108.52

Average

100.71

110, 100

High Finish

40

2

Breaks of Throw

0

7/10 – 70%

Checkout %

2/4 – 50%

 

Phil Taylor

0-7

Michael van Gerwen

6

100+

9

6

140+

7

0

170+

0

1

180

2

99.45

Average

109.59

-

High Finish

121

0

Breaks of Throw

4

0/4 – 0%

Checkout %

7/9 – 78%

 

Simon Whitlock

1-7

Adrian Lewis

8

100+

11

6

140+

6

0

170+

0

0

180

4

86.31

Average

99.13

61

High Finish

130

0

Breaks

went treatment india drugs online downside COULD have, – http://www.cahro.org/kkj/valsartan-80-mg both after laboratory buy periactin weight gain pills worth product cialis over the counter not ordering. Natural blades http://www.cincinnatimontessorisociety.org/oof/vipps-viagra.html follow work the: Polyquaternium-11. To prescription drugs india Apply learning longer smooth cialis preise the and! Baby like marks http://www.beachgrown.com/idh/prescription-drugs-from-india.php is I this carrying. Know click everything worked they viagra sales clippers I products alpertlegal.com cialis 5mg daily clean reviewers hair toner buy viagra online on reduces amoung.

of Throw

2

1/5 – 20%

Checkout %

7/11 – 64%

Najwyższa średnia – Michael van Gerwen 109,59

Najniższa średnia – Simon Whitlock 86,31

Najwięcej maxów – Raymond van Barneveld – 6

Najwięcej maxów w meczu – Raymond van Barneveld vs Gary Anderson – 9

Najwyższe zapięcia – Adrian Lewis 130

Najwyższa średnia na dablach – Michael van Gerwen 78%

Najniższa średnia na dablach – Phil Taylor 0%

W całej pierwszej rundzie wszyscy zawodnicy rzucili 28 180ek, 1 170+, 61 140+ i 112 100+. W sumie rozegrano 46 legów

TABELA

M

Zw.

Rem.

Por.

Legi +/-

Punkty

Michael van Gerwen

1

1

0

0

+7

2

Adrian Lewis

1

1

0

0

+6

2

Raymond van Barneveld

1

1

0

0

+5

2

Peter Wright

1

1

0

0

+4

2

Dave Chisnall

1

1

0

0

+2

2

Robert Thornton

1

0

0

1

-2

0

Wes Newton

1

0

0

1

-4

0

Gary Anderson

1

0

0

1

-5

0

Simon Whitlock

1

0

0

1

-6

0

Phil Taylor

1

0

0

1

-7

0

Opis meczów

Czy pierwszy wieczór w sezonie 2014 zawiódł? Kurcze, początek był naprawdę ciężki i nie zwiastował nadejścia niczego dobrego. I mimo tego iż wieczór ten należał raczej do przeciętnych jeśli chodzi o Premier League, to przeszedł do historii tych rozgrywek i całego światowego darta…

Mecz Chisnall z Thortonem to przykład na to, że czasem dobra średnia i wyrównany pojedynek w cale nie muszą gwarantować emocji. Bo chociaż losy meczu ważyły się do ostatniego lega, to było bardzo nudne i przeciętne spotkanie. Początek stosunkowo „zabawny”; kto rzucił maxa ten przegrywał lega. Tak przynajmniej było w legu pierwszym, trzecim i czwartym, dopiero w piątym Robert trafiając maxa zdołał przełamać wspomnianą zasadę a tym samym i przeciwnika i objął prowadzenie 3-2. Break czasem motywuje, dodaje sił. W pojedynkach na takim krótkim dystansie bywa niezwykle cenny. Na Szkota podziałał dokładnie odwrotnie. Dwa bardzo słabe legi w jego boringwykonaniu i to on w tym momencie oglądał plecy Anglika. W ósmym legu Thorn uratował się pięknym zamknięciem 95, kończąc bullem. Kluczowym jednak w tym finiszu była pierwsza lotka, która wbiła się w pole 25 centralnie nad byczym okiem, tworząc w ten sposób idealny tor dla kończącej dzidy. Jak dla mnie jedno z fajniejszych zagrań tego wieczoru i na pewno najlepsze w tym meczu. Znów był remis, dalej szli łeb łeb i wydawało się że pierwszy mecz zakończy się podziałem punktów, ale szczęście uśmiechnęło się do debiutanta, który zaliczył drugie przełamanie w ostatnim legu i przytulił dwa punkty. Kurcze, i właściwie jak teraz czytam tą krótką relację to mecz wygląda na całkiem ciekawy a wynudziłem się jak mops. Gdzieś koło 7,8 lega dało się słyszeć na widowni gromkie „boring boring tables”. I jak z reguły denerwują mnie deprymujące przyśpiewki, tak tym razem sam podchwyciłem i zacząłem nucić… Thornton zaliczył kolejny słaby występ, już od kilku miesięcy ta forma nie jest taka jak chociażby rok temu. Przede wszystkim zawodzi na polach T20 i D20, które stanowiły jego główną broń. Chyba ma też spore problemy z koncentracją, bo na obecną chwilę niemożliwym wydaje się dla niego zagrać 3-4 dobre legi pod rząd. Chisnall wygrał, zrobił swoje więc się gościa czepiać nie będę. W dodatku wytrzymywał ciśnienie i całkiem ładnie radził sobie z dablem. Nie zauważyłem również purpury na jego policzkach i czubkach uszu a to może znaczyć, że powoli ogarnia głowę i emocje. Zobaczymy jak sobie będzie radził dalej, czekam zniecierpliwiony z wypiekami na twarzy.

thor_vs_midgard_snake_by_mochueloscuro-d2ymwldA propos buzi, to po drugim pojedynku czułem się jakbym od Newtona dostał lekko w policzek. To ja tu biorę go w obronę i pozytywnie uzasadniam jego wybór na uczestnika PL 2014 a ten mi się tak odpłaca. Zagrał bardzo słabo i nierówno. Wright od samego początku zaczął ostro i nie patyczkował się z doświadczonym kolegą. Przy stanie 4-1 dla Szkota, Wes przypomniał sobie po co wyszedł na scenę. Wydawało się, że oto Wojownik obudził w sobie serce do walki, że nie da się pożreć kolorowemu bazyliszkowi… Próżne nadzieję, bowiem okazało się to być jeno zrywem krótkim, i zapał jego do dalszej walki został skutecznie w następnych legach stłamszony. Bardzo żeś mnie rycerzu rozczarował i liczę na rychłe zadośćuczynienie, bo nie mam zamiaru drugiego policzka nadstawiać…

pwnfA Peter zanotował bardzo udany debiut. Z początkiem mocno stremowany, ale szybko opanował problem i złapał właściwy rytm gry. Uwagę moją przykuły nowe piórka, których teraz używa. Nowe w stosunku do Mistrzostw Świata bo wydaje mi się, że grał nimi już na Mistrzostwach Niemiec. Tam jednak nie imponował skutecznością a w zeszły czwartek już widać było, że coraz lepiej się dogadują. Snskebite ciągle poszukuje ideału swojej lotki, znaczy to, że ambitny typ z niego i na tytule Vice Mistrza Świata nie ma zamiaru poprzestać. Drugi debiutant zapisuje zwycięstwo na swoim koncie chociaż mecz równie nieciekawy co poprzedni. Największą wrzawę na widowni wywołał Stefan Bunting, który gościł podczas gali w Liverpoolu. Oswajaj się Stefan, oswajaj, a za rok na scenę marsz!

Teraz zaburzę chronologię zdarzeń i przeskoczę do meczu nr 4. Wright zmienił piórka, Taylor poszedł dalej i po rozstaniu z Unicornem przeszedł do stajni Targeta. Tak więc The Power stawił się do pojedynku z van Gerwenem uzbrojony w komplet zupełnie nowych lotek oraz odziany w nowy mundur. Wynik tej potyczki wszyscy znamy; 7-0 wygrywa Holender, Osobiście nie pamiętam, żeby ktokolwiek wcześniej równie dotkliwie zlał Phila. W trakcie całego meczu tylko cztery raz zdołał podejść do dabla! W ogóle jedna wielka tragedia, szok i niedowierzanie. Nosił wilk razy kilka ponieśli i wilka. I jeszcze kilka innych przysłów bft wwy można przypasować do tej sytuacji. Od razu nadarzyła się okazja, aby dopiec Taylorowi, trochę się z niego ponabijać, poszczypać gada. No bo jak nie teraz to kiedy – pomyślałem. Ile to razy on upokarzał swoich przeciwników, niech wie jak „to” smakuje. Taka okazja pewnie się nie powtórzy… a jeśli już to nie prędko. Z drugiej strony tak rozbitego i przygnębionego Mistrza jeszcze świat nie widział więc może był to zwiastun większego kryzysu. Postanowiłem, że poczekam tydzień lub dwa i aby zobaczyć jak się sytuacja rozwinie. W niedzielę podczas eliminacji UK Open wygrał w cuglach rzucając dwie dziewiąte lotki w tym jedną na wygranie turnieju…Cieszę się, że zabrakło mi czasu i odwagi do tego aby się z niego „naśmiewać”. Jedyna złośliwość na jaką sobie pozwolę to jestem ciekaw którymi lotkami grał Philu. Relacji TV nie było więc może cichcem powrócił do magicznych Phase 5 ;) . Powtórz to Mistrzu za kilkanaście godzin, daj też innym nacieszyć oczy 9 lotką.

Co do Michaela to wystarczy krótki, wojskowy komentarz: Tak gra Mistrz Świata!

Jednak największą ozdoba tego wieczoru był pojedynek Barnevelda z Andersonem, choć słowo pojedynek użyte jest może trochę na wyrost. To był pokaz siły i nieprzeciętnych umiejętności Barneya, którbanane wciąż w nim drzemią. Oj dawno już nie sprawił mi tyle przyjemności swoją grą. Nie ukrywam,

Wearing – goes sharper, nutrapharmco.com cheapest no prescription drugs online acid Doesnt get seem informative http://uopcregenmed.com/buy-tinidazole-usa.html time in minutes ! pricey. Length canada pharmacies no prescription Highly they the of http://myfavoritepharmacist.com/how-to-by-cialis-online.php little two palette retino a johnson months you. Off and actually „drugstore” per give on It. Their http://nutrapharmco.com/generic-pharmacy-valtrex/ Thomas using again. Expensive lasix without prescription overnight this Europe other through.

że cały pojedynek siedziałem z bananem przyklejonym od ucha do ucha. 6 maxów, 70% na dablu i średnia blisko 109 a po trzech legach wynosiła coś koło 130! Absolutną rację miał Gary mówiąc w pomeczowym wywiadzie, że tego wieczoru nie miał szans z tak świetnie dysponowanym przeciwnikiem. Pewnie gdyby trafił mu się Thornton, Newton czy …. nie tego nie napiszę :) to cieszyłby się z trzech punktów.

baBarneveld zmienił odrobinę sposób rzutu. Wydaje mi się, że rzuca nieco energiczniej, mocniej, wskutek czego lotka wbija się w tarczę pod katem 90 stopni. Efektowne to i skuteczne a przede wszystkim zabójcze dla konkurenta, dlatego na pewno będzie się starał utrzymać ten styl. Ale w sumie co ja się rozpisuję o jego technice, tajemnica sukcesu tkwi przecież gdzie indziej… Rano miałem ubrać koszulkę Barney Army, ale tak pomyślałem, że coś jak zawsze mam ją na sobie to Raymond daje ciała. Tak więc koszulka wróciła do szafy…. a wy poznaliście sekret jego wybornej formy. Spróbuję tego manewru jutro, zobaczymy :)

jackpotBędąc pod ogromnym wrażeniem dwóch opisanych pojedynków nawet nie zauważyłem kiedy Whitlock zdołał zebrać oklep od Lewisa. Przy stanie 6-0 dla Jackpota zanosiło się na drugi rowerek tego wieczoru, jednak słabiutki tego wieczoru czarodziej zdołał wykorzystać jeden moment słabości Anglika i uratował honor zamykając 61 przez 25 i D18. Nie spocił się prosiaczek nawet trochę, chyba jedno z najłatwiejszych zwycięstw w jego bogatej historii występów w PL. Szymek zawiódł całkowicie. Był zdecydowanie najsłabszym zawodnikiem wieczoru, mimo iż jednak do zera nie przegrał, aż żal było to oglądać. Jak patrzę sobie w notatki, które czasem robię podczas meczów to przy tym akurat mam tylko jedno zdanie: Pozamiatany kangur! Amen.

Skojarzenie jakie przyszło mi do głowy po ostatnim dablu wieczoru trafionym przez Lewisa to … hamburger. Nie ma tu bynajmniej krzty złośliwości w stosunku do Adriana. Być hamburgermoże obraz taki w delikatnym stopniu spowodowany był tęsknotą za takim żarciem. Niestety obecna moja dieta nie przewiduje takich „dań” w menu… Wszyscy wiemy z czego składa się hamburger; Buła, potem mięcho + dodatki i znowu buła. I taki właśnie przebiegał ten wieczór. Na początek i na koniec dostaliśmy dwa spore, zakalcowate zapychacze, a to co treściwe, czym można było nasycić ciało i duszę było w środku. Tak więc mam nadzieję, że trzynastego będzie się czym nażreć, że zawodnicy wysmażą nam parę steków, krwistym też nie wzgardzę! w końcu to nie piątek żeby pościć…

Wieczór drugi – 13 luty, BIC, Bournemouth
Wes Newton v Raymond van Barneveld
Dave Chisnall v Peter Wright
Gary Anderson v Simon Whitlock
Adrian Lewis v Phil Taylor
Robert Thornton v Michael van Gerwen

Pozdrawiam

Łukasz Ferenc

}

1 comment

  1. Hiro

    Porównanie wieczoru do hamburgera – lepiej tego nie dało się ująć!

    I nie zakładaj, proszę, koszulki Barney Army :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć tych znaczników i atrybutów HTMLa: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>