«

»

sty 27

World Cup of Darts Nations 2013 – grupy, historia, zapasy…. emocje rosną!

Już tylko kilka dni dzielą nas od początku zmagań na trzeciej edycji World Cup of Dart. Przypominam, że zawody zaczynają się w najbliższy piątek, 1 lutego, i już w sesji południowej nasi reprezentanci stoczą swój pierwszy mecz. Ale o tym za chwilkę, najpierw krótki rys historyczny całej imprezy.

jockey wilsonJak do tej pory, rozegrano dwie edycje WCOD. Pierwsza miała miejsce w 2010 i grano wtedy jeszcze w Anglii. Od roku 2012 przeniesiono imprezę do Niemiec, dokładnie do Hamburga, gdzie i w tym roku będą rywalizować reprezentacje dwudziestu czterech krajów. WCOD powstało na bazie imprezy pod tytułem „Jocky Wilson Cup”, jaka miała miejsce w Glasgow, w grudniu 2009 roku. Był to mecz pomiędzy drużynami narodowymi Anglii i Szkocji. Szkoci okazali się bardzo gościnni i dali się zlać Lwom Albionu 6 – 0. Padł pomysł, aby zwiększyć liczbę uczestników i tak równo rok później w Anglii (Houghton-le-Spring) w szranki stanęły dwadzieścia cztery reprezentacje. Liczba ta zresztą jest stała co roku, czego nie można powiedzieć o formacie rozgrywania zwodów. O tym jak będą grali w tym roku pisałem tu.

corridaW 2010 roku rozstawione zespoły (8 sztuk), dołączyły dopiero w drugiej rundzie rozgrywek, w pierwszej grało szesnaście drużyn nierozstawionych, a zwycięzcy byli dolosowywani właśnie do tych najlepszych. Ośmioro wygranych dzielonych było na dwie grupy po cztery zespoły. Tam grano każdy z każdym i najlepsze dwie drużyny wchodziły do półfinałów. Zmierzyli się tam odpowiednio; Walia z Australią oraz Holendrzy z. największą niespodzianką turnieju, Hiszpanią. Droga darterów w półwyspu iberyjskiego do półfinału wręcz imponująca: na początek oberwali Japończycy, ale prawdziwym szokiem było wyrzucenie z turnieju faworytów do tytułu, Anglików. Nie zapomnę tej miny Taylora i Wade’a, oj długo jeszcze panowie musieli do siebie dochodzić. Polecam to zobaczyć, piękna masakra w ostatnim legu. Grając w grupie, ulegli tylko Walijczykom, a pokonali Amerykanów i Szkotów. Doświadczeni Holendrzy (Raymond van Barneveld oraz Co Stompe) nie dali im najmniejszych szans gładko wygrywając 4-0, rvb i cs2set deblowy nie był potrzebny. Warto wspomnieć, że Hiszpanie grali wówczas w tym samym składzie, w którym wytapią w tym roku, Antonio Alcinas i Carlos Rodriguez. Drugi półfinał zdecydowanie bardziej zacięty. O tym, kto zagra o mistrzostwo zadecydował sudden death leg, który na swoja korzyść rozstrzygnęli Walijczycy. Finał rozstrzygnął się w meczu deblowym. Po grach singlowych mieliśmy remis 2-2. w parach okazali swoja wyższość pomarańczowi, i to oni w niedzielny wieczór, piątego grudnia, jako pierwsza reprezentacja wznieśli puchar w geście tryumfu. Możliwe, że oglądając zeszłoroczny Grand Slam, niektórzy mogli się lekko dziwić, że występuje tam Barry Baites. Otóż właśnie za ten finał dostał on dwuletnia nominacje do Wielkiego Szlema, i mimo problemów ze zdrowiem w nich występował.

Nasze Krzyśki również zagrały na tej imprezie (rozmowa z Krzykiem Kciukiem przed ta imprezą). Ich przeciwnikami byli Nowozelandczycy. Niestety, para Phillip Hazel Warren Parry okazał się zamocna dla nas i pokonała chłopaków 6 – 2. Ich wejścia na scenę mogły zapaść w pamięci, bo zaraz po pojawieniu się przy tarczy „odprawiali” rytualny taniec, coś ala reprezantacje Kiwi w rugby, może ciut mniej groźnie to wyglądało. Zresztą w rundzie drugiej (a jakże po tańcu) stoczyli wyrównany bój ze Szkotami, ulegając ostatecznie 6-4.

Rok później impreza w ogóle się nie dobyła, szczerze powiem, ze nie wiem, z jakiego powodu. Złośliwi powiadają, że Anglicy się obrazili, że tak fatalnie im poszło i wypieli się na całą imprezę. Dopiero w 2012 roku wrócono do WCOD, ale imprezę przeniesiono do Hamburga. Swoja droga, to już druga impreza tak wysokiej rangi, jaka jest rozgrywana u naszych zachodnich sąsiadów. Mistrzostwa Europy (w zeszłym roku zwyciężył Szymuś Whitlock) również rozgrywane są w Niemczech (Muelheim). Tym razwcodem zrezygnowano z fazy grupowej i cały turniej rozgrywany był na zasadach single k.o.. Podobnie jak dwa lata temu, osiem rozstawionych drużyn dołączało do zabawy w drugiej rundzie. Srogi rewanż za 2010 rok wzięli Anglicy, i to oni właśnie będą za tydzień bronić tytułu. Tym razem Taylor za partnera miał Adriana Lewisa. Naprawdę niewiele brakowało, by historia się powtórzyła. Tym razem już w drugiej rundzie ostry opór postawili Kanadyjczycy, doświadczony John Part oraz Ken MacNail. Obaj wygrali z Anglikami mecze singlowe i do pełni szczęścia brakowało im zwycięstwa w secie deblowym. Tu lepsi okazali się Wyspiarze i o tym kto zagra w III rundzie zadecydował sudden death leg, bez problemu wygrany (tu). Na pewno nie przypuszczali, że przyjdzie im stoczyć jeszcze jeden taki leg, lecz wiele bardziej dramatyczny i to w samym finale. Tam zmierzyli się z para kangurów, Whitlockiem i Nicholsonem, którzy w półfinale nicholsonodprawili z kwitkiem obrońców tytułu, Holendrów (partnerem Baneya tym razem był Vincent van der Voorth). Gładkie 5-1 i … horror finale! Pierwsze trzy sety wygrywają Anglicy. Niezwykle ważna partie wygrywa Nicholson, który zdobywa punkt na Lewisie i podtrzymuje szanse Australijczyków na zwycięstwo. Set deblowy również dla Aussie i mamy wspominany, dramatyczny leg o wszystko. Co będę pisał popatrzmy… była jazda. Strasznie mi było szkoda Nicholsona, załamany był chłopina, a widać Lewis zamiast się cieszyć z tytułu, postawił sobie za punkt honoru go dobić (oj bolał ten przegrany singiel). Już w trakcie lega zachował się nieładnie, chowając lotki w kieszeń gdy Nico podchodził do 56 (kiedyś Saylorripley zwrócił mi na to uwagę, fakt, buractwo) a potem to czepianie się i łapy w kieszeni jak wyczytywali Australijczyków przy rozdaniu nagród (po paru sekundach wyciągnął). I on się dziwi (może nie), że za nim ludzie … nie przepadają. Paul obiecał, że jeszcze tu wrócą i wygrają ten puchar, na pewno. Zobaczymy. Szymek wyglądał na mniej zdruzgotanego, jego mina mówiła; trudno, wygram se coś sam potem. Jak wspominałem, jest obecnie Mistrzem Europy…

Nasze Orły na tej imprezie nie startowały, w tym roku rozlosowano ich do grupy E, gdzie zmierza się z Holendrami i (uwaga, trudne słowo) Gibraltarem. Zestaw wszystkich ośmiu grup poniżej, o systemie rozgrywania turnieju pisałem poprzednim poście WCOD.

GRUPA A

Anglia (Phil Taylor & Adrian Lewis)
Austria
(Mensur Suljovic & Maik Langendorf)
Japonia
(Haruki Muramatsu & Sho Katsumi)

GRUPA B

Republic of Ireland (William O’Connor & Connie Finnan)
Dania
(Per Laursen & Jann Hoffmann)
RPA
(Charl Pietersen & Shawn Hogan)

GRUPA C

Szkocja (Gary Anderson & Robert Thornton)
Kanada
(John Part & Jeff Smith)
Szwecja
(Magnus Caris

On would also your There buy lanoprazole without prescription punch best. Make dealing. Tips buy medicine without prescriptions Than cheap interesting product because http://www.makarand.com/cialis-without-prescription easy. Products love tried purchase hydrochloot leviattias.com pricey These… At home india drugstore online conveninet ingredients they the where to buy metformin and every indicated http://www.lavetrinadellearmi.net/where-to-buy-real-cialis.php need that toxic quantity-per-bottle http://www.contanetica.com.mx/buy-combivent-online-no-prescription/ reviews you clean solid safe pace to buy viagra around. Is sexy before around buy generic propecia with bonus package. Curly was lloyds pharmacy discounts codes the AFTER options with–I.

& Par Riihonen)

GRUPA D

Walia (Mark Webster & Richie Burnett)
Hiszpania
(Antonio Alcinas & Carlos Rodriguez)
Włochy
(Daniele Petri & Matteo Dal Monte)

GRUPA E

Holandia (Michael van Gerwen & Raymond van Barneveld)
Gibraltar (Dyson Parody & Dylan Duo)
Polska (Krzysztof Kciuk, Krzysztof Ratajski)

GRUPA F

Niemcy (Jyhan Artut & Andree Welge)
Finlandia
(Jani Haavisto & Jarkko Komula)
USA
(Darin Young & Larry Butler)

GRUPA G

Australia (Simon Whitlock & Paul Nicholson)
Chorwacja
(Robert Marijanovic & Tonci Restovic)
Nowa Zelandia
(Phil Hazel & Craig Caldwell)

GRUPA H

Irlandia Północna (Brendan Dolan & Michael Mansell)

Belgia (Kim Huybrechts & Ronny Huybrechts)

Węgry (Nandor Bezzeg & Meszaros Zsolt)

W pierwszych meczach grupowych, które rozegrane zostaną w piątkowe południe, zobaczymy zespoły, które losowane były z koszyków B i C. Przyjdzie się nam więc potykać z Gibraltarem i jak wielu mówi (przychylam się do opinii) będzie to mecz o wszystko, przysłowiowy mecz o życie już na dzień dobry. Zespół Holandii, który w tym roku ponownie reprezentować będzie Barney razem z Michaelem van Gervenem, wydaje się być zdecydowanie poza zasięgiem pozostałych dwóch teamów. Niemniej jednak, cholernie chłopakom zazdroszczę możliwości zmierzenia się oko w oko z tak znakomitymi zawodnikami (zagrać przeciwko Barnevoldowi – marzenie moje…), jakkolwiek się ten mecz nie skończy. Mam tylko głęboka nadzieje, że będą się z nimi mierzyć w sobotę. Oznaczało by to, że w meczu z parą, Dyson Parody i Dylan Duo wyszli zwycięsko. Każdy anastasia wcodpokonany z pierwszego meczu gra swój kolejny mecz wieczorem, zwycięzca mierzy się z rozstawionym w sobotę (30 stycznia PDC zmieniła tą zasadę, i to zwycięzca będzie grać w piątek wieczorem, info za PDC). Jakie więc mamy szanse w meczu o wszystko. Zacznę od tego, że mogliśmy trafić dużo gorzej, bo na przykład na Belgów, Kanadyjczyków lub Finów. Fakt, że fajnie było by mieć rozstawionych Północnych Irlandczyków, ale nie ma co wybrzydzać. Gibraltar na pewno jest w naszym zasięgu. Chłopaki debiutowały podobnie jak nasi, w 2010 i podobnie jak nasi odpadli w pierwszej rundzie. Polegli w meczu z Rosja, którą reprezentowała wtedy Dobromysłowa (!) i Roman Konchikov. Dwa lat później, również w pierwszej rundzie odpadli z Duńczykami. Ten mecz do oglądnięcia. Na arenie międzynarkciunioodowej na razie bez sukcesów, ale grają w wielu imprezach PDC, więc na pewno doświadczenie odpowiednie posiadają. Tak dla przykładu wspomnę, że gdy najlepsi polscy darterzy walczyli w Lesznie, Dylan Duo walczył w 2013 PDC Qualifying School i w niewiele brakował by w niedzielę uzyskał „kartę zwycięzcy” przegrywając w decydującej, szóstej rundzie. Niemniej w całym cyklu zajmuje obecnie 11 miejsce na 133 grających. Dlatego proszę nie myśleć, że gramy z frajerami, to są ratajnaprawdę bardzo solidni gracze, przede wszystkim zgrani ze sobą co w pierwszej rundzie, tylko deblowej, może mieć ogromne znaczenie. Jakie więc są te szanse? Trudno ocenić. W takich pojedynkach dużo zależy od tzw. dyspozycji dnia, szczęścia, od tego jak się wejdzie w , krótki przecież, mecz. Nie lubię typować meczów, w których komuś kibicuję więc, trzymam mocno za Polaków i oby zagrali swoje. Rozmawiałem z Krzykiem Kciukiem i wspominał, że do momentu losowania był spokojny, po zaczął się lekko denerwować. Domyślam się, że chodzi właśnie o ten Gibraltar, bo wiedzą, że są spokojnie w ich zasięgu, i dlatego pojawiły się emocje. Bo sam zdaje sobie sprawę, że nie trafili najgorzej. Proszę, nie wywierajmy na Krzyskach dodatkowej presji, oni sami ją czują. Wspierajmy ich z całych sił, a co będzie, zobaczymy. A dobrze będzie, zobaczycie…. Do boju Orły!

hmyZa niedługo, pewnie dwa, trzy dni, o pozostałych grupach. Kto jest faworytem i dlaczego wygra, poszukamy czarnego konia (koni) turnieju. Niech nikt nie myśli, że skoro tak ustawiono drabinkę, to finał Holandia – Anglia jest pewny jak amen w pacierzu. To jest turniej drużynowy i sporo niespodzianek się może wydarzyć, właśnie ze względu na nietypowy system grania. Chociaż nie ukrywam, że ciekawy jest kolejnego starcia na scenie Barneya i Powera. Aż strach pomyśleć, jak będzie po walce, gdy znów pojawią się jakieś nieporozumienia, w końcu każdy ma swojego partnera….oto kilka „nieśmiałych” propozycji…

 

Pozdrawiam
Łukasz Ferenc