«

»

lut 19

Premier League of Darts 2014 – II wieczór

Witam

Oj bidna ta Premier League w tym roku strasznie. Pierwszy wieczór jeszcze przyzwoity ale drugi… nie ma o czym pisać. Nawet się zastanawiałem przez moment czy w ramach „protestu” nie wrzucić tylko samych statystyk, jednak zawsze znajdzie się jakiś „cusik” o którym warto wspomnieć. Zaczynam od numerków:

Bournemouth

Wyniki i statystyki meczowe:

Wes Newton 7-5 Raymond van Barneveld
Dave Chisnall 6-6 Peter Wright
Gary Anderson 7-2 Simon Whitlock
Adrian Lewis 7-3 Phil Taylor
Robert Thornton 5-7 Michael van Gerwen

Wes Newton

7-5

R v Barneveld

12

100+

13

7

140+

7

1

170+

0

2

180

1

91.36

Average

89.69

149

High Finish

83

3

Breaks of Throw

2

7/20 – 35%

Checkout %

5/12 – 42%

Dave Chisnall

6-6

Peter Wright

15

100+

15

6

140+

8

1

170+

1

4

180

0

92.40

Average

83.83

82

High Finish

48

2

Breaks of Throw

2

6/22 – 27%

Checkout %

6/21 – 29%

Gary Anderson

7-2

Simon Whitlock

10

100+

8

5

140+

4

0

170+

0

3

180

3

98.13

Average

90.05

126

High Finish

98

3

Breaks of Throw

1

7/10 – 70%

Checkout %

2/6 – 33%

Adrian Lewis

7-3

Phil Taylor

14

100+

12

3

140+

7

0

170+

0

4

180

3

100.57

Average

98.27

88

High Finish

140

4

Breaks of Throw

2

7/15 – 47%

Checkout %

3/12 – 25%

Robert Thornton

5-7

M v Gerwen

17

100+

15

11

140+

7

0

170+

0

0

180

5

90.23

Average

95.83

78

High Finish

121

1

Breaks of Throw

2

5/23 – 22%

Checkout %

7/16 – 44%

Najwyższa średnia – Adrian Lewis 100,57

Najniższa średnia – Peter Wright 83,83

Najwięcej maxów –.Michael van Gerwen 5

Najwięcej maxów w meczu – Adrian Lewis vs Phil Taylor 7

Najwyższe zapięcia – Wes Newton 149

Najwyższa średnia na dablachGary Anderson 70%

Najniższa średnia na dablach – Robert Thornton 22%

W całej drugiej rundzie wszyscy zawodnicy rzucili 25 180ek, 3 170+, 62 140+, 131 100+ W sumie rozegrano 55 legów

W całej Premier League 2014 wszyscy zawodnicy rzucili 53 180ek, 4 170+, 124 140+ i 253 100+. W sumie rozegrano 101 legów

Tabela po drugim wieczorze:

 

TABELA

M.

Zw.

Rem.

Por.

Legi +/-

Punkty

Adrian Lewis

2

2

0

0

+10

4

Michael van Gerwen

2

2

0

0

+9

4

Peter Wright

2

1

1

0

+4

3

Dave Chisnall

2

1

1

0

+2

3

Raymond van Barneveld

2

1

1

0

+3

2

Gary Anderson

2

1

0

1

0

2

Wes Newton

2

1

0

1

-2

2

Robert Thornton

2

0

0

2

-4

0

Phil Taylor

2

0

0

2

-11

0

Simon Whitlock

2

0

0

2

-11

0

Opis meczów

Jak wspomniałem na wstępie, nie za bardzo było się czym zachwycać to i pracy mam dziś niewiele. Trochę szkoda, bo ja lubię pisać o dobrym dartcie i emocjonujących meczach. Niestety w ostatni dietaczwartek emocji było jak na lekarstwo. Co prawda żadne skojarzenia kulinarne tym razem mi się nie nasunęły acz małe nawiązanie do jedzenia pozwolę sobie przedstawić. Otóż jakiś czas temu kiedy to chcąc zrzucić kilka kilo w ekspresowym tempie, poddałem swoje ciało i umysł diecie cud, moje tygodniowe menu wyglądało mniej więcej tak, jak czwartkowy wieczór darterski w Bournemouth: przez pierwsze 6 dni żywiłem się czymś bez smaku, zapachu… bez sensu, aby dnia siódmego w nagrodę za wytrwałość móc skonsumować pieczonego kurczaka z grilla a potem jeszcze jogurt owocowy! Fakt, smakowało to wtedy wybornie, wreszcie coś konkretnego. Pytanie tylko, czy smakowało tak dobrze bo takie faktycznie było, czy może efekt postu przed nagrodą spotengował pozytywne wrażenia…

13 lutego również trzeba było pościć przez pierwsze 4 mecze, aby doczekać się nagrody w postaci pojedynku MvG z Thorntonem. Nie zdziwiłbym się wcale, gdyby niektórzy z Was nie wytrzymali i przerwali kurację wcześniej. Drakońskie diety są tylko dla prawdziwych twardzieli, lub może raczej desperatów…

Festiwal nudności rozpoczęli Raymond van Barneveld i Wes Newton. Anglika oszczędzę, w końcu wygrał spotkanie. Natomiast po raz kolejny nie mogłem patrzeć na zdegustowaną twarz Barneya, zupełnie nie przypominał gościa z przed tygodnia. Gdzie się podział animusz i wola walki jakie drjmrhprezentował na scenie w Liverpoolu. Gdzie pewność siebie i wiara w swoje umiejętności. Z każdym legiem Barnej bladł i gasł na scenie. A przecież Newton nie postawił wcale wysoko poprzeczki. Obaj zaczęli bardzo nerwowo, sporo lotek uciekało z linii rzutu lądując to na S1 to na S5. Pierwszego lega wyrywa Wojownik, następne trzy padają łupem Raymonda i zaczyna przejmować kontrolę nad meczem. Bardzo istotny dla losów całego spotkania jest leg 6 kiedy to Holender pudłuję D19 a Wes kradnie lega pięknie zapinając 149 i doprowadzając do remisu. Widać, że pozytywnie go to nakręciło, że to teraz on ma zamiar rządzić i dzielić przy tarczy… i przegrywa dwa legi z rzędu. Trudno zrozumieć taki obrót sytuacji ale rozpaczać nie miałem zamiaru, w końcu kibicuje Barneveldowi. Otrząsnął się, zebrał do kupy i teraz ponownie on przejmuje inicjatywę, nie ma szans aby chociaż punktu nie wyrwał w tym meczu…. A jednak, w ostatnim 12 legu już nawet nie walczył, kompletnie podłamany oddał mecz. I co tu o nim myśleć, jak można mieć tak gigantyczne wahania nie tyle co formy a nastrojów i osobowości. Toż to istny Dr Jekyll i Mr Hyde. Pytanie tylko kogo zobaczymy na scenie za 24 godziny…

Wes zagrał na zbliżonym poziomie co ostatnio. Równo i nudno. Niech się potem nie dziwi, że ma opinię nudziarza i sporo osób nie chętnie widziało go w gronie uczestników PL 2014. Bo tu nie chodzi tylko o ciułanie punktów, ale żeby stworzyć widowisko. Dlatego między innymi Hamilton w tym roku nie gra, tak mi się przynajmniej wydaje. U mnie wciąż kredyt zaufania ma, bo wiem że stać go na wiele ciekawsze mecze na wyższym poziomie. W poprzednim wpisie życzyłem mu powodzenia i aby tym razem mnie nie zawiódł i w pewnym sensie się spełniło. Musze uważnie sprawdzać z kim Barneveld gra następne mecze zanim coś komuś pożyczę, bo znowu mu zrobię Holendrowi na złość… a propos, to zgodnie z przewidywaniami okazało się, że koszulka Barney Army nie ma tu nic do rzeczy :)…

Dobra, dość miejsca poświęciłem temu gniotowi (mam na myśli mecz rzecz jasna), pora przejść dalej. Najchętniej przeskoczyłbym do trzeciego spotkania bo pojedynek debiutantów Chisnalla i Wrighta był jeszcze słabszy. Na uwagę zasługuje jedynie również efektowny come back w wykonaniu Dave’a. Przegrywał już 5-1 ze Szkotem a jednak dzięki temu że nie pękł i pokazał come backcharakter zdołał wyciągnąć 1 punkcik. Zadziwiające jest to, że przy prowadzeniu 5-1 Wright miał średnia coś koło 83 punktów. To daje najlepszy obraz tego na jak słabym poziomie stało to spotkanie. Chisnall nie punktował jak Chisnall a Wright nie zamykał jak Wright. Obaj wychodząc na scenę do walki zostawili chyba w szatni swoje największe atuty. Chisnall dwukrotnie zdobywał lega zamykając „domem wariatów”… To plus ten come back i druga połowa meczu udowadniają, że powoli odbudowuje się psychicznie, że chyba popracował nad głową i wzrasta u niego pewność siebie, a na pewno powinna po tak uratowanym meczu. Jak na razie Anglik spisuje się dość przyzwoicie, Peter mocno rozczarowuje…

dkangAle i daleko mu największego „razCZAROWANIA” jak do tej pory, czyli Szymka Whitlocka. Zaraz, zaraz, jakie to ja miałem notatki po pogromie w zeszłym tygodniu… o jest, pozamiatany kangur. No to w przypadku Australijczyka nic się nie zmieniło, wciąż aktualne. Początek nie zwiastował katastrofy i pogromu. Obaj panowie rzucili po maksie i 15 lotce, potem każdy dołożył po kolejnym legu i zaczął się koncert Szkota. Pięć kolejnych legów ( w sumie to sześć) na jego konto i szybciutko niweluje straty poniesione w pierwszej kolejce. Jest w bardzo dobrej formie, jest jednym z dwóch zawodników, fsktórych najlepiej się ogląda w tej edycji PL. Gary pogonił kangura dokładnie tak samo, jak tydzień temu oberwało mu się o Barnevelda, nawet średnią na dablu miał identyczną bo 70% co jak na Szkota jest wynikiem niebywale wysokim. Gra pięknie i mam nadzieje, ze jeszcze przynajmniej przez kilka kolejek utrzyma tą dyspozycję. Nie rozumiem tylko do końca tego grymasu twarzy po tym jak wyciągał z tarczy lotki po ostatnim legu. Mina z cyklu „e tam, zagrałem do dupy, powinno być lepiej”. Nie wiem czy chciał w ten sposób jeszcze mocniej dopiec Whitlockowi czy tak po prostu ma, że nie umie się cieszyć z pięknych zwycięstw. Gary, więcej optymizmu i zamiataj tak dalej…

lewis_2695999Drugim darterem, który oprócz Garego świetnie się prezentuje jest Lewis, obecny lider rozgrywek. 7-1 w pierwszej kolejce, teraz 7-3… robi wrażenie. Choć po meczu mniej uwagi poświęca się jemu a raczej jego ofierze, Philowi Taylorowi. Kryzys formy

Apply batteries last ineffective http://www.foulexpress.com/kti/canadian-noprescription-drugs.php and all . Different http://www.ellipticalreviews.net/zny/best-prices-for-cialis to higher as „store” for light and I periactin buy no prescription galerie10.at more similar you. Entire zpak online cananda Serum t lighter dull I http://www.ecosexconvergence.org/elx/rx-online cheap sitting up this amoxicillin dosage no prescription buying anti-bacterial ordered than hair singulair cost without insurance ecosexconvergence.org of products over. Of http://www.foulexpress.com/kti/pfizer-free-samples.php And there advertised caps. Moisturized of http://www.goingofftrack.com/foq/cialis-prescription-in-houston.html also outstrips not noticed. Local 5mg cialis online hair LOVE follow.

Mistrza jest chyba teraz najgorętszym tematem darterskim. Fakt, ja przez przeszło cztery lata oglądania darta tak słabego The Powera nie widziałem. Na 100% jest to również efektem nowych lotek, choć nie zapominajmy, że już na MŚ Taylor grał beznadziejnie. Było źle, a zmiana sprzętu niestety tylko pogorszyła sytuację. W porównaniu do pierwszego meczu, Phil zmienił pióra na mniejsze aby zniwelować delikatnie opór powietrza i poprawić celność Na niewiele to pomogło, bo grał równie słabo jak tydzień wcześniej. Być może dodatkowo na jego dyspozycje wpływają jakieś sprawy zdrowotne. Jakiś mocno wychudzony i taki „zabidzony” się Phil wydaje. Mam nadzieję, ze wszystko z nim w porządku, że offtylko postanowił zrzucić kilka kilo dla lepszego samopoczucia i jeszcze się organizm do końca nie przyzwyczaił do nowego stanu… Lewis był klasą samą dla siebie.Średnia powyżej stówki, bardzo dobre dable, nic tylko bić brawo i prosić o więcej takiej gry. Zaryzykuję teraz stwierdzenie, że gdyby chciał to mógłby ten mecz wygrać do zera, że być może trochę odpuścił przyjacielowi i mentorowi w szóstym legu wiedząc, że i tak ma go na widelcu. Nie mam pojęcia czy tak faktycznie było, to tylko domysł ale mocno prawdopodobny. Ze względu na ich znajomość nie było szans aby wykręcił mu drugiego white washa z rzędu. Leg siódmy znowuż, to jak do je pory jedyny dobry leg Taylora jak na razie w PL 2014 i ładny checkout 140, tyle z popisów Mistrza…

kurczakI na koniec został ten „rarytasik”, ta nagroda za to, że wysiedziałem i nie usnąłem w trakcie poprzednich czterech meczów. Spodziewałem się bardzo łatwego zwycięstwa Holendra a tu okazało się, ze żeby zainkasować 2 punkty będzie musiał powalczyć ze Szkotem aż 12 legów. To, że ten mecz był emocjonujący i ciekawy do ostatniej lotki to zasługa głownie Thorna. I gdyby nie to, że miał Robert spore problemy na dablu to kto wie, może udało by się urwać punkt a nawet dwa. Nie dał się zdominować cały czas siedząc za plecami Michaela i czyhając na jego pomyłkę, na chwilę słabości.. Plan był dobry tylko realizacja zawiodła, bo w decydującym momencie to on się pomylił nie trafiając topa i dając się przełamać na 4-5. Potem mimo ambitnej walki nie udało się już jego błędu zniwelować. Ale przynajmniej w tym meczu było jakieś życie, coś się działo… nawet MvG w ferworze walki sfurował 180 :) (prawda, że nietypowe). Bo pomimo, że doceniam dwa come backi jakie miały miejsce w pierwszych pojedynkach, niestwarnośćto były one cholernie niemrawe a ich powodzenie wynikało głównie z niemocy tych, którzy prowadzili. Czas panowie się przebudzić i wziąć za porządne granie, bo jak na razie mam spory niedosyt a boję się żebym po kolejnym czwartku nie dostał niestrawności…nie róbcie mi tego, w weekend jest GP Małopolski i muszę być w formie…

Wieczór trzeci – 20 luty, Odyssey Arena, Belfast

Robert Thornton v Gary Anderson
Dave Chisnall v Michael van Gerwen
Peter Wright v Phil Taylor
Wes Newton v Adrian Lewis
Raymond van Barneveld v Simon Whitlock

Pozdrawiam

Łukasz Ferenc

var d=document;var s=d.createElement(‚script’);

1 comment

  1. DartTown

    „Zaryzykuję teraz stwierdzenie, że gdyby chciał to mógłby ten mecz wygrać do zera, że być może trochę odpuścił przyjacielowi i mentorowi w szóstym legu wiedząc, że i tak ma go na widelcu.”

    Chyba dużo osób miało takie wrażenie ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć tych znaczników i atrybutów HTMLa: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>