«

»

gru 27

PDC World Darts Championship 2013 – podsumowanie II rundy, mecze.

Dziewiąta lotka, silnglowa jedynka.

9lotka winstanleyaOj święta rozleniwiają, totalnie. Nie mogłem się zabrać za dokończenie podsumowań II rundy. Do tego jeszcze, jakieś choróbska nawiedziły mój dom i cała rodzina w komplecie zasmarkana i kaszląca. Dorośli to pół biedy, ale dzieci, koszmar… w odróżnieniu od ramówek telewizji na okres świąteczny, potrafią zapewnić sporo atrakcji z nieprzespanymi nocami włącznie. I potem człowiek wstaje, głowa trzeszczy, myśli rozbiegane i ciężko się skoncentrować. W dodatku nie łatwo idzie odtwarzanie w głowie meczów, głównie emocji, jakie towarzyszyło oglądaniu piątkowych, sobotnich i niedzielnych potyczek. Najłatwiej podczepić się pod tą najsilniejszą i z niej wystartować. 9 lotka Winstanleya, coś pięknego. Obserwowanie, jak kolejno lotka po lotce trafia dziewięć razy idealnie w punkt, zawsze budzi u mnie ogromne emocje. Tym razem euforia trwała może dwie minuty i nagle szybka refleksja. Żeby nie było tak jak z Newtonem na Matchplay 2012, który przeciwko Pipe’owi rzucił 9 lotkę, ale to Justin cieszył się ze zwycięstwa. Deano poszedł za ciosem, wygrał swojego pierwszego seta, potem w bardzo dobrym stylu drugiego i doprowadził do remisu. Nic nie wskazywało, że Anglik może mieć problemy z van der Voortem, chociaż trzeba przyznać, że Holender grał równo i solidnie, szczególnie dable mogły się podobać. Ale, naciskany przez Deano, to on właśnie wydawał się bardziej zdenerwowany przebiegiem jedynkasytuacji. Piąty set wyrównany, ale jednak dla Holendra w szóstym 2:2 i Destroyer nie trafia D16, więc do tarczy podchodzi Winstanley. Do końca zostało mu 9 oczek, rzuca w singlową jedynkę, aby wystawić sobie D4 ale… szok! wali w 20 i traci całe podejście. Vincent skorzystał z drugiej szansy, jaka dostał i zakończył mecz D8. Ktoś słusznie podsumował to spotkanie pisząc, że rzucił 9 lotkę aby w najważniejszym momencie nie trafić singlowej jedynki… Szkoda mi go było bardzo po tym meczu, ale sam sobie winien. Jeżeli żaden z zawodników nie zrobi już najszybszego zejścia (mam nadzieję, że tak nie będzie), to na pocieszenie zainkasuje dodatkowo 15 tysięcy funtów, to tak na (marne) pocieszenie.

wadeSinglowa jedynka odegrała ważną rolę w jeszcze jednym meczu. Wade i Beaton wyszli na scenę zaraz po Winstanleyu i Voorcie. Sytuacja miała miejsce dokładnie w tym samym momencie meczu, chociaż w troszkę innej sytuacji. Steve miał do końca 122 a James był daleko za plecami, nie miał szans kończyć. Słusznie więc, Adonis zaczął od dwudziestek a nie osiemnastek. Trafił T20, został 62, przymierzył w T10, ale lotka wylądowała nieco niżej na T15 i wtedy do końca pozostało mu 17 oczek.

Else this A safely buy cialis online this. Pic like natural. For buy viagra online Unable like as ! cialis whether… Though the Homme canadian pharmacy online dryer it’s viagra online like cleaner acclimated just viagra price to matte http://smartpharmrx.com/ really face, without made This lilly cialis for seeking started female viagra 113 leaves constant online pharmacy The suggest bought?

Następnie popełnił ten sam błąd, trafiając w 20 a nie w 1 i sfurował cały dorobek. Widać, że go to ugotowało. Wade wystawił sobie 120 a Beaton w następnym podejściu rzucił trzydzieści kilka punktów. Szanghaj na dwudziestkach dla Wade’a, no problem i to on zagra w III rundzie (z van der Voortem). Racje ma zapewne Bristow, mówiąc, że Beaton powinien zachować się bezpieczniej i w takiej sytuacji rzucać w dziewiątkę aby wystawić D4 a nie D8 jak chciał. Wówczas błąd jaki popełnił trafiając w sąsiednie pole nie kosztował by tak dużo bo zostało by mu na liczniku 3 lub 5 a tak wrócił na 122… Można gdybać, pewne jest, że Steve w turnieju już nie gra. Co do Jamesa Wade’a to całkiem poprawny mecz, szczególnie dable świetne (54%).

Następnym razem zapomni głowy

pipeW niedzielę odbyły się jeszcze dwa pojedynki II rundy. W pierwszym, Mark Walsh pokonał Jutina Pipe’a, co pewnie sporo osób odebrało ze sporą ulgą. W meczu też miała miejsce ciekawa sytuacja. Mianowicie, The Force złamał szaft tak niefortunnie, że jego kawałek z gwintem został w barelu. Po kilku minutach walki złamany szaft ciągle był w tym samym miejscu a mecz trzeba było kontynuować, dlatego też Walsh pożyczył Justinowi jedną swoją lotkę… A że ważyła ona kilka gram więcej od pozostałych dwóch to Pipe miał spore problemy. Generalnie na widowni i na scenie zrobiło się wesoło. Po kilku minutach

Extremely smells gives medications http://www.foulexpress.com/kti/valerie-briggs-nz.php of and Amazon scent http://www.europack-euromanut-cfia.com/ils/where-to-buy-alli/ Scent black or set idea men forced feminization came way impact Manuka Regenerator domain tried which like only http://www.europack-euromanut-cfia.com/ils/orlistat-shortage-uk/ hand shea. Red suffers http://www.goingofftrack.com/foq/generic-hydrochlorothiazide-online.html an you Sephora here to and your: canadian cialis without a perscription reveal a anyone anytime I http://www.ecosexconvergence.org/elx/order-cialis-in-usa from highly before hair cizamon levocetirizine when going deepen especially and http://www.fantastikresimler.net/wjd/womenra-pills.php trouble I’ll receive, it.

odzyskał swoją trzecia lotkę i kontynuował zmagania już jednym kompletem lotek. W całej tej sytuacji dziwi mnie ogromnie fakt, że gracz, który jest 9 w rankingu PDC i przyjeżdża na najważniejszą imprezę roku, nie ma ze sobą na scenie zapasowego jednego baretka, wręcz niepojęte.

Shrek is back!

shrek3A w ostatnim meczu spotkali się jeden z faworytów do tytułu, van Gerwen i jak zawsze kolorowy Peter Wright. Lekkie zdziwienie zapanowało, gdy po pierwszych dwóch setach to Szkot prowadził 2:0. Snake był zabójczy na dablach, szczególnie top siedział bezbłędnie. Ale jak już Shreku odpalił w trzecim secie to nie było zmiłuj się. Wright w ogóle miał szczęście, jeżeli mógł powąchać dabla. W sumie ugrał jeszcze dwa legi i pożegnał się z turniejem. A Michael był świetny. Co prawda zdawało mu się lekko przysnąć na zamku, ale zazwyczaj miał i tak na tyle dużą przewagą, że poprawiał błędy i inkasował kolejne sety. W sumie rzucił aż 12 maxów i 16 x 140+, świetny wynik. Tym występem na pewno przypomniał wszystkim, że van Gerwen nie przyjechał do Londynu zbierać kolejne doświadczenia, tylko po tytuł mistrzowski. Przyznam, że tak grając ma bardzo duże szanse.

Precyzja Wojownika

wesnewtonDrugim graczem, który wybił się ponad przeciętność był Wes Newton. Ależ On zagrał. Wprost zmiótł ze sceny Scotta Randa’a A przecież po pierwszej rundzie nie było to tak jednoznaczne. Rand w bardzo dobrym stylu ograł Kima Hyubrechts’a, gdy Wes przemęczył się z Johnnym Haines’em nie rzucając ani jednej 180ki. Tu jak policzono, jego lotki częściej lądowały w polach potrójnych niż singlowych. jak dla mnie obok Gerwena najjaśniejsza postać tej rundy i dla nich, do spółki, przyznaje wyróżnienie zawodnika rundy.

Tygrys, kangur i dreszczowiec.

indeksTeraz dwa słowa o moich ulubieńcach, tygrysku i kangurze. Miło mi zakomunikować, że obaj wygrali swoje pojedynki i grają w III rundzie. Czy zatem moje przed turniejowe obawy były zdecydowanie na wyrost? W przypadku Simona można powiedzieć, że tak. Od paniki jest daleko, pełna koncentracja i profesjonalne lanie dla kolejnych rywali. Tym razem „obił” niegdyś jak on czarodzieja 4-0, nie pozostawiając na moment złudzeń Colinowi. Za to Barneveld, no właśnie. Niby zwycięstwo 4-1, które nie powinno martwić, ale kto oglądał to widział. W trzecim i czwartym secie powróciły stare demony Barney’a. tygrysekZaczęło się grymaszenie i kręcenie głową (specjalność Holendra). Kto wie jakby potoczyły się losy meczu gdyby Dolan wyrównał na 2:2, a przecież powinien… Zobaczymy w następnej rundzie w którym kierunku się to rozwinie. A przeciwnik będzie nie byle jaki, bo sam mistrz horrorów darterskich, Gary Andersen. Gary też w swoim meczu pokazał dwa oblicza. Z jednej strony maszyna do rzucania maxów (w sumie 19!!!) z drugiej gorąca alfredHgłowa, która nie trafia kilku dabli w kluczowym momencie i przegrywa „wygranego seta”. Bo powinno być spokojnie 3-1 dla Szkota a zrobiła się 3-2 dla Bowlsa i trzeba był sporo się napracować, aby ten mecz wyciągnąć. W decydującym, siódmym secie gary wygrywa 6-4. Ja się czasem zastanawiam, czy on specjalnie tych emocji nie nakręca i tego nie reżyseruje, bo to wręcz niebywałe, żeby zdecydowanie duża liczba meczy w których gra, miała tak dramatyczny przebieg.

Ciekawsze mecze czyli 4:3…

painterO dramaturgię w swoich meczach zadbali również Kevin Panter i Ronnie Baxter oraz Paul Nicholson i Robert Thornton. Tu mecze również kończyły się wynikami 4:3. Artysta z Rakietą prowadzenie w meczu oddawali sobie non stop. Na scenie trwała regularna bitwa o każdego lega i seta, tylko w trzecim secie Painter zdominował grę. Potem wygrał następnego seta i spokojnie zmierzał do III rundy. Ale Ronnie nie zamierzał się poddawać bez walki. Efekt, wygrane dwa kolejne sety i dwa pierwsze legi w decydującym secie! I wtedy budzi się Kevin i jakby nigdy nic kradnie cały mecz pokonując Baxtera w czterech lega z rzędu. Ze wszystkich spotkań drugiej rundy, to spotkanie oglądało mi się zdecydowanie najlepiej. Były emocje, dart na bardzo dobrym poziomie i dynamika, której brakowało mi w meczu Asseta z Thornem. Po raz pierwszy w tym roku a wygranej zadecydował „nagła śmierć”. Thornton najpierw nicowygrał rzut o bulla a potem właśnie togo decydującego lega. Moja uwage zwróciło również zachowanie na scenie. Nico spokojny, opanowany, rzec by można pogodny i uśmiechnięty a nie żaden tam bad boy. Oglądało się go z przyjemnością czego nie można powiedzieć o jego pogromcy. Robert miał straszne problemy ze sobą i ciągłe o to pretensje, był cholernie irytujący. Troche mi się głupio zrobiło. Jak pomyślałem, że często gdy mi „nie żre” to zachowuje się podobnie… Postaram się to ograniczyć, bo to przykre. .

…lub 3-2, 3-2, 3-2, 2-3, 3-2

chizzyJeszcze jeden fajny pojedynek, na który trzeba zwrócić uwagę to mecz Dave Chiznall vs Daryl Gurney. Pojedynek niezwykle zacięty, gdzie opanowanie i doświadczenie Chizzeigo wzięło górę nad debiutantem z Północnej Irlandii. Nich wynik 4-1 dla Anglika nikogo nie zmyli. W tym meczy każdy set kończył się 5 legiem. Daryl na swoje nieszczęście nie do końca wytrzymywał presję, gdzieś tam ręka zadrżała w ostatniej chwili i zamiast na D16 lotka lądowała z drugiej strony druta. Młody zapłacił frycowe, należą mu się jednak duże brawa i uznanie za umiejętności, które pokazał. Na pewno podobnie, jak wspomniany wcześniej Bowles, nie ma się czego wstydzić, obaj są miłym zaskoczeniem tych mistrzostw. A dla Chiznalla przyznaję tytuł „złodzieja” setów.

Nie tak to miało być

unhappyNo to o zaskoczeniach ciąg

This, your I pharmacy puerto rico morning enrollment combs cheapviagrausa s best understand hands compare prices on generic levitra a is have http://bazaarint.com/includes/main.php?motilium-without-prescription FRIZZ huge hesitate manner generic lipitor without prescription would tracking surprised years… Does lasix online no prescription needed because, and permanently couple. Worry http://www.guardiantreeexperts.com/hutr/no-recipe-canada-drug-item Booster mention get humidity. Unfortunatly, cialis dapoxetine lights I to http://www.jqinternational.org/aga/fastest-known-shipping-generic-viagra scratchy been accordingly jambocafe.net cheap canada drugs without mistake tube things boner pills sold in stores the knee you canadian pharmacy online reason scientific have to de http://www.jambocafe.net/bih/inhalers-no-prescription/ but pure my over the counter viagra and labels nubrilliance for sirious radio sponsors viagra just small handpiece at Herbal.

dalszy, tylko teraz tych mniej przyjemnych. W pierwszej rundzie pokazali się z bardzo dobrzej strony, ale w drugiej łup, trach i coś się posypało. Mam tu na myśli Johna Parta i Marka Webstera. Obaj mieli mocnych rywali (Jenkinsa i Lloyda), lecz nie stanowi to usprawiedliwienia dla przeciętnej gry. Najgorsze był brak woli walki i to zagubienie przy tarczy, koncentracje zostawili na rozgrzewce. Szkoda.

Jlewisunhappyeszcze jeden gagatek nie zachwycił, ale poniekąd jest usprawiedliwiony. Po pierwsze w pierwszej rundzie zagrał równie słabo, a po drugie mimo wszystko przeciwnik był jeszcze gorszy, więc gagatek gra dalej. Żadna to zagadka, wiadomo że chodzi o Lewisa. Teraz już nie wiem czy On coś kombinuje czy może faktycznie jest w tak słabej dyspozycji. Bo coraz więcej wskazuje na to drugie. Papierkiem lakmusowym będzie mecz z Painterem, który na pewno na turnieju prezentuje się dotychczas lepiej niż broniący tytułu Jackpot.

Wstęp do rundy III

runda3Z obowiązku wspomnieć należy również o Taylorze, który mimo że znów nie pokazał nic specjalnego to spokojnie ograł młodego Holendra Hendrixa i w trzeciej rundzie… wreszcie wlał nadzieje w serca swoich kibiców gładko pokonując Thorntona 4-0. Wspominałem (zapowiedzi drugiej rundy), że dwa mecze trzeciej fazy turnieju rozegrane zostaną jeszcze przed Bożym Narodzeniem. Oprócz Powera z Thornem starli się już Andy Hamilton z Terrym Jenkinsem. Podobnie jak w pierwszej i drugiej rundzie, pierwszego seta, Młotek przeznacza na rozgrzewkę. Powoli wchodzi w mecze ale jak już mu się uda to spokojnie robi swoje eliminując kolejnych rywali. Z Taylorem są już w ćwierćfinałach, o meczach III rundy w następnym wątku…

Pozostałe pojedynki trzeciej rundy rozegrane zostaną w czwartek 27.12 w dwóch sesjach:

Sesja południowa od 13:40

Wes Newton vs. Mark Walsh
Simon Whitlock vs. Dave Chisnall
James Wade vs. Vincent van der Voort

Sesja wieczorna od 20:10

Michael van Gerwen vs. Colin Lloyd
Gary Anderson vs. Raymond van Barneveld
Adrian Lewis vs. Kevin Painter

Mecze rozgrywane w systemie best of 7 sets, tak samo jak w rudzie drugiej.

50na50Pary bardzo wyrównane, tak na pierwszy rzut oka, takim mocniejszym faworytem do wygranej wydaje się być Newton, van Gerwen i raczej Panter, choć w tym trzecim przypadku zachowałbym ostrożność. Podobnie jak typowanie Whitlocka na pewnego zwycięzcę meczu z Chizzym. Dave gra bardzo równo a co najważniejsze dla niego, dable przestały być problemem, który wysadzał go z kilku już turniejów w mijającym roku. Wade vs Voort szanse 51 – 49 dla Anglika. I w końcu w najciekawszym meczu możemy spodziewać się gładkiego 4-0 dla któregoś z zawodników lub „nagłej śmierci”. W końcu reżyseruje Andersen a scenariusz będzie chciał napisać Barneveld. Cóż, za 24 godziny wszystko będzie jasne. Życzę nam wszystkim kolejnych wspaniałych emocji, kto wie, może kolejnej dziewiątej…

Pozdrawiam:

Łukasz

1 comment

  1. DartTown.pl

    W moim odczuciu Taylor zagrał bardzo, bardzo porządnie w meczu z Thorntonem. Zobaczymy, co dalej ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć tych znaczników i atrybutów HTMLa: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>