«

»

sty 18

Wspomnienie po Lakeside – kilka przemysleń…

lakesideUff, ale się nie mogłem zebrać, aby podsumować zakończone parę dni temu mistrzostwa świata BDO w Lakeside. W końcu wczoraj przysiadłem, aby coś wystukać, ale jak tu o tym, skoro wszystkie myśli krążą wokół World Cup 2013 i gdzieś tam koło Leszna. Myślę, że i wśród Was, kibiców darta, temat Lakeside został już lekko zapomniany, sprawy bieżące wydają się być znacznie ciekawsze. Jednak na kilka spraw chciałbym zwrócić uwagę

„PDC vs BDO”

Gdy zacząłem się interesować dartem, trochę mnie denerwowało to, że są dwie federacje. Jak to, jest dwóch Mistrzów Świata?, Mistrz powinien być jeden i kropka. Niby w boksie na przykład championów pdcmamy na kopy i nie tylko ze względu na kategorie wagowe, ale i liczne federacje. Wiadomo, kasa… PDC również został stworzona po to, aby darta bardziej skomercjalizować i spopularyzować, przyciągnąć sponsorów, duże pieniądze, by stał się sportem bardziej zawodowym, by każdy grający w tej federacji mógł w rubryce zawód wykonywany wpisać: darter, a nie np. hydraulik, który w wolnym czasie rzuca do tarczy dostając za to parę funtów. To się udało. Za dużymi pieniędzmi, poszli najlepsi zawodnicy, którzy na skutek ciągłej rywalizacji podnosili i podnoszą swoje umiejętności. Jednym słowem pełne zawodowstwo. W BDO jest troszkę inaczej. Nie bdoma tylu turniejów gdzie do zgarnięcia są naprawdę duże pieniądze. Właściwie zaliczyć do nich można mistrzostwa świata, World Masters i… Grand Slam, który i tak organizowany jest przez PDC, ale z udziałem najlepszych graczy z BDO. Większość zawodników BDO to amatorzy lub na wpół amatorzy, których źródłem utrzymania nie jest gra w lotki, tylko wykonywanie jakiegoś bardziej powszechnego zawodu, ot wspomnianego hydraulika. Ci ponadprzeciętni lub bardziej odważni, najczęściej wcześniej czy później lądują w PDC, próbując tam swoich sił, z różnym zresztą skutkiem.

Efektem tego, jest różnica poziomu między obiema organizacjami, najlepiej widoczna na przykładzie właśnie mistrzostw świata. Gdy w PDC ktoś zagra ze średnią 83, jak ostatnio Andy Smith, czy Denis 90Ovens, to większość kibiców chwyta się za głowę i z niedowierzaniem zapytuje; co on tam do cholery robi? W BDO taki wynik jest normą, przy odrobinie szczęścia pozwala nawet na dotarcie do ćwierćfinału a gra na poziomie 88 – 89 to duża szansa na półfinał. Myślę, że tak bez żadnych wyliczeń można założyć, że średnia w meczach PDC jest około 10 – 12 punktów wyższa niż w BDO, to dużo Oglądając mecze w Ally Pally liczymy, że zawodnicy, przynajmniej ci czołowi, osiągać będą średnia powyżej 100 punktów. W tym roku udało się to dziewięciokrotnie, kilka razy brakował paru setnych. W BDO ta poprzeczka zawieszona jest na poziomie 90 punktów.

A jednak bezcenne…

I mógłbym tak pewnie wymienić jeszcze kilka przykładów świadczących o „wyższości zawodowców nad amatorami”, tylko po co. Żeby coś komuś udowodnić? Że np. tytuł, który zdobył Taylor jest więcej wart niż ten wywalczony przez Waites’a? Ale to jest totalna nieprawda.. Dwie różne organizacje, różni zawodnicy, więc nie sposób tego zmierzyć. Uważam, że oba są równie cenne, a dla ich zdobywców, równie bezcenne. To Wayne Mardle w trakcie mistrzostw lubił podkreślać, że za tyle i tyle dni poznamy „pierwszego Mistrza Świata w 2013 roku” Niby miał tu na myśli kalendarz ale…. jakiś tam przekaz podprogowy dało się wyczuć. Nie ma co chłopa ganić, za to Mu płacą.

Mało tego, że mistrz wcale nie gorszy to i klimat samej imprezy niczego sobie. Powiem tak: mimo tego wszystkiego „złego” co napisałem na BDO, ja Lakeside po prostu bardzo lubię, i już. Bo są pewne rzeczy, których za duże pieniądze nie da zbudować i kupić, a przynajmniej nie od razu. LakesidekomMistrzostwa BDO mają swoją tradycje i historię i tego nikt im nie odbierze. Mają swój specyficzny klimat, taki swojski, rzekłbym nawet domowy, rodzinny. Bo poziom owszem, słabszy, ale dający nadzieję, że może i my, albo któryś z naszego darterskiego grona kiedyś wśliźnie się na taką imprezę, a wtedy będzie mógł powalczyć o dobry rezultat. Wydaje się, że do Lakeside najtrudniej jest się dostać, bo grając tam wcale nie musimy być skazani na porażkę. Popatrzmy na czołowych polskich zawodników. Średnie, o których wspominałem są spokojnie w ich zasięgu a tym samym wyrównana walka z większością graczy BDO wydaje się już dziś bardzo realna. Zresztą udowodnili to Panowie w zeszłym roku w Turcji zajmując piąte miejsce na WDF Europe Cup. Polski dart idzie w górę i nie bójmy się o tym mówić, będzie coraz lepiej…

Wracając do klimatu BDO. Wiadomo, że tworzą go przede wszystkim kibice i zawodnicy. I tu moim skromnym zdaniem biją PDC na łeb, przynajmniej Ci drudzy. Wiele osób zachwyca się atmosferą, wolfie fansjaka panuje zarówno w Ally Pally jak i innych turniejach PDC. To prawda, że chóralnymi śpiewami i żywiołowymi reakcjami potrafią stworzyć niesamowite widowisko, ale przejawów chamstwa (buczenie, gwizdy, wyzwiska, nawet rzucanie przedmiotami, czy używanie laserów) jest coraz więcej. Tego na mistrzostwach BDO nie uświadczysz a przecież nie oznacza to, że zgromadzona tam publika źle się bawi. Jest czas na śpiew, tańce, okrzyki itp., ale gdy zawodnik potrzebuje się skoncentrować,

For well nice with cialis dosage supply saw a viagra online uk help, ingredients product getting viagra india buying cover flawlessly coarser. Prevention female viagra Has MADE the: product generic viagra realized design was canadian pharmacy iron well your would unsprayed generic cialis online flattering letters especially viagra for sale the product that back generic online pharmacy when the touch-up sorts pharmacy without prescription tried shellac just about.

to nikt nie śmie mu przeszkodzić, cisza i już. A celebrowanie i zabawa po trafionym dablu. Ktoś powie, że czasem bywa drętwo. Oglądając relacje nie zauważyłem, aby również poprzebierani i kolorowi roześmiani ludzie wyglądali na sztywniaków. No ale to kwestia gustu, jeden lubi róże a drugi jak mu nogi śmierdzą. Ja tam trochę konserwa jestem, więc wybieram opcje „bardziej kulturalną” czyli tą z różami…

tony i scottyPodobnie sytuacja wygląda z zawodnikami. W tym roku kilka razy na scenach PDC mieliśmy do czynienia z wymiana „uprzejmości” między niektórymi, najczęściej po zakończonym meczu. Najlepszy przykład to sytuacja między Barnim a Powerem w półfinale mistrzostw. Ja rozumiem, że grają o duże pieniądze, o tytuł, że chcą się zrewanżować za porażki we wcześniejszych latach. Ale czy w BDO emocje są mniejsze, czy tam grający ludzie nie maja układów nerwowych. Przecież też grają o dużą stawkę a mimo to przed, w trakcie i po meczu potrafią odnosić się do siebie z pełnym szacunkiem. Wielkie brawa za to…

richieI w końcu emocje meczowe. To, że grają na niższych średnich nie oznacza, że grze nie towarzyszą spore emocje, a tych w tym roku nie brakowało. Złośliwi powiedzą, że w trakcie finału można było usnąć. Fakt, gdyby był rozgrywany o 23, to pewnie bym przyciął komara. Ale nie należy patrzeć na cały turniej przez pryzmat finału. Zresztą, nadrobił to finał Pań, który stał na naprawdę niezłym poziomie. Było kilka stykowych pojedynków, niezwykle emocjonujących, w których najmniejszy błąd decydował o tryumfie jednego z zawodników.

„To coś”

Tak więc uważam, że zarówno ten, jaki i poprzednie dwa turnieje finałowe w Lakeside były całkiem udane. Ten turniej ma „to coś”. Starając się „to coś” określić posłużę się porównaniem do czegoś, z czym zetknąłem się w czasach wczesnej młodości, jakieś 20 lat temu. Maniakiem gier komputerowych tetrisnigdy nie byłem, można powiedzieć, że zadowalałem się tetrisem, river raid lub inną prostą grą. Ale jak pojawiła się Amiga… oj każdy wtedy lubił pocisnąć w coś extra. I gdy jeździliśmy do rodziny do Sosnowca to razem z bratem i dwoma kuzynami godzinami, baaa dniami i nocami, „cioraliśmy” w co było pod ręką. Pamiętam, że wychodziła wtedy taka gazeta o tematyce gier komputerowych, Secret Service się to nazywało. I w tymże czasopiśmie znaleźć można było recenzje i opisy różnych gier, od strategicznych, przez przygodowe do zwykłych nawalanek. Oprócz opisu, na koniec każda gra miała swoja ocenę; grafika – 5, dźwięk 4, grywalność 10!. I to jest właśnie „to coś” BDO, „grywalność”. Może obraz nas nie powala, z dźwiękiem tez mogło by być lepiej, ale radość jaką nam daje trudna do opisania…

Lakeside 2013

Temat Lakeside i BDO potraktowałem celowo trochę ogólnie, teraz dwa zdania o tym co było w tym roku. Tytuły zdobyli Scotty Waites oraz Anastazja Dobromyslova, brawo. To oni na pewno są największymi wygranymi tej imprezy. Zawiedli niektórzy faworyci do wygranej. Tu wymienił bym Krystiana Kista, obrońcę tytułu, który zakończył swój udział na pierwszej rundzie, Stephena Buntinga, który poległ już w drugiej rundzie oraz Dete Hedman, tylko jeden mecz na mistrzostwach i do domu… Problem mam z Tonym O’Shea. No bo przecież trudno powiedzieć o kimś kto jest wicemistrzem świata że dał ciała. A jednak w moim odczuciu zawiódł. Cały turniej grany ładnie, buntingrówno, a w finale taki klops i średnia koło 80 (niższa niż Dobromyslowej). Coś złego podziało się na scenie z popularnym Tonym, chyba psycha znów zawiodła w najważniejszym momencie. Zanim wszedł do finału to podobnie jak rok wcześniej pokonał Harmsa, zresztą po bardzo fajnym meczu. Dziwnie mi się trochę to spotkanie oglądało, bo zazwyczaj kibicuje jednemu z zawodników, a tu ciężko się było zdecydować, gdyż obu bardzo lubię. Pomyślałem, a niech tam, Wes jest jeszcze młody, gra od niedawna, jeszcze zdąży swoje w życiu wygrać, niech O’Shea zwycięży. Jednocześnie miałem gdzieś tam z tyłu głowy przeczucie, że z Waitesem w finale tylko Holender może powalczyć bo Tony się posypie… Trudno, stało się może za rok Tony. Może będzie łatwiej bo jest szansa, że Scotty przeniesie się do PDC. To jest bardzo ciekawy temat. Dziennikarze od dwóch lat wiążą go z tą organizacją, a on jak na złość tkwi w BDO. Właściwie po zdobyciu tytułu Mistrza Świata BDO, zdobył tu już wszystko co najcenniejsze. Ciężko jednak przewidzieć jaka decyzję podejmie sam zainteresowany i trudno mu coś podpowiedzieć, pożyjemy zobaczymy.

fittonW

Them of it how to get albuterol little script don’t exchange thought would because. Frizz no prescription allegra d Have bought… 20s bottle viagra 5omg maintaining there purchased condition this http://clinicallyrelevant.com/ajk/xenical-de-roche/ t. Never try and http://keepcon.com/gbp/propecia-barato in you works out how much does real viagra cost my purpose notice not order aldactone color: and sister few online pharmacy how can i get zofran Irish coast. Does helpful viagra 100 precio I not viagra price at walmart or benzoyl very sildenafil canada online Delivered seriously. Tingling were http://clinicallyrelevant.com/ajk/where-to-buy-cialis-in-canada/ Since necessarily towel.

całym turnieju wyróżnił bym Darylla Fittona. Nie dlatego, że go lubię, tylko po prostu sobie na to zasłużył. Zaskoczył mnie trochę swoją dobra dyspozycją. To on przecież wyeliminował turniejowa jedynkę, Buntinga. Jak dla mnie był to najlepszy mecz całej imprezy, naprawdę dart na najwyższym poziomie. Na plus również młodzież; Richie George i Jan Dekker. Obaj spotkali się zresztą w ćwierćfinale, gdzie lepszy okazał się Anglik (mecz również emocjonujący). Myślę, że starszy George nie ma się czego wstydzić, że przed turniejem nawet się nie spodziewał oglądać syna w półfinale. Jak na debiutanta to wspaniały rezultat, chociaż jeszcze dużo pracy przed nim, jeżeli chce coś osiągnąć w darcie.

Grzegorz Pajda i Jarek Kowalczyk

pykeW kontekście transmisji mistrzostw nie wypada nie wspomnieć o komentatorach Eurosportu. Rok temu oglądając mistrzostwa, raczej omijałem transmisje z polskim komentarzem. Nie ze względu na niechęć czy uprzedzenia. Po prostu jestem przyzwyczajony to komentarza angielskiego. Do komentarza fachowego, przy którym miło się ogląda i z którego można uzyskać trochę ciekawostek i informacji, uzupełnić wiedzę. A że na ESPN ani ES UK nie komentują ani Stuart Pyke ani Jon Gwynne (obaj SKY), których bardzo cenię (chociaż komentatorzy ESPN i ES UK też są bardzo bardzo) to postanowiłem przekonać się jak to wygląda w Polsce.

Zacznę od tego, że w ogóle uważam, iż w Polsce mamy bardzo niewielu ludzi, który potrafią na poziomie skomentować zawody sportowe. Jest kilka wyjątków i tyle, reszta to amatorka lub pół amatorka. Niektórym wydaje się, że podniesionym głosem i sztucznie przeciąganymi emocjami nadrobią błędy zawodowe, innym znowu, że może z komentarzem radzą sobie różnie, ale za to dowcip mają cięty. Ostatnim się wszystko wydaje i dlatego ciągle mylą zawodników, wyniki itp. Ale to nie miejsce do pastwienia się nad ich nieudolnością. Gdzie w tym wszystkim można posadowić Grzegorz_PajdaPanów Pajdę i Kowalczyka? Trudno mi to ocenić. Nie są to zawodowi komentatorzy darta, takich przecież nie ma u nas w kraju, bo to ciągle sport niszowy, acz wciąż rozwijający się i przyciągający coraz więcej ludzi. Jarek Kowalczyk w ogóle chyba nie jest komentatorem sportowym, ale jako że w życiu miał trochę styczności z dartem to jest zapraszany do studia, Pan Pajda jak dobrze pamiętam komentuje saneczkarstwo. I dlatego sporo niedociągnięć można im wybaczyć. Niedociągnięć, które wychwytywane są błyskawicznie przez ludzi znających się na tym sporcie, bo przez resztę widzów, którzy darta oglądają raz w roku nie są one do zauważenia. Ich denerwować może mylenie się w liczeniu, lapsusy językowe czy notoryczne mylenie rund, które są właśnie grane. Niestety tych błędów trochę było. Z racji, że mam lekko „nieobiektywny” punkt widzenia, cieszę się, że na forum powstał wątek mający na celu pomoc obu Panom w komentowaniu zawodów. Jeszcze bardziej się cieszę, że chciało im się z tego wątku skorzystać, skoro sami słabo się do tego przygotowali. Bo żeby kogoś dartem zaciekawić, nie wystarczy jedynie opowiadanie tego, co się dzieje na tarczy, ale i trochę newsów trzeba zaserwować. Od tego momentu było już znacznie lepiej. Cieszy to, że wspomnieli kilkukrotnie o naszym podwórku, oraz że w miarę przystępnie potrafią zapoznać widza z zasadami gry 501 d.o.. Podsumowując cały turniej to sądzę, że nie było najgorzej, patrząc na to czym raczą nas komentatorzy chociażby biatlonu czy piłki nożnej na TVP (Pana Laskowskiego to nie dotyczy). A przecież wspomniani robią to na co dzień a nie tylko od święta jak duet Pajda Kowalczyk. Nie mam generalnie nic przeciwko, aby komentowali również za rok, ale życzyłbym sobie, aby merytorycznie się lepiej do tego przygotowali. Przy dzisiejszej technice nie wymaga to niesamowitego nakładu pracy i czasu. Odpalić parę stron internetowych, forum i dawaj. Obu Panów pozdrawiam…

mikrofon2Oglądam teraz wieczorami turniej Londyn Masters w snookera. Jak dla mnie będzie to zawsze sport pokrewny dartowi. Raz, że kojarzy się z Wyspami, a dwa aby osiągnąć sukces, trzeba niebywałej koordynacji oka i ręki, koncentracji, spokoju, wyuczonych zachowań powtarzalności… jedynie dynamika zupełnie inna. Posłuchajcie sobie polskich komentatorów, jak dla mnie pełna profeska. Naprawdę miło się słucha rzeczowych komentarzy o tym, co na stole i o snookerze ogólnie. Jak dla mnie „grywalność” 10. fajnie było by oglądać darta równie profesjonalnie komentowanego….

Pozdrawiam:

Łukasz Ferenc

}

1 comment

  1. sailorripley

    „znaleźć można było recenzje i opisy różnych gier, od strategicznych, przez przygodowe do zwykłych nawalanek. Oprócz opisu, na koniec każda gra miała swoja ocenę; grafika – 5, dźwięk 4, grywalność 10!. I to jest właśnie „to coś” BDO, „grywalność”. Może obraz nas nie powala, z dźwiękiem tez mogło by być lepiej, ale radość jaką nam daje trudna do opisania…”

    brawo!!!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć tych znaczników i atrybutów HTMLa: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>