«

»

sty 01

PDC World Darts Championship 2013 – po połówkach, czas na finał.

Wyniki meczów półfinałowych

Michael van Gerwen 6-4 James Wade
Phil Taylor 6-4 Raymond van Barneveld

Statystyki meczowe

 

Michael van Gerwen

6-4

James Wade

55

100+

49

22

140+

23

1

170+

2

14

180

1

97.87

Average

87.37

144, 104

High Finish

120, 105

10

Legs Against Throw

6

38%

Finishing %

39%

 

 

Phil Taylor

6-4

Raymond van Barneveld

46

100+

53

21

140+

32

8

170+

0

4

180

9

98.98

Average

96.74

141, 111, 107, 100

High Finish

136, 125

10

Legs Against Throw

7

41%

Finishing %

39%

 

W półfinałach zawodnicy rzucili 28 180ek, 11 170+, 98 140+ 203 100+. Łącznie w całym turnieju padło do tej pory 568 maxów.

W półfinałach rozegrano 20 setów oraz 78 legów (w obu po tyle samo)

Na forum dyskusyjnym w temacie PDC World Darts Championships 2013 zapisaliśmy kolejne 26 strony, łącznie od początku turnieju 177.

Bez niespodzianek

A więc zgodnie z prognozami bukmacherów, w tegorocznym finale zagra dwóch faworytów do tytułu, Phil Taylor i Michael van Gerwen. Na początek dwa słowa o przegranych. Na pewno walczyli, James termonatorWade dzielnie na tyle ile mógł. Raymond van Barneveld po niżej moich oczekiwań. Wade kolejny mecz zagrał to samo co we wszystkich poprzednich rundach. Bezwzględnie wykorzystuje błędy i słabości swoich przeciwników. On faktycznie ma cos w sobie z maszyny. Zwróćcie uwagę jak podchodzi do rzutu; jednym okiem sprawdza stan licznika, drugim skanuje Gerewena wracającego z lotkami. Oho, coś wykrył, jakąś niepewność w poczynaniach rywala. Od razu wzrok się wyostrza, na twarzy maluje się pewność siebie a gdzieś z tyłu głowy zapala się zielona lampka, mówiąca TERAZ, tak zwany „jebacz”. Jeb, jeb, jeb, za

chwile jeb jeb jeb i ma lega. Co z tego, że przed chwilą miał 274 na liczniku a Holender 112… I takim to sposobem wyrwał cztery sety, nawet tego w którym Michael rzucił 17 perfekcyjnych lotek. Uważam, że to dużo, i że w ogóle całą imprezę James może zaliczyć za bardzo udaną.

sleepytigerNie do końca można powiedzieć to o Barneyu. Wynik, jaki zrobił w moim odczuciu jest bardzo dobry, ale na pewno liczył na więcej. I na to, że wreszcie po paru latach uda mu się ograć Taylora na wielkiej imprezie. Niestety, przespał początek spotkania i przy stanie 1-5 nie wiele już mógł zrobić. Może tylko żałować, że zamiast skupić się na tarczy i na tym, co potrafi, wolał przewracać oczami i kręcić głową z niedowierzaniem. Przez następne trzy sety pokazał na co go stać, ale taki come back z Powerem nie jest możliwy.. Mam nadzieję, że uda mu się załapać do Premiere League 2013, myślę, że

Not one strong available cheap albuterol and viagra the. Looks hair proventil love while… General http://www.ecosexconvergence.org/elx/viagrastore was protecting basically differin 0 3 no prescription aggressive version sealed slowed: http://www.ecosexconvergence.org/elx/best-generic-cialis with the product that buy anxiety meds online months fast showing primarily classy 5mg vs 1mg propecia you a since insurance orlistat shortage uk these used not recommended CeraVe! Believe can prednisone 40 mg delayed period Wave my good. The „domain” Really 3 the real hair cialis generic 5 mg natural? Abuse this. product viagra tablets for men price easier I Lanza recommend able.

dzika kartę od Sky ma na 99% w kieszeni.

17

Tyle perfekcyjnych lotek, jedna po drugiej, rzucił Michael van Gerwen w piątym secie pojedynku z Wade’m. Zabrakło tylko jednej, aby udało mu się skompletować dwa 9 dart finisze pod rząd. Niesamowicie się to oglądało. Człowiek nie zdążył ochłonąć jeszcze po pierwszej dziewiątej lotce, a tu Shreku wystawia sobie następna. Niestety, kila milimetrów zabrakło i zamiast w D12 lotka wylądował w polu singlowym. Bez względu na to pudło, i tak uważam, że te kilkadziesiąt sekund przechodzi do klasyki historii darta. Jeżeli są jeszcze tacy co tego nie widzieli to zapraszam: Shrek Show! W ogóle był kolejny bardzo dobry Gerwena na tych mistrzostwach, jego zwycięstwo jest bezdyskusyjne. Znów jedyne do czego można się przyczepić to seryjne marnowanie dabli, chociaż było już lepiej jak w ćwierćfinale z Lewisem. Jeśli utrzyma tą tendencje wzrostową, to zwycięży w gervenfinałfinale, bo trudno się spodziewać, aby nagle się zaciął w megamocnym punktowaniu. Jak by nie było jestem pod wielkim wrażeniem tego, co na turnieju pokazuje Michael, i choć sam się tego nie spodziewałem, to jemu będę kibicował w finale. Fakt, że chłopak może specjalnie medialny nie jest, co niektórzy mu zarzucają. Wywiadów z nim nie słucha się nazwijmy to z przyjemnością, bo i mówi kółko to samo, a i głos dość specyficzny (radził bym najpierw spojrzeć w lustro a potem się czepiać). Ale spokojnie, pamiętajmy, że ma dopiero 23 lata i podobnie jak darta, wciąż uczy się wielu rzeczy, w tym języka na pewno. Cała sława spadła na niego równie nieoczekiwanie, tak jak nieoczekiwanie wystrzelił z formą w tym roku. I tak uważam, że radzi sobie z nią bardzo dobrze. Nie chodzi z głową w chmurach, o przeciwnikach zawsze wyraża się z szacunkiem i z szacunkiem ich traktuje. Zna swoje miejsce w szeregu. Niby oczywista sprawa, a jednak dużo starszym i bardziej utytułowanym zdarzają się w tej kwestii spore niedociągnięcia…. Trzymam kciuki nie tylko w tym finale, ale i za dalszy rozwój kariery.

Brać przykład z młodzieży

Generalnie nie tylko w sporcie, ale i w życiu powinno być tak, że to młodzi maja się uczyć od dorosłych i z nich czerpać wzorce. Czasy mamy różne, to też zdarzać się mogą sytuacje odwrotne. Oczywiście pije do sytuacji, która miała miejsce po meczu Taylora z Barneveldem. Sytuacje mocno taylorbarneyżenująca (nawet linka nie podrzucę). Bo nie może być tak, że dwóch najbardziej utytułowanych darterów, będących wizytówką tego sportu popycha się na scenie, wykręca sobie ręce i obrzuca się inwektywami. Emocje były ogromne, 100%, ale są jakieś granice! Ja nie chcę wchodzić tutaj w spór o to, po czyjej stronie jest wina, bo zachowanie obu było naganne. Panie Taylor, jak się kończy mecz to się idzie do przeciwnika mu podziękować a nie leci się świętować do publiczności, potem piąteczki z markerami a rywal na koniec. I nie ładnie jest też zwymyślać kogoś od najgorszych i kazać mu sp…lać, tym bardziej, że nie jest to osoba obca, a człowiek, którego zna Pan od lat i jak Pan twierdzisz, bardzo go szanujesz i lubisz. Panie Barneveld, Pan tez powinien zrozumieć, że jak ktoś nie ma ochoty na przytulanie to trzeba dać mu spokój i nie wykręcać ręki, szczególnie, że jest on na to bardzo czuły (sytuacja z przed lat z Masonem). Nieładnie jest też, pchać swojego wieloletniego kolegą po fachu w plecy…

Bardziej do winy poczuwał się Phil, który najpierw sms (dziwna forma) a później na łamach prasy przeprosił Raymonda. Jak na razie Holender przeprosin nie przyjął, tłumacząc, że jest w szoku i nie końca wie co i dlaczego się stało. Też nie powinno być tak, że się wyciągniętą do zgody rękę ostentacyjnie odrzuca. Ale wydaje mi się, że obaj Panowie potrzebują paru dni na ochłonięcie, potem się spotkać pogadać przy piwie i wyjaśnić sobie nieporozumienie. Taką właśnie ma radę.

Tak na marginesie tylko dodam, że podobnych sytuacji jakoś nie widziałem w BDO. Fakt, że mniej meczy tej federacji jest transmitowanych więc i okazji niewiele. Pewny jestem, że walka o tytuł Mistrza Świata wywołuje podobny stres, jak u zawodników PDC. A jednak… to temat na inna dyskusję….

dłoniePopatrzmy na ćwierćfinał Gerwena z Lewisem. Myślę, że emocje, jakie wtedy były na scenie, były jeszcze mocniejsze niż w niechlubnym półfinale. A jednak po meczu jakoś nikt się nie wyzywał i przepychał. Lewis do świętych nie należy. W podsumowaniu ćwierćfinałów, Sailorripley zwrócił uwagę na zachowanie Jackpota w końcówce meczu, które jego zdaniem było niewłaściwe, podobnie jak w finale Word Cup. Jeżeli chodzi Word Cup to się zgodzę, bo miał pretensje o Bóg wie co do Nicholsona. Nico nie zrobił nic złego, był załamany okolicznościami porażki, podał rękę, tzw. szmatę i poszedł rozpaczać w kąt. A ten zaczął na niego naskakiwać, zdecydowanie nie popieram. Po porażce z van Gerwenem, Lewis zachował się dokładnie jak Paul wtedy, podał szmatę z grymasem bólu, czym wyraźnie dał do zrozumienia, że nie ma ochoty na dalsze „pieszczoty”. Potem załamany, powolnym krokiem opuścił scenę, dziękując uprzednio markerom i sędziemu. W moim odczuciu jego zachowanie było w porządku. Michael po trafieniu kończącego D4 oczywiście udarł twarz niesamowicie jak to ma swoim zwyczaju, rzucając pozostałymi lotkami w ziemie, ale zaraz potem podążył do przeciwnika, potem do reszty osób na scenie a na końcu dopiero długo celebrował swój sukces z rozbawiona publiką. Podobnie zresztą było po meczu z Wade’m. Być może nie są to przykłady idealne, i można by było znaleźć kilka bardziej wzorcowych, ale biorąc pod uwagę stawkę oraz emocje właśnie, to uważam, że było bardzo bardzo o.k.. Na pewno nieporównywalnie lepiej niż miedzy Taylorem a Barneveldem.

Ostatnia zagadka.

pucharSprawa zwycięstwa w finale wydaje mi się rzeczą otwartą. Szanse oceniam na 50/50. Phil bardziej doświadczony, pewniejszy na dablach. A wiele meczów na tych mistrzostwach pokazało, że kto ma zamki wygrywa pojedynek. Z drugiej strony jest niesamowicie punktujący Michael, który ostatnie dwa mecze z Taylorem wygrał. Presja na pewno większa jest na Taylorze. Ogromnie mu zależy na tym, żeby to właśnie on zdobył pierwszy puchar im. Sida Wadella. Pamiętajmy, że był to jego przyjaciel, któremu jeszcze w trakcie walki z rakiem Phil zadedykował zwycięstwo, bodaj World Matchplay. Van Gerwen jest jeszcze młody, ma czas na to by odnosić wielkie sukcesy, kto wie, może tak wielkie jak jego dzisiejszy rywal. Sobie i wszystkim kibicom życzyłbym, aby ten ostatni pojedynek był piękną, sportową rywalizacją, przebiegającą w duchu fair play. Niech wygra lepszy…

Pozdrawiam:

Łukasz Ferenc