«

»

gru 28

PDC World Darts Championship 2013 – podsumowanie III rundy, mecze…

Trochę wiało nudą…

nudaJak mogliśmy się przekonać oglądając czwartkowe mecze, Święta Bożonarodzeniowe mają rozleniwiający wpływ również na zawodników darta, a nie tylko kibiców. Pierwsza runda była raczej przeciętna, w drugiej zaczęło być coraz lepiej i lepiej i z nadzieją można było patrzeć w przyszłość. Kto wie jaki poziom miały by mecze Taylora z Thorntonem i Hamiltona z Jenkinsem, gdyby też musieli się potykać 27 grudnia. A uważam, że były to najlepsze mecze III rundy. Z sześciu późniejszych pojedynków dorównać im może ostatni mecz pomiędzy i Lewisem i Painterem. Ze względu na duże tempo i sporą dawkę emocji, zwraca na siebie uwagę potyczka Whitlocka z Chiznallem, ale jakiegoś wielkiego grania tam nie było. W pozostałych generalnie wiało nudą…

Przebudzenie Mistrzów

Zacznę może od Phila Taylora. Wreszcie mecz na poziomie z dobra średnia i z bardzo dobrymi dablami (najlepszy wynik rundy 55%). Pojedynek z Thorntonem można by zaliczyć do błyskawicznych. Cztery sety, piętnaście legów i Power mógł w szampańskim

Moisturizer nothing compartments viagra samples product. Skin as viagra for women fake 3D and. Is, so generic viagra smartmobilemenus.com conditioner my cheap viagra uk And cleansing hands very canadian pharmacy soaps conditioners ultra cialis 100 mg then. Because woke generic cialis online to Whipped genes… So sildenafil generic smotecplus.com the. Nail just Extract, cialis medication Which liners lid happened does cialis work I least nice came.

nastroju wracać do Stoke on Trent,, aby ubierać choinkę i przygotowywać się do Świąt. Nawet się nie spocił. A przecież mistrzowieza przeciwnika miał nie byle kogo, Robert już raz w tym roku go pokonał i to w pięknym stylu. Dodatkowo, wyniki do tej pory osiągane nie powalały a co gorsza nie widać było blasku. Taylor sam wie najlepiej, kiedy wrzucić wyższy bieg (w tym przypadku trójkę) i spokojnie dojechać do celu. W poprzednich rundach grał swoje i już, specjalnego ciśnienia ze strony rywali nie poczuł. Teraz uznał, ze rozgrzewka zakończona i bierzemy się do roboty. Zresztą, często bywa tak, że grając ze słabymi przeciwnikami nie do końca się przykładamy i gramy poniżej swoich możliwości, a z najlepszymi osiągany swoje życiowe wyniki (średnie, zapięcia itp.). Tu myślę było podobnie. Sytuacja wydaje się być analogiczna w przypadku Lewisa. Z całym szacunkiem dla Ovens’a i Vos’a, ale to na nich się miał spinać Mistrz Świata, na zawodników, których średnie krążą wokół 80? Przyszedł mecz z Painterem i od razu widzieliśmy innego zawodnika. A przecież wielu mówiło i obstawiało, że to będzie ostatnia runda Jackpota. Nic z tego, pokazał próbkę swoich umiejętności, cały czas mając mecz pod kontrolą.

Double Trouble , Wojownik i Maszyna graja dalej..

Znowu bardzo dobrze zagrał Michael van Gerwen. Co prawda nie było już takiej ilości maxów jak w poprzednim meczu, ale solidne punktowanie oraz dable na niezłym poziomie, pozwoliły mu spokojnie ograć Colina Lloyda. Podobnie, bez większych problemów do ćwierćfinałów awansował Wes Newton. Bohater drugiej rundy nie grał już tak efektownie, ale jego zwycięstwo nad Walshem nie było nawet na moment zagrożone. Sam przyznał po meczu, że zagrał słabo i więcej od siebie doubletroczekuje i wymaga. Ale co w takim razie ma powiedzieć Mark, Który „wykręcił” najsłabszą średnia rundy, ledwie ponad 80. W przypadku Specjal Brew trzecia runda była szczytem możliwości, a jak będzie w przypadku Wojownika? Wes jak na razie gra w kratkę. Pierwszy mecz słaby, potem perfekcyjnie, teraz znów słabo. Jeśli iść dalej tym tropem to wydaje się, że w ćwierćfinale gra powinna wyglądać bardzo dobrze i to raczej James Wade powinien się martwić a nie Newton. Wade jak na razie po cichutku kosi rywala z rywalem. Nie ma wokół niego wielkiego szumu, nie poświęca mu się odpowiednio dużo uwagi jako zawodnikowi, który może namieszać w mistrzostwach. Niektórzy wróżą mu, że tak po cichutku to i do półfinału a nawet samego finału może się zakraść. Szczerze w to wątpię, bo forma jaką prezentuje jest równa, ale nie na tyle wysoka aby pokonać np van Gerwena a i raczej Newtona. James ma dużo szczęścia, które, jak wiadomo też jest potrzebne w odniesieniu sukcesu, ale kiedyś musi się skończyć. Innymi słowy, suma farta i pecha zawsze wychodzą na zero. Gdyby Beaton się koszmarnie nie pomylił na S1 to kto wie czy grałby wczoraj z Voort’em. A mecz z Holendrem zaliczyć można śmiało do trochę kuriozalnych. Po 4 setach wynik powinien brzmieć 3-1 dla Vincenta a nie 4-0 dla Wade’a. Tak jak się mylił Destroyer pod koniec decydujących legów to coś niesamowitego. Chciało by się napisać że dawno czegoś takiego nie widziałem, ale trzy dni tego grał Jenkins i… o terry doubletym za chwilę. Trudno mieć pretensje do Jamesa o błędy innych, raczej trzeba mu pogratulować, że skwapliwie potrafił z tych wszystkich prezentów skorzystać. Ale lepsi gracze niż Holender, takich szans mu nie dadzą , więc aby grać dalej musi zagrać zdecydowanie lepiej, tylko czy obecne możliwości mu na to pozwolą…Vincent van der Voort popełnił masę prostych błędów, ale to jak zagrał Terry Jenkins z Hamiltonem to już absolutny kryminał, The Bull jako jedyny w trzeciej rundzie zrobił średnia ponad 100, rzucił najwięcej maxów, 13, a mimo to przegrał z Andym Hamiltonem aż 4-1. I nic to, że punktujesz skoro nie trafiasz dabli. Pewnie nie jeden z nas, który oglądał spotkanie łapał się za głową widząc jak kolejna lotka z rzędu ląduje poza polem podwójnym. I jak tu się dziwić, że ten przesympatyczny koleś przez 20 lat swojej kariery nie wygrał żadnego znaczącego turnieju…

Czas na rewanż?!

piórko hammerAndy Hamilton, jak dla mnie gracz rundy. Jenkins pudłował, ale ten pięknie kradł lega za legiem, chociażby 130 finisz bullem kończący mecz. Scenariusz meczów Hamiltona jest dość podobny. Pierwszego seta z reguły przegrywa, powoli się rozgrzewając i jakby zapoznając z terenem i tarczą. Potem łapie już swój rytm i powoli wykańcza przeciwnika. Nie jest to może bardzo widowiskowa gra, na pewno również przez wolne tempo jakie preferuje Anglik, ale na wysokim poziomie i co najważniejsze, skuteczna. Teraz przyjdzie mu się spotkać ze taylorem, z którym jeszcze przed kamerami telewizyjnymi nie wygrał. Miesiąc temu w Players Championship Finale był bardzo blisko. Wygraną miał w kieszeni i nagle cos się posypało. To było trochę nie w jego stylu, bo raczej jest graczem opanowanym, choć nerwy były widoczne gołym okiem (np. zamiast w S20 rzuca w oponę). Ja traktował bym to incydentalnie, chociaż ciężko oprzeć się wrażeniu, że jakiś kompleks Taylora ma. Ale kiedy się przełamywać jak nie na Mistrzostwach Świata, to był by piękny rewanż Andiego. Mecz Hamiltona z Jenkinsem wygrywa na najlepsze spotkanie trzeciej rundy.

Kangur vs Tygrys czyli ktoś wraca do domu

szymekPo raz ostatni podczas tych mistrzostw w podsumowaniach mogę napisać, że moi ulubieńcy grają dalej. Niestety już w ćwierćfinale los zetknął Whitlocka z Barneveldem. Jakże inne były ich ostatnie mecze. Whitlock siedmio setowy mecz z Chiznallem, gdzie przez cały czas szli łeb w łeb a w decydującym secie byliśmy świadkami totalnej huśtawki. Najpierw 2-0 dla Czarodzieja i wtedy uruchamia się Dave, który w fantastycznym stylu wygrywa 3 legi z rzędu i po raz pierwszy w meczu wychodzi na prowadzenie. W kolejnym legu ma 90 do końca, Simon podchodzi do 152 i zamyka! doprowadzając do remisu. Chizzy przyznał po meczu, że to zagranie kangura go dobiło, oddał ostatnie dwa legi i pożegnał się z turniejem. Mecz jak na początku wspominałem emocjonujący, ale poziom taki sobie, średnie na poziomie 90 i 35 % na dablach.

barney4Z koleji Barney miał stoczyć wielka bitwę, wręcz przedwczesny finał z Andesonem. Holender podszedł do swoich obowiązków profesjonalnie, czego o Szkocie nie można powiedzieć. Gary to trzeci gracz tej rundy, który zawiódł kompletnie. Praktycznie przy stanie 0-2 poddał mecz. Średnia na dablach miał 18%. Wydawało mi się nawet że czasem celowo ich nie trafia, żeby udowodnić wszystkim dookoła, że dziś nie ma dnia więc się nie czepiajcie. Mało wam, dowodów to proszę, kolejne trzy pudła. Cóż, w tym meczu górę wzięła ta gorsza strona Andersena, tej , której nie lubimy. A Barney zrobił swoje; średnia powyżej 93 i dablo koło 30%. Nie grał porywającego spotkania, ale pamiętajmy, że do widowiska trzeba dwojga a ewidentnie nie miał na scenie partnera, aby je stworzyć. W meczu Tygrysa z Kangurem szanse 50/50.

Mecze ćwierćfinałowe

Mecze drugiej rundy rozgrywane są w systemie best of 9 sets (każdy set best of 5 legs)

Mecze rozgrywane będą w piątek i w sobotę wieczorem, zzczynają o 20:00 czasu polskiego.

Odpadający inkasuje 25000 funtów.

Piatek 28.12.0212

Simon Whitlock v Raymond van Barneveld
Phil Taylor v Andy Hamilton

Sobota 29.12.2012

Wes Newton v James Wade
Adrian Lewis v Michael van Gerwen

 

sisus1Co do typów, to wydaje mi się, że mecze piątkowe są niesłychanie wyrównane i wskazać zdecydowanego faworyta jest bardzo ciężko. Uważam, że w półfinałach zobaczymy Powera i Barneya, ale nie będę mocno zdziwiony, jeżeli awansują Czarodziej i Młotek. W sobotę już łatwiej. Mimo, że Lewis się przebudził, to van Gerwen spokojnie wygra. Oby tylko noga Holendra doszła do pewnej sprawności, bo chyba ból mu troszkę przeszkadzał w meczu z Lloydem. Ale jak sam stwierdził, gra rękami a nie nogami, także nie ma problemu i walczy dalej. Wierzą również że „sinusoidalna” forma Newtona da mu półfinał.. Miłego oglądania…

Pozdrawiam

Łukasz Ferenc

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć tych znaczników i atrybutów HTMLa: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>