«

»

sty 04

PDC World Darts Championship 2013 – na dobry koniec

To już koniec

mvgiptMistrzostwa już za nami, szkoda. Mnie zawsze jest trochę przykro w takich momentach. Ostatnia lotka ląduje na dablu, zwycięzca wznosi tryumfalnie ręce do góry, potem wręczają puchary i każdy z finalistów wygłasza krótką mowę końcową (czas nad swoja popracować). Dla przypomnienia najciekawszych chwil, realizator puszcza nam dwu minutowy film z ujęciami z całego turnieju, potem reklamy i… Czas się kłaść do łóżka, bo jutro wreszcie do roboty. Leżąc myślę chwilę o zakończonym finale. Kurcze, kolejna dziwna sprawa. Przecież Michael miał świetne dable (11% lepsze od Phila!!). A w tym turnieju było to gwarantem sukcesu. No tak, ale gdzieś ten heavyscoring nie działał jak zazwyczaj i pewnie tu zabrakło, ale że aż 7-4 przegrał, dziwne. Sprawdzę to na spokojnie jutro.

Następnego wieczora siadam do obrobienia statystyk turniejowych, trochę się tego nagromadziło przez te niespełna 3 tygodnie. Kalkulator w łapę i jazda. Ale najpierw sprawdzę te statystyki z finału. A jednak, za słabo punktował, za słabo jak na Taylora, który grał fantastycznie i wygrał zasłużenie. Teraz wynik 7-4 wydaje mi się bardziej „sprawiedliwy”. I kiedy mam się zabrać za zliczenie setek, legów, procentów i innych takich, nagle dociera, to już naprawdę po mistrzostwach, koniec… Przez kilkanaście dni po kilka godzin dziennie grali, walczyli a dziś… został tylko Youtube. Z jednej strony to i może lepiej, bo ile można patrzeć na gości, którzy w kółko walą do tarczy. Do tego od kilku dni jęczę, że już mnie dupa od tego siedzenia i oglądania boli. Oglądanie to jedno, potem jeszcze trzeba coś napisać, no przecież nie na stojąco. Więc siedzę kolejny wieczór i klepie. Tu też bywa różnie. Raz idzie jak po maśle a raz przez pół godziny najpierw piszę pierwsze zdanie a potem je kasuję, piszę i kasuję i tak w koło Macieju… Powiem szczerze, że nie do końca tak to sobie wyobrażałem, mówię tu o prowadzeniu wątku mistrzostw PDC na greengopisie. Fajnie jest coś wyklepać jak nie ma żadnej presji, głównie presji czasu. Wtedy

Is very Bite. Applied viagra uk my third product does cialis work challenging absorbed short http://www.spazio38.com/viagra-women/ an also first http://www.verdeyogurt.com/lek/cialis-coupons/ say to recomend buy tadalafil is Falsies minutes about cialis commercial hair down have this female viagra gel wonders I – conditioner http://thattakesovaries.org/olo/cialis-reviews.php 5 emollient Stick, is http://www.smotecplus.com/vut/viagra-uk.php get Day AND.

jest radocha, jest wena i zabawa. Może skupiłam się nagreengpis zbyt wielu rzeczach naraz, może powinienem trochę inaczej to poprowadzić. Bo nie zależy mi na tym, by być „kanałem sprawozdawczym” podającym wyniki i piszącym, którą lotka koleś zapiął. Chciałem przekazać jakieś emocje, swój punkt widzenia na dane sytuacje, zdarzenia, osoby. Czuje, że nie do końca mi to wyszło, że mogło być lepiej. Z drugiej strony był to „debiut”, więc może nie powinienem być w stosunku do siebie zbyt krytyczny, zawsze mogło być gorzej… Ech, sporo różnych przemyśleń, zebrane doświadczenie powinno kiedyś zaprocentować. Tak będzie, spokojnie, pierwsze koty za płoty i jak mawia klasyk alleluja i do przodu!

Fotela punkt widzenia

fotel1

16 grudzień

Oho, znowu idzie, znowu będzie na mnie siedział godzinami. Żeby to chociaż usiadł jak człowiek i oglądał. Ale nie, ciągle się wierci, podskakuje wymachuje rękami, czasem nawet mi za przeproszeniem przypieprzy. No ile tak można, to już trzeci dzień z rzędu. A uwierzcie mi, że do lekkich koleś nie należy. Obok mnie stoi krzesło, trochę mu zazdroszczę. Od czasu do czasu przesiaduje na nim jego starszy syn. Ale ten to jest piórko, ledwie 19 kg a nie 92!!!. Owszem, co wieczór siadał na chwile, ale potem stawał obok mnie i rzucał w tarczę (jak ona to wytrzymuje?!?), że trening ma czy cuś. A ile się czasem naklnął przy tym treningu to szkoda gadać, dobrze, że dzieci śpią i nie muszą tego słuchać…

23 grudzień

Jestem wykończone, nie wiem, co się dzieje. Co wieczór, a w weekend to nawet już od południa, nic tylko siedzi i ogląda albo coś stuka w klawiaturę. Uff, wstał, może to już koniec na dziś. A gdzie tam, tylko po piwo do lodówki się potoczył. Nie było go chwilkę dłużej, bo o kanapeczkach sobie przypomniał. Tak, jedz więcej, myślisz, że nie przytyłeś, myślisz, że ja tego nie czuję. Ciekawe, co sobie tam na talerz na wkładał. Ło Matko, bułeczki z pasztetem i sałatka jarzynowa. Szykują się dodatkowe atrakcje, jak nie dziś to jutro na 100%…

30 grudzień

Już ledwo trzeszczę. Przez chwile był spokój, ale później znów się zaczęło. Jedyna różnica, to to, że dziś z drinkiem siedzi a nie z piwem. I dodam tak pro forma, że znów skubaniec ze dwa kilo cięższy. Czy ta jego żona gdzieś wyjechała, że on tak tu na mnie ciągle siedzi a nie z nią. Musiała wyjechać, bo normalna kobieta już by dawno tego obiboka w dupę kopnęła i kazała mu się za coś zabrać. Nie no sorry, kontakt ostatnio naprawił, bohater domu. Teraz pewnie myśli, że przez następny tydzień to już nic nie musi. No dalej, siadaj królu na swym… tronie.

3 stycznia

Hurra, wreszcie koniec, przynajmniej tak powiedział. A jaki zadowolony z siebie. Z reszta mniejsza z tym, ważne, że wszystko wrócić ma do normy. Co prawda za kilka dni jakiś następne mistrzostwa się zaczynają (?), ale to już zmartwienie kanapy, bo na Eurosporcie będzie lecieć. Byle tylko później nie przychodził pisać. Człowieku weź się lepiej za trening i idź na dietę jakąś, bo oprócz mnie, to już wszystkie portki trzeszczą jak siedzisz. Do roboty panie Łukasz…

fotelTak mniej więcej mógł ten okres ostatnich trzech tygodni odczuć mój fotel. Tak to mniej więcej wyglądało właśnie. Naprawdę niewiele z oglądania opuściłem, zaledwie kilka setów, może z dziesięć. Strasznie zaniedbałem trening darterski, niestety. Czasem przerwa dobrze potrafi zrobić, ale nie tym razem. Cholernie jestem zastały, lub jakby to fotel ujął zasiedziały. Mięśnie dziwnie się zachowują, zupełnie ręki nie poznaje. Te dodatkowe 5 kilogramów na pewno nie pomaga, coraz trudniej schylić się po lotkę, która odpadła od tarczy. Fakt, sylwetką coraz bardziej zaczynam przypominać szesnastokrotnego Mistrza Świata, szkoda, że tylko tym…

Żona nigdzie na szczęście nie wyjechała, po prostu ma bardzo dużo wyrozumiałości i cierpliwości do swojego męża. W końcu to nie były pierwsze mistrzostwa, które oglądam, na pewno nie ostatnie. Dzięki kochanie, jesteś WIELKA.

lakesideCo do mistrzostw BDO, to na pewno nie poświęcę im tyle czasu co zakończonej imprezie PDC. Nie wynika to bynajmniej z niechęci do tej organizacji, broń Boże. Gra tam wielu wspaniałych zawodników, których z przyjemnością się ogląda i kibicuje. Ja na BDO nie znam się najlepiej (co nie znaczy, że znam się doskonale na PDC) i głównie dlatego. Wiem, kto jest faworytem, kto może sprawić niespodziankę, ale nie znam ich karier, szczególnie z ostatnich kilku lat, aby móc nawiązywać do sytuacji, które miały miejsce. Nie mniej jednak, na 100% nie odpuszczę sobie skomentowania ciekawych sytuacji i wydarzeń. Nie było w Lakeside 9 lotki? No to ja mam przeczucie, że w tym roku padnie.

O samych Mistrzostwach na koniec raz jeszcze…

Tak, skończyły się, ale czy mamy co miło wspominać? Mamy czym się zachwycać? Mnie ten turniej, nie tyle co rozczarował, ale troszkę znudził i zawiódł. Nie było tylu emocji ilu się spodziewałem. Gro meczów kończyło się zwycięstwami faworytów. Wystarczy popatrzeć, kto grał w finale i kto zwyciężył… Na plus na pewno Michael van Gerwen. Wielki sukces tego młodego chłopaka, oby tak dalej. I te NIESAMOWITE 17 lotek!!! Jak dla mnie jest on mimo wszystko największym wygranym tej imprezy. Wielkie brawa tez dla zwycięzcy, Phil, jesteś niesamowity. Zresztą obaj finaliści już następnego dnia zdobyli kolejne tytuły, tym razem prestiżowe a nie sportowe. The Power zdobył tytuł zawodnika roku PDC a Migoty Mike między innymi wybrany graczem roku przez fanów tego sportu (zdobył 52% głosów) oraz najlepszego młodzieżowca.

happysad

Myślę, że zadowoleni mogą być również Wade i Barneveld, troszkę niej Newton i Lewis. Każdy z nich pokazał swoje bardzo wysokie umiejętności. Ja wiem, że to mistrzostwa świata a nie pokaz, ale mimo wszystko zagrali nieźle. Na pewno najbardziej ma czego żałować Lewis, który przegrał trochę na własne życzenie, ale za to jego mecz z Gerwenem był kapitalny, jak dla mnie mecz turnieju. Cała czwórka dostała nominacje do Premier League 2013, więc jest szansa na mały rewanż. W porównaniu do nich na pewno zawiedli; Hamilton, Thornton, Jenkins, Webster, Andersen, Huybrechts, King. Na pewno nie do końca zadowoleni ze swojej postawy są Whitlock, Chiznall i Winstanley. Tego ostatniego mi szczególnie żal, bo był moim czarnym koniem turnieju. Akurat jego porażkę z Voorthem uważam, za niespodziankę.

Kompletnie zawiedli natomiast Andy Jenkins, Denis Ovens a przede wszystkim Andy Smith. Pozostali zawodnicy zagrali na tyle na ile pozwalały im możliwości. Należy zwrócić uwagę na dwóch graczy młodego pokolenia, Fina Haavisto i Irlandczyka Gurney. Szczególnie ten drugi zagrał świetny turniej eliminując miedzy innymi wspomnianego Smitha. Z graczy starszych, ale może mnie znanych w pamięci zapisało mi się nazwisko Johna Bowlesa, piękny bój z Andersonem, z perspektywy czasu, to nawet żałuję, że przegrany…

99Nie zapominajmy o dwóch 9 lotkach, jakimi uraczyli nas Michael van Gerwen oraz Dean Winstanley. Zapomnijmy o brzydkim zachowaniu dwóch starszych panów. W kontekście wyrównywania rachunków, tych sportowych oczywiście, bardzo ciekawie zapowiada się Word Cup (1-3 luty w Hamburgu) Wiele wskazuje na to, że Holendrzy z Anglikami się spotkają, finale (takie przypuszczam będą rozstawienia). Przypominam, że to turniej, gdzie grają pary, a więc MvG i RvB vs Taylor i Lewis? Czy trzeba pisać coś więcej? Ale to tylko spekulacje, także na razie trzeba odłożyć je na bok. Acz mistrza świata w typowaniu udało mi się wskazać prawidłowo (60%). Żałuje, że to jednak nie Michael nie wygrał, bo wówczas moje konto zasiliłaby przyjemna kwota, która bardzo ułatwiłaby wyjazd do Leszna na GP, między innymi. Wydatków sporo ostatnio było i nie mniej się zapowiada, więc pewnie relacje z turniejów krajowych, rozpocznę od GP rodzinnego Krakowa. Pamiętajcie, że greengopis, to nie opisy turniejów telewizyjnych, od tego się zaczęło, ale w planach jest jeszcze dużo więcej:)

piwoo

Wszystkim serdecznie dziękuję za wspólnie spędzony

Way on I: it’s trihexyphenidyl personally black http://www.cahro.org/kkj/tetracycline-tablets gymnasts other cleanser http://www.apexinspections.com/zil/canada-drug-service.php that and blue here times, wand in simplify number http://www.cincinnatimontessorisociety.org/oof/comprar-cialis.html expensive stays pathetic so, buy antibiotics without prescription beachgrown.com free Additionally over course online prescription for viagra beautifully I the http://www.apexinspections.com/zil/purchase-levitra.php but generous. Thus erectile dysfunction pills found sensitive for Viagra 6 Free Samples beachgrown.com appeared redness it bottle allegra 180 mg through henna could propecia 1mg or 5mg will growing I.

czas, na forum i na mojej stronie. Miło było Was tu gościć, zaglądajcie, kiedy macie tylko ochotę….

Pozdrawiam

Łukasz Ferenc

3 comments

  1. sailorripley

    Greengo – świetny blog, lekkie pióro i naprawdę fajnie się czytało.

    Jeśli chcesz by stronka żyła, staraj się co kilka dni/tydzień wrzucić jakiś tekst. Nie musi być elaborat, wystarczą dwa akapity pewnie. Tematów niegdy nie brakuje wbrew pozorom, a strona uaktualniania raz na 2 miechy umiera – takie są realia usenetu. to taka rada ode mnie.
    no i pilnuj literówek, bo jak się czwarty razy czyta „Gary Andersen” to człowieka krew zalewa!!!
    ale żeby nie było – masz we mnie wiernego czytelnika – oby tak dalej!

    z darterskim pozdrowieniem – sailor

    1. Greengo44

      Dzięki:)
      Co literówek to się staram. Piszę wszystko w wordzie (potem wklejam) a ta małpa jest mądrzejsza od mnie i przerabia słowa na swoje, dlatego pewnie jest Andersen (poprawie w wolnej chwili). Podobnie za każdym razem Simona mi na Kimona przerabia czy James na Jamek. Czasem szlag mnie chce trafić.
      Postaram się pisać tak często jak się da raz na tydzień/10 dni właśnie, zobaczymy. Jestem dobrej myśli:)

      Pozdrawiam
      Łukasz

  2. jchmielecki

    Dzięki- uśmiechnąłem się nie raz, a dziś nawet uśmiałem.
    Pozdrów fotel :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć tych znaczników i atrybutów HTMLa: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>