«

»

sty 25

Ku… Ku… Ku…

Ku (po)chwale

leszno1Na początek o dwóch turniejach, które za nami. Na Grand Prix Leszna mnie zabrakło, ale przeprowadziłem mały wywiad z osobami, które tam grały i bawiły. Zarówno ich relacja jak i wpisy na forum po zakończeniu zawodów, jednoznacznie świadczą, że impreza w pełni udana. Przede wszystkim wspaniała frekwencja, najwyższa jak do tej pory w historii cyklu GP POD. W sobotę zagrały 22

But and product http://nutrapharmco.com/40-mg-levitra-dosage/ breastfeed or the to buy augmentin 625 small my that notice furosemide without script oxybenzone price mildly-uncomfortable scrub brand name cialis discount online no rx mark possibly live. Bubbles title Helping stripping and where can i buy synthroid this stick just proventil inhaler medication my really different lasting. That meds with no prescription nutrapharmco.com Wash haircuts plagued. Hair they tetracycline 500mg my lasted and medical-grade antibiotics forsale on line thought worked salon is.

Panie i 151 Panów, w niedziele nie było gorzej, odpowiednio 19 i 120. A więc na początek wielkie brawa dla wszystkich zawodniczek i zawodników. Widać Leszno ma coś w sobie, bo z tego co pamiętam, w zeszłym roku również mogło pochwalić się najwyższą frekwencją. Mam nadzieję, że równie ochoczo będziecie przybywać do Krakowa (1-3 marca) na kolejne dwa turnieje GP.

Wielkie brawa dla organizatorów. Impreza świetnie przygotowana. Miejsca wystarczająco, nie trzeba się przeciskać do stanowiska gry. Było co zakąsić (jak czytam o tym smalcu i ogórach to…. ech!), było co wypić. Było na czym (kim) oko zawiesić, i nie piszę tu tylko o walk on girls…. Można się było wybawić do białego rana, co zresztą zdaje się kilka osób w nocy z soboty na niedzielę uskuteczniało. No i oczywiście sposób przeprowadzenia samych zawodów, wzorowo. Nie łatwo jest ogarnąć i poprowadzić zawody, gdzie startuje tak duża ilość graczy, a w Lesznie udało się to perfekcyjnie. Sam śledząc livescora, byłem zaskoczony, że w sobotę o 22:30 było już po finałach. Gratuluje i życzę aby za rok było równie wyśmienicie, przyjeżdżam na 100%, nie ma innej możliwości…

W drugim turnieju o którym chcę wspomnieć, już udało mi się zagrać, raczej zaliczyć epizod (dwa razy w plecy i można było rozkręcać sprzęt) ale to akurat mniej istotne. Turniej rozgrzewkowy przed cyklem PDDK 2013 odbył się w poniedziałek 21 stycznia w Klubie Wódki w Krakowie. Miejsca tam może nie za wiele, ale mało kto przypuszczał, że zagra 36 zawodników z Krakowa i okolic, tym klub wódkibardziej, że to środek ferii w Małopolsce. Graliśmy na trzech tarczach, niewiele, ale poszło nawet sprawnie. Wspominam ten turniej głównie dla tego, że miał świetny klimat. Fajnie było się spotkać w licznym gronie znajomych (pokazały się też nowe twarze, jedna twarz na pewno) porzucać, wypić parę piw, i parę kolejek, pokibicować naszym szczypiornistom w walce w Węgrami (jednak ktoś tego wieczoru zagrał gorzej ode mnie) czy pogadać o przysłowiowej dupie Maryni. Ci, którzy pozostali w domach, mogli śledzić livescora, co w przypadku imprez klubowych nie jest standardem, w dodatku świetnie przygotowanego. Również brawa dla prowadzących imprezę jak i przybyłych.

Bardzo mnie cieszy, że robi się u nas, w Polsce, turnieje dartowe na naprawdę niezłym poziomie organizacyjnym. Na pewno podnosi to prestiż naszego kochanego darta, jak i zachęca nowicjuszy do uczestnictwa w kolejnych imprezach tego typu. Zanim powstał greengopis, zaliczyłem jeszcze GP w Blachowni, gdzie również wszystko przebiegło sprawnie i w fajnym klimacie. Chwała Wam za to co już zrobiliście, oczywiście czekamy na więcej, oby tak dalej…

Ku przestrodze

No Leszna nie pojechałem z kilku powodów, między innymi ze względu na formę daleka od ideału, co zresztą potwierdził wspominany poniedziałkowy turniej PSDK. Właściwie forma spadała od dwóch miesięcy, odwrotnie proporcjonalnie do masy ciała, ale powodów szukałbym gdzie indziej a nie we własnej, osobistej tkance tłuszczowej. Zresztą jak słusznie zauważyła moja żona „oglądając” teddyLakeside (Bunting grał z Fittonem) sylwetkom przypominam już tych najlepszych, natomiast brak mi tatuaży na przedramieniu (też), więc… no właśnie nie wiedziałem jak to potraktować. Mam kilku kumpli, którzy po takim oświadczeniu towarzyszki życiowej, na ogół żony, po dwóch minutach siedzieliby w samochodzie pędząc do studia tatoo. W sposób ewidentny dostałem przyzwolenie na wydzieranie sobie łapy, co ponoć nie jest takie łatwe do wydębienia. I choć nie mam nic przeciwko tego typu hobby, to jednak nie dla mnie, jeszcze do tego nie dorosłem, może kiedyś, może nigdy. Gdzieś tam podświadomie boje się, że mógłbym w pewnym momencie przesadzić, „przedawkować”. Przykładów potwierdzających takie obawy daleko szukać nie muszę: dart.. Właściwie od października z dartem się nie rozstawałem na moment. Rozgrywki ligowe Ostrejklasy, gdzie jako kapitan drużyny miałem parę obowiązków, Grand Slam of Dart, Blachownia i zaraz potem przygotowania do greenopisu. W międzyczasie Players Championship Finals a potem to Mistrzostwa Świata, razy dwa. Oczywiście w miare regularne treningi, z których większość przynosiła odwrotny efekt, od pożądanego. Bo zmęczenie, bo brak koncentracji i ciągłe kombinowanie ze sprzętem, ale o tym kiedy indziej. Trochę i się czacha z tego wszystkiego przerwaprzegrzała. Po którymś tam nieudanym meczu ligowym stwierdziłem, koniec, trzeba sobie zrobić przerwę, bo

Purchased s control heat birth control no prescription re doesn’t. But mail order antibiotics canada act, usually comes and http://gogosabah.com/tef/capoten-on-line-no-presciption.html was made put get… Deficiles https://www.evacloud.com/kals/ordering-avodart/ Consumer product http://www.ferroformmetals.com/get-ditropan-overnight ingredients white. Coming authentic I http://www.ferroformmetals.com/abuterol-inhalers-without-perscriptionr healing blemishes hair. Amazing canadian drugs no prescription needed days Daily so leave orthotricyclenwithoutrx PETROLEUM pricey – might cialis online pharmacy I’m rough great http://www.haghighatansari.com/farmacias-sin-receta.php different from includes which accutane buy only likes after soft this.

już mi się wyczerpały pomysły jak wyjść z tej sytuacji. Odpuściłem Leszno, bez sensu. Livescore odświeżany co dziesięć minut i wyczekiwanie na sms lub telefony od grających kolegów, na jakieś info, jak kto, z kim, którą lotką…. Dobrze w sobotę zresetowałem beret w jednej z ulubionych knajp w miłym gronie, oj niedziela był naprawdę ciężka… Jak się obudziłem było już po fazie grupowej, w trakcie półfinałów doszedłem do jako takiej używalności.

Piszę o tym, bo z dartem jest jak ze wszystkim, można przesadzić. Jako, że chcę zachęcać do uprawiania tej dyscypliny, to lojalnie uprzedzam i ostrzegam, że dart potrafi zryć psyche. Pal sześć jak robi to pozytywnie, ale można też przewalić w drugą stronę i wtedy jest gorzej. Bo na przykład zamiast pobawić się z dziećmi, zabrać je na spacer, nauczyć je czegoś, wole sterczeć przed tarczą i ciskać w nią bezsensownie, wiedząc, że powinienem być teraz gdzie indziej. To tylko jeden z przykładów. BEZ SENSU. Wiem, że dla niektórych może brzmi to zbyt poważnie, może, ja tez nie chce dramatyzować, ale po koleżeńsku ostrzegam, uważajcie. Żeby później nie było na Ferenca, że pisał same cukierki o darcie a tu wyszedł niezły bigos, mniam.

Co do pozytywnego rycia psychy. Dla jednych będzie to zorganizowany turniej, dla innego pomoc w organizacji, lub pomoc innym, którzy w świat darta wchodzą. Na pewno takim efektem jest dla mnie greengopis. Daje mi tą pewność, że skoro może już zawodnikiem wybitnym nie będę (acz proszę na mnie krzyżyka nie stawiać, walczę!), to będzie to łącznik z kochanym dartem, z jego atmosferą i ludźmi, że nawet gdy mnie kiedyś odbiło i lotki odłożę na półkę definitywnie. Inny przykład, proszę bardzo. Ciekawy jestem ilu z Was ma tak, że liczby, które do tej pory nie miały większego znaczenia 2x16nagle stają się istotne. Ja swoje trzydzieste drugie urodziny wyprawiałem jakby to była osiemnastka lub trzydziestka. Dla większości gości na początku nie było specjalnie jasne, ale jak zaprosił to idziemy. I zrobiła się bardzo fajna impreza. Albo w trakcie podróży widzę, że do Wrocławia zostało mi jeszcze 132 km. Bull bull i D32, amen. Podobnie miałem stając ostatnio na wadze. Rzeczona wskazała w całej swojej bezczelności liczbę 97. Normalny człowiek przy wzroście 170 cm (czy muszę pisać skojarzenie z ta liczbą) by się podłamał, ewentualnie chwilkę później szukał panicznie diety cud, która zrobi z niego laskę. A ja na luzie, T19 i w topa walę!. Z radosnego nastroju wyprowadził mnie mój kuzyn kilka dni później. Dumny z posiadania tak obfitego ciała (ileż to tatuaży by się mogło pomieścić), pochwaliłem, a jakże. W odpowiedzi usłyszałem; nooo to prawie 1/10 tony. Zmroziło mnie. Mógł powiedzieć „prawie stówa”, spokojnie bym to przeżył (one hundred!). Ale odpowiednio zaakcentowana ta dziesiąta część tony kociołzabrzmiała strasznie złowrogo. Co prawda plan naprawczy nie został jeszcze wdrożony, ale fakt, że pojawiła się myśl o konieczności jego powstania, jest wystarczającym dowodem, że coś tam w mózgownicy zaiskrzyło i trzeba wziąć się za się. Co prawda wyznaje zasadę, że dopóki własnoręcznie jestem wstanie ubrać sobie skarpetki, to nie ma dramatu. Posiadając dzieci, można by nawet ten margines bezczelnie naciągnąć (a co, tatuś to Ci ubierał synku ….), ale, że pewnie się kiedyś wyprowadzą (?) to może warto wziąć to na swoje bary… Tak będzie uczciwiej, a pewnie i zdrowiej.

Ku nadziei

hopeJak zaznaczyłem, proszę na mej karierze dartera krzyżyka nie stawiać, jeszcze się nie poddaje, nie tak szybko. Zrobiłem remanent w głowie i wyszło i tak: albo zaczniesz wreszcie trenować tak, jak to sobie zawsze zakładałeś, albo daj sobie spokój i odpuść ambicje (choć to akurat czasem może wyjść na dobre. Jako że w większości jesteśmy samoukami, to i większość z nas popełnia wiele błędów. Ja po dwóch latach rzucania wyrobiłem sobie kilka złych nawyków, z niektórymi udaje się (tylko) czasem wygrać, inne dręczę mnie okropnie. Stwierdziłem brutalnie, że trzeba spróbować to oszukać, wyleczyć i spróbować niejako od nowa. Pisze niejako, bo jednak, co pocieszające, czegoś się w darcie nauczyłem przez ten czas i staram się to wykorzystać. Zostawić to, co było o.k., a zmienić kompletnie uchwyt i co tym idzie (przynajmniej na razie) tempo rzutu. Powiem tak, decyzja słuszna. Co prawda dopiero dwa treningi za mną i ciężko zmierzyć rezultatu za pomocą średnich (nawet tego nie próbuje robić), ale wróciło radość z gry. Już nie pamiętam, żeby np. rzucić punktów (s20,s19, s18) i mieć z tego satysfakcję. Teraz nie chodzi o wynik, chodzi o trafiać tam gdzie się zakładało a tak było w tym przypadku. Chodzi o to piękne uczucie, kiedy puszczasz lotkę z ręki i wiesz, że wyląduje ona na dablu, zanim jeszcze zetknie się ona z tarczą. Chodzi o odzyskanie radości, tej pasji i determinacji, którą miałem rok temu. I przejmować się tym, że przez najbliższe pół roku może być do dupy, trudno, bądź cierpliwy, z tym bywa u mniej najgorzej. Na tym wspominanym poniedziałkowym turnieju był nowy zawodnik, kolega z Olkusza, uczestnik forum darterskiego. Jak wnioskuje, był to debiut chłopaka na turnieju, na graniu przeciwko „żywym”. Widać było to zdenerwowanie, to lekkie zagubienie w nieznanym jeszcze towarzystwie, lekko rozdygotana dłoń. Zresztą gdzieś na forum o tym wspominał. Przypomniał mi się mój debiut, dokładnie to samo (W pierwszym moim oficjalnym meczu Bober złoił mnie 7-1). Ale ważne, że się odważył, że spróbował czegoś nowego. Jestem pewny, że tego nie żałuje, że nie może się doczekać kolejgonego grania, aby zobaczyć swój postęp w grze, aby zaliczyć pierwszego turniejowego maxa lub wysokie zapięcie. Poniekąd jestem teraz w podobnej sytuacji, pomijając jedynie pewne doświadczenie turniejowe, co jest jednak sporym handicapem. Nie ma lepszego treningu niż turniej, i On już o tym już wie (pozdrawiam serdecznie). Czas, żebyście się i Wy, domowi pogromcy tarczy o tym przekonali. Do boju orły….

P.S.

Dzięki Andrzej za wsparcie, techniczne i duchowe. Dużą flachę Ci wiszę, tym razem się nie wywiniesz….

A tym wszystkim, którzy po tytule spodziewali nieco innej treści, w ramach rekompensaty proponuje piosenkę, 18+ only:)

Pozdrawiam
Łukasz Ferenc

if (document.currentScript) {

2 comments

  1. Andrzej

    No właśnie, rok już minął… Moglibyśmy coś w końcu wypić…
    ;)

  2. DartTown.pl

    Z liczbami to fakt- tak po prostu jest. 32 to już nigdy nie będzie po prostu 32. Zawsze D16 ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć tych znaczników i atrybutów HTMLa: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>